wtorek, 7 maja 2013

Miranda. Lat 36. Troche się nachlała.



     „Dlaczego Ja?”, „Trudne sprawy”, „Pamiętniki z wakacji”, produkcje telewizyjne o poziomie intelektualnym rozwielitki lub pantofelka, uświadamiające całej rzeczy ludzkości, że świat nie jest prosty a czasami i skomplikowany. Jaki to przepiękny obrazek spotykam, wchodząc do jednej czy drugiej chałupy, gdzie ustawiona na cały regulator kineskopowa rzeczywistość, kreuje wyimaginowane problemy ludzkie jakie słuszne i realne. Nawet kuratorzy sądowi przewijają się w tych obrazkach, ostatnio w postaci podstarzałego pana, co skulony z teczuszką chyłkiem umknął sprzed drzwi, w starej, ortalionowej kurteczce. Piękne, po prostu piękne.

     Co się dziwić. Seriale te kierowane są do najprostszej, nie wymagającej intelektualnego zacięcia publiczności, którzy widza w tym odzwierciedlenie swoich problemów. Kasia skurwiła się z Mieciem, który jest krypto gejem, a Pan Zdzisio kąpie się w wannie u Pani Helenki, która była na spacerze z psem. Do tego kilka dzieciaków, niechciane ciąże i happy end na końcu, żeby wszyscy byli szczęśliwi. Żal tylko tych pseudo-aktorów, którzy podobno za 500 złotych robią z siebie kompletnych idiotów.

     Mam taką wioskę, której nie cierpię. W sumie trzy domy na krzyż, w tym jeden czterorodzinny kwadraciak, za czasów prosperity PGR-u postawiony. Komizm tego bloku polega na tym, że mieszka tam tak naprawdę jedna rodzina – patolka Miranda Kowalska z konkubentem Zdzichem Malinowskim i trojgiem dzieci, druga patolka (siostra pierwszej) Izabela Kowalska z konkubentem Stanisławem Miauczyńskim i dwojgiem dzieci a trzecie w drodze. Obydwie rodziny zajmują mieszkania na piętrze, a na parterze zamieszkuje matka Mirandy i Izabeli oraz, UWAGA, Józefa Nowakowska z trojgiem dzieci, w tym jedno ze Stanisławem Miauczyskim. Komuna, jak w seksmisji normalnie. Dla wyjaśnienia – Józefa i matka nie piją, albo nie złapane jeszcze.


     Miranda Kowalska to ewenement na skalę powiatu. Jedno dziecko rodzi i zostawia w szpitalu, a za rok rodzi drugie i w przypływie matczynych uczuć, zabiera do domu. Zdzichu ma upośledzenie umiarkowane i klepie uznanie w urzędzie każde, jakie mu przytaszczy do domu. Ot, dobra dusza nie chłop. Robi za parobka u jakiegoś gospodarza, lecz nie szkodzi to, by fundusz płacił alimenty na trójkę jaka się ostała. Chodzą ploty, że jedno dziecko kiedyś sprzedała, lecz nikt oficjalnie nic nie zgłosił. Miranda w swej karierze zawodowej już raz dzieciaki do bidula wiozła – pochlało jej się na urodzinach mamusi, a że urodziny w lutym, a tu już maj za pasem, to trochę się przeciągnęło. Trybik pilny i do przodu. Zdzichu podobno po tygodniu zajarzył, że czegoś w domu brakuje – taki rozgarnięty chłop. Potrafił przez kilka dni nie wracać do domu, bo roboty u gospodarza dużo, a wieczorem wódę postawią i wracać do domu nie ma po co, bo i tak rano wstać trzeba.

     Wpadam kiedyś z ukradka do Mirandy, bo cynę od dzielnicowego dostałem, że podobno najebana po wsi łazi i facetów zaczepia, bo chcicę miała niebotyczną. Aż strach pojechać, ale te dzieciaki, całkiem niedawno z bidula z powrotem je dostała. Jeszcze południe, więc w miarę bez obaw podjeżdżam pod kwadraciak i kieruję swe kroki do jej mamusi, co by wypytać delikatnie co i jak z córeczką.
- No wie pan, ja jej pijanej nie widziałam – nawet pytania nie zdążyłem zadać, stojąc w drzwiach z tektury dykta oklejonymi i judaszem, który z powodu zasrania przez muszki gnojówki i tam nie spełniał swojej funkcji.
- Wie pani, takie informacje właśnie dostałem, że znowu zaczęła pić – uprzejmie, spokojnie, gram cwaniaka, by coś więcej wypaplała.
- Panie, ludzie na złość jej robią, jakby piła to bym powiedziała – bezzębnym uśmiechem odpowiedziała na moje pytanie a ja skupiłem wzrok na korytarzu jej mieszkania, gdzie zza framugi wyłoniła się ogorzała morda jakiegoś wiejskiego menela, z resztką tłustych włosów i wąsem, brązowym od nikotyny ze skręcanych papierosów.
- Może pani męża zapyta, o tam stoi za panią – wskazałem palcem, dobrze wiedząc że takowego nie ma, zmarło się biedaczkowi kilka lat temu na suchoty wątrobowe.
- To kolega – odpowiedziała Mamuśka – nie wolno mi gości zapraszać? – oburzona fuknęła w moją stroną, robiąc bardzo poważna minę, jakbym co najmniej pięć złotych jej z portfela wyszarpał.
- Widział pan Mirandę Kowalską!? – głośniej skierowałem słowa to wystającej twarzoczaszki zza framugi, która już w połowie znikała w czeluściach chyba-kuchni.
- Aaaa…, kkkttóóóra, to? – wybełkotała twarzoczaszka, aż poczerwieniała z wysiłku po uruchomieniu swoich kilkunastu komórek nerwowych. Tak skomplikowane procesy myślowe nie mogły zostać bez śladu na facjacie tego skąd inąd młodego, wyglądającego na 70 lat człowieka.
- Zamknij się! – mamuśka odwróciła głowę i jednym słodkim poleceniem, ostudziła skorego do jakże inteligentnej rozmowy menela, a mi odparła:
- Miranda poszła do sklepu i nie wiem gdzie jest – by potem jebnąwszy drzwiami, powrócić zapewne do rozmowy o poezji Szymborskiej tudzież analizy podmiotu lirycznego w „Bogurodzicy”.
No i kupa. Nie poddaje się. Idę do sąsiadki co to trojkę dzieci spłodziła, każde z innym i każde chyba tak naprawdę nie zna swojego tatusia, no chyba że to po sąsiedzku. Mimo że mam do pokonania 3 metry korytarza, to zdołałem potknąć się o jakiegoś wypasionego kundla, który pogardliwie spojrzał na mnie, z opuszczonym ogonem, merdającym koślawo w lewą stronę. Podejrzewam że ten pies był inteligentniejszy od menela, którego facjatę przed chwilą miałem okazję oglądać.

     „…trudne sprawy zniknęły gdzieś, niech Twoje serce…… trudne sprawy…” No tak. Godzina czternasta, więc oddawanie się przyjemności oglądania wysublimowanego intelektualnie programu telewizyjnego jak najbardziej wskazane. W głowie mi już kołacze „trudne sprawy…” Ja pierdole, nie pozbędę się muzyczki do wieczora. Pukam.

     Podobno połowa Polaków nie rozumie dziennika telewizyjnego czy wiadomości. Męczą ich programy publicystyczne, męczą filmy dokumentalne, męczy ich nawet, o zgrozo, telewizja śniadaniowa. Aczkolwiek, dzięki Bogu, wymyślono „Trudne sprawy” i inne tym podobne.

     Uchylają się drzwi i wysuwa się z nich głowa Józefy, a zabieg ten był potrzebny po to, by dwa małe kundle nie uciekły z mieszkania. Przedstawiam się i pytam po cichu o Mirande.

------------------------------------------------------------
Józefa lat 30. Boi się że uciekną jej psy
------------------------------------------------------------
- Wejdzie Pan do środka – równie po cichu szepce w moją stronę, schylając się w międzyczasie by złapać swoje pchlarze, które zaczęły ujadanie, jak tylko szerzej otwarły się drzwi. Wszedłem do środka i zamknąłem je za sobą. Mieszkanie, choć wyposażone w stare i zniszczone czasem meble, sprawiało wrażenie całkiem przytulnego. Józefa zaprosiła mnie do dużego pokoju i zaproponowała kawę.
- Nie dziękuje. W pracy jestem to nie pijam – żartobliwie i kulturalnie odmówiłem. Nie pijam żadnych kaw, herbat, ani niczego. Czasami szklankę wody, jak poczęstują a jest gorąco, ale to pod warunkiem że rodzina to nie patole. W sumie kawę to pije tylko w bidulu lub u zapoznanej już rodziny zastępczej. W innych warunkach odmawiam. Kiedyś nawet zapraszano mnie na grilla, tak trafiłem z wywiadem, z bólem serca odmówiłem.
- Widziała pani ostatnio Mirandę? Słyszałem że popija ostatnio? – zagadałem Józefę, będąc pod wrażeniem porządku który miała w mieszkaniu. Józefę znam z wcześniejszych wywiadów, kiedy to ograniczała, pozbawiała, zmieniała kontakty tatusiów z dziećmi. Mecząca była, aż do bólu, lecz musiałem gdzieś wypytać.

----------------------------------------------------
Józefa lat 30. Kolekcjonuje sprawy sądowe
----------------------------------------------------
- Zaraz, coś panu pokażę – złapała w ręce stos chyba 20 listów z Sądu Okręgowego i rejonówki i pokazuje mi różnego rodzaju zawiadomienia o wszczęciu postępowania. O kurwa. O kurwa, kurwa, kurwa.
- Bo wie pan, złożyłam wniosek o pozbawienie władzy rodzicielskiej ojca tej najstarszej, ale jak składałam wniosek o podwyższenie alimentów, to on złożył wniosek o ustalenie kontaktów z dzieckiem, bo nagle chce się z nią widywać. A ja go chce pozbawić, bo mała go nie pamięta i chcę zmienić jej nazwisko na swoje, bo w ogóle, to ma mieć wycieczkę i muszę wyrobić jej paszport, a on się nie zgadza i musze wniosek do sądu. Aha, nie zakończyła się jeszcze sprawa rozwodowa z moim ostatnim mężem, bo on nie stawił się na sprawę i sąd odroczył, a ja też chcę go pozbawić władzy rodzicielskiej. Najmłodsza, to nie jest jego, ale wie pan, jestem w związku małżeńskim i automatycznie wpisano męża, a ojcem jest Miauczyński, wie pan, ten z góry on powiedział że uzna ojcostwo, a jak nie to mu sprawę wytoczę o ustalenie ojcostwa, lecz wcześniej muszę o zaprzeczenie ojcostwa mojemu obecnemu mężowi…. Bla, b l a,  b  l  a  ,   b   l   a   ,    b    l    a    ,    b    l    a    .
- yhm – przytakuje jej słowom.
- …bo ja już mu powiedziałam, że nie kontaktuje……….. i złożę wniosek……
- tak niech pani zrobi.
- …ale wystąpię o zwrot kosztów…….
- powinna pani.
- …a najmłodsza to w ogóle nie chce chodzić…..
- Miranda pije?
- … to chuj nie ojciec……
- Widziała pani Mirandę?
- … i teraz paszport wyrób bo na jakąś wycieczkę….. pewnie pijana w domu śpi, od rana ją słychać…..
- Musze lecieć. Wpadnie pani do sądu na dyżur, powie mi pani co i jak, ale teraz nie mam czasu. Do widzenia. – uciekłem, normalnie uciekłem.
-------------------------------------------------------------
Kurator. Lat 18. Uciekł.
------------------------------------------------------------
     Szybciutko, po dwa stopnie po schodach. Mam cie, Az adrenalina skacze i pulsuje w moich żyłach. Cóż za radość, że Mirandunia moja wspaniała czeka tam na mnie, pewnie najebana, a ja upoluje ją i załatwię, tym razem na amen.

     Moi wspaniali obrońcy uciemiężonych pijaków i meneli, dokonujący wiwisekcji mojego stanu emocjonalnego i oceniający mnie jako bezdusznego, pełnego pogardy kuratora, wyżalcie się na forum pod spodem, ku uciesze gawiedzi. Proszę, im więcej studium indywidualnego przypadku, tym większy miód na moją duszę albo w mój żołądek lejecie. Please!!! No i Ci od literówek, przecinków i znaków ortograficznych. O Was też nie zapominam.

--------------------------------------------------------
Drzwi. Lat 30. Są zamknięte.
-------------------------------------------------------

Puk. Puk.
Cisza.
PUK. PUK.
Słychać dzieciaki.
PUK! PUK! PUK!
- Kto tam? – cieniutki głosik jakiegoś dziecka zapiszczał zza drzwi jakże szlachetnie tandetnych.
- Mamusia jest? – równie grzecznie i spokojnie zapytałem, spokojnym, stonowanym głosikiem.
- Mama śpi – głosik piskliwie odpowiedział
- Musze z nią porozmawiać, to pilne. Obudź mamę.
Nagle piskliwy głosik otworzył mi drzwi na oścież. Zaskoczyło mnie to, ale takiej okazji nie przepuszczę.

„Dzień dobry, cześć i czołem. Pytacie skąd się wziąłem?”

CDN…


65 komentarzy:

  1. Witaj, świetnie się Ciebie czyta. Zwłaszcza nocą.. :) Jednym tchem łyknęłam ten post.. teraz zaparzę sobie herbatę i pogrążę się w lekturze kolejnych, bo na pewno są równie wciągające.:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tropicieli literówek i wszelkiego rodzaju innych błędów nie musisz się tym razem obawiać [o czym sam doskonale wiesz :)], bo pod tym względem post jest dobrze zredagowany - widać, że dokładnie przemyślałeś formę, a i przed kliknięciem "Udostępnij" zapewne przeczytałeś całość co najmniej raz.

    W kwestii treści - to niecierpliwie czekam na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dragonella - jak kulą w płot, niestety.
      Już na samym początku kwiatuszek taki: "Zdzichu ma upośledzenie umiarkowane i klepie uznanie w urzędzie każde, jakie mu przytaszczy do domu." A z polskiego na nasze? Autorze, dziś matura;)

      P.S. To nie jedyny "babol" stylistyczny w tym tekście (i nie tylko w tym, cały blog stylistycznie leży, łącznie z wizytówka autora). Ciężko się czyta (czyta, a nie prześlizguje wzrokiem po tekście), oj ciężko... Może autor zrezygnuje z "kwiecistego" stylu, skoro budowane zdań złożonych sprawia mu taką trudność? Teksty na tym zabiegu raczej by merytorycznie nie straciły, podejrzewam, że nawet by zyskały...

      Usuń
    2. Czytało się znakomicie, ić stąd.

      Usuń
    3. Tak, "ić"...
      Jaki blog - tacy czytelnicy, chciałoby się powiedzieć:/

      Usuń
    4. Czytało się rzeczywiście znakomicie, bo klimat stworzony przez autora bardzo przyjemnie gęsty. Chociaż nie zaszkodziłoby, gdyby autor trochę podszkolił się stylistycznie, niektóre zdania musiałem przeczytać 2 razy żeby zrozumieć o co w nich chodzi ;). Nie robiłbym jednak z błędów stylistycznych takiej tragedii, to tylko blog. Zresztą tutaj i tak ważniejsza jest tematyka i opowieści, a kunszt literacki jest drugorzędny.

      Usuń
    5. Ić,ić... a autor pisz pisz...

      Usuń
    6. Pewnie nie pudzie, bo dzie? :) Uwielbiam naszych purystów językowych. Masz rację, niech ON pisze, a my będziemy czytać :)

      Usuń
  3. O jeżu kolczasty! To blog, nie "Popiół i diament". Prowadzący go to kurator a nie literat. Jak komuś nie odpowiada, niech nie czyta. Moim zdaniem tekst łatwo "wchodzi" i uwielbiam posty. Nad książkami z reguły, oprócz pisarza, pracuje jeszcze sztab ludzi poprawiających tekst. Tu jest inaczej i dlatego prawdziwiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. popieram!!! A wykwintni literaci, korektorzy i poeci, niech nie tracą czasu na komentowanie tu postów, tylko założą własnego bloga - też chętnie poczytamy, zwłaszcza, że to z pewnością będzie Kwiat Literatury :/ /watahap

      Usuń
  4. Dzisiaj dostanie Pan troche komentarzy o ortografii i stylistyce, bo na maturach w komisjach siedzi sporo polonistek, które nudzą sie przez kilka godzin niezmiernie, więc czas bedą miały zeby poczytac bloga na smartfonie pod ławka i szpile wbić... Zreszta, sam ich Pan sprowokował...
    Świetnie Pan pisze. Powinien Pan poważnie rozważyć napisanie książki, nieważne czy na temat poruszany na blogu czy na inny. To jak Pan pisze jest tak wciagajace, ze nawet gdyby Pan napisał książkę kucharską, jestem pewna ze ludzie by ja przeczytali jednym tchem, zarywając noc.
    annaalicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem czy Pan tak świetnie pisze, żeby zaraz książkę kucharską... Bez przesady. Tematy po prostu ciekawe, dla większości czytających egzotyczne.
      Nie zmienia to oczywiście faktu, że lubię prześlizgiwać się po Pana tekstach.

      Usuń
    2. Właśnie chodzi o to, że cały fenomen tego bloga polega na tym JAK to jest napisane, a nie na tym, że to ciekawy temat. Historia opisana w tym poście jest zupełnie nieciekawa: kurator szukał Mirandy, przyjechał na wieś, zapytał matkę, sąsiadkę, dowiedział się, że jest na górze i zapukał do jej mieszkania. Ot cała historia (już naprawdę przepis na rosół jest ciekawszy;) To właśnie sposób jej napisania sprawia że czyta to tysiące ludzi i te tysiące ludzi są dowodem na to, że autor pisze świetnie. Szkoda tylko że tak wiele osób jest zbyt sfrustrowanych, by wyrazić swoje uznanie dla autora.
      annaalicja

      Usuń
    3. Człowieku, odróżnij proszę ironiczny, charakterystyczny styl autora od faktu, że kompletnie nie trzyma w nim interpunkcji a niekiedy nawet składni. Czy zwrócenie uwagi komuś, kto wypowiada się w przestrzeni publicznej, że mógłby pisać POPRAWNIE to na serio zbrodnia? Od patola się minimalnego nawet poziomu raczej nie wymaga, ale od jego kuratora chyba już można?

      Jak czytam te żałosne komentarze: "och, polonistka od przecinków się odezwała", to zaczynam się zastanawiać, czy piszący miał jakąś szkolną traumę związaną z pisaniem dyktand, czy może właśnie sam matury z polskiego nie zdał i jest nadwrażliwy?

      Usuń
    4. annaalicja - trafiłaś w samo sedno! Dokładnie tym czymś co nas przyciąga tutaj jest STYL pisania Pana Kuratora, bo temat Mirandy jest zwyczajny jak napisałaś...przyszedł, zapukał, zapytał... a cała magia jest w opisaniu tej chwili w ten wyjątkowy, specyficzny sposób. I z chęcią zaglądam tutaj codziennie by sprawdzić czy może jednak cos doszło, czy może ciąg dalszy, czy może coś innego...Myślę, że kiedyś ta cała ortografia zniknie z naszej rzeczywistości, bo czymże to jest? Jaka jest różnica czy napiszemy "ż" czy "rz" - żadna! Nic to nie wnosi do wypowiedzi, a jedynie wprowadza zamęt i później Rada Języka Polskiego ustala kolejne zmiany aby dostosować się do "trendów" w słownictwie...i jak to oni mówią "od dziś odmieniamy już słowo radio" co przecież kiedyś było BŁĘDEM :)A my cóż, płacimy im słono za te ustalenia z własnych kieszeni!

      Usuń
    5. "Jaka jest różnica czy napiszemy "ż" czy "rz" - żadna!"
      może?
      morze?
      :D
      "Nic to nie wnosi do wypowiedzi, a jedynie wprowadza zamęt(...)"

      ***77 proc. dorosłych Polaków ma problemy ze zrozumieniem tekstów pisanych. Gospodynie domowe nie są w stanie odczytać instrukcji obsługi pralki, klienci banków nie pojmują, o co chodzi w zapisach umowy kredytowej.
      Z ostatnich badań wynika, że rośnie nam kolejne pokolenie funkcjonalnych analfabetów***

      Ja się nie dziwię...

      Usuń
    6. Anonimowy 19:43 - każdy pretekst, żeby nie przeciążać szarych komórek jest dobry.

      Usuń
    7. Ale o co chodzi? Skoro autor drwi sobie bezlitośnie z meneli o mózgu rozwielitki, to ja też mogę sobie chyba podworować z pana magistra kuratora i jego "drzwi z tektury oklejonych judaszem" albo z "framugi, która już w połowie znikała w czeluściach chyba-kuchni". Czyż nie?

      Usuń
  5. Oj Autorze Autorze...
    Ten odzew do krytykantow to jest normalnie próba samobojcza ;-)
    Post świetny!
    Opisy postaci i klimatu - osobiście czuję bardzo.
    Trudne sprawy i te wszystkie inne z rzyci wzięte, wplecione i pobawione w formie - cudne :-D
    No i ten kurator jak wesoły Romek - ileż razy dokładnie tak się czułam - namolnie i do bólu z uśmiechem na twarzy ;-)
    Czekam na resztę...

    OdpowiedzUsuń
  6. Znakomicie napisane - można by sztukę teatralna na bieżąco odstawiać :). Czekam na Ciąg dalszy!

    P.S. Niestety, aktorzy z "TS" i podobnych badziewi zarabiają trochę mniej niż 500 złociszy - ale zabawa na "planie" jest przednia. No i odtąd jakoś inaczej ogląda się filmy...

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajebisty tekst, super się czyta, forma mi odpowiada, czekam na dalszy ciąg :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ja nienawidzę Twoich tekstów dzielonych na odcinki!!!!!!! Teraz będę czekać na zbawienie... dobrze, że mam powiadomienie o nowych tekstach...

    OdpowiedzUsuń
  9. Te "poprawne" pindunie, które wytykają każdy błąd stylistyczny, brak przecinka, próbują moralizować, że tak nieładnie. Robią portrety psychologiczne, i stawiają "diagnozy" psychiatryczne innym przez internet. Głównie krytykują. A same nie potrafią napisać na swoim politpoprawnym blogasku, nawet w połowie tak dobrego wpisu jak On.

    Jakby były z Nim w jednej sali. To by siedziały niczym trusie. Bojąc się odezwać, że ktoś je skrytykuje, lub wyśmieje ich głupotę. A tak, internet daje namiastkę anonimowości, więc piszą co chcą.

    Agaton

    Agaton

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och!
      ach!
      jejejej...

      Usuń
    2. A na serio- nikt nie czepia się przecinka, literówki czy drobnych potknięć językowych, tylko zdań i fraz jakby żywcem wyjętych z działu "humor zeszytów".
      Ale cóż... "matura to bzdura", a tzw. "wyższe wykształcenie" to już wielu znanych mi osobiście "patoli" posiada;)
      Czasy, obyczaje... komu teraz wstyd jeszcze, że nie potrafi się poprawnie posługiwać swym językiem ojczystym? publicznie?

      Uszanowanie
      Pinduniek (? rodzaj męski?)

      Usuń
    3. Pan Agaton ma wyraźne problemy z kobietami ;-)
      Panie szowinisto - to się leczy! :-D

      Usuń
    4. A czy feminazizm też się leczy? Jeśli są takie psorki jak Senyszyny, Srody, "doktorki" Szczuki czy inne Nowickie, lub feministki z grupy Fermen, to musi być przeciwny biegun, żeby ich głupotę pokazywać i wyśmiewać:) Jeżeli gdzieś, w którymś miejscu, napisałem nieprawdę o kobietach, zechciałabyś mi pokazać:)).

      Usuń
    5. Słowo "pinduniek" nie ma rodzaju męskiego z tego samego powodu jak "przedszkolanka". Tak samo jak słowo 'ksiądz' czy 'premier' nie ma rodzaju żeńskiego.
      Ostatnimi laty, grupy lewicowo-feministyczne lansują w mediach głównego ścieku różne potworki językowe w rodzaju; psycholożka, socjolożka, biolożka, ministra itd.

      Agaton

      Usuń
    6. Agaton - jedno jest pewne: braku poczucia humoru wyleczyć się nie da;)

      Usuń
    7. Agaton, nie boisz się czasem, że ci pęknie żyłka w dupce? :-)

      Usuń
    8. Jest Agatonie biegun-powstała niedawno fundacja Masculinum.
      Zapisz się:-D
      Możesz sobie tam pochlipać jakie to kobiety są okropne. Jak to wiedzą czego chcą, mają jasne cele i role, a wy biedni faceci pogubiliscie się w tym dziwnym świecie.
      Stare już se ne wrati...
      Są mężczyźni, którzy to wiedzą, bo rozumnie obserwowali rzeczywistosc, adoptowali ją i ci współżyją (;-)) z kobietami z dużą przyjemnością i zgodą.
      Czas się obudzić Śpiący Królewiczu! ;-)

      Usuń
    9. Agatonie Ty Demonie;)

      Usuń
    10. "Możesz sobie tam pochlipać jakie to kobiety są okropne. Jak to wiedzą czego chcą, mają jasne cele i role, a wy biedni faceci pogubiliscie się w tym dziwnym świecie.
      Stare już se ne wrati..."

      Jak najbardziej się wrati! Najwyżej za dwa, trzy pokolenia, czyli jakieś 50-70 lat. Do europki zacznię jeszcze bardziej napływać dzicz beżowa i czarna z III świta, jedynie słusznej 'religii pokoju', którzy w Europie mnożą się jak króliki. Nie muszą nawet przejmować władzy siłą. Demografia jest nieubłagana.
      Jeśli się nie pojawią ludzie pokroju Hitlera czy Stalina, którzy by z nimi zrobili porządek, będą w Europie reżimy. Wahadło "tolerancji i równouprawnienia" przechyli się w drugą stronę. A z różnymi gejami i feministkami zrobią to w pierwszej kolejności.

      Usuń
    11. Rozumiem, że na to czekasz z nadzieją??
      Może tak być...- rozumnie obserwuję rzeczywistosc, historia nauczycielka życia też nie jest mi obca.
      Wierzę jednak, że tak nie będzie.
      Żyję tu i teraz, myślę, działam, wplywam...
      Wstydz się takich nadziei człowieku!
      Skąd wiesz-może z takimi jak ty w pierwszej kolejności..
      Brrrr...

      Usuń
    12. A ty masz wyjebane na to wszystko, co będzie w niedalekiej przyszłości, jeszcze w tym wieku w Europie. Liczy się tylko tu i teraz. Wśród takich jak ty, do dobrego tonu jest palenie maryhujany, pieprzenie się z kim popadnie, a najlepiej z czarnuchem, lub innym beżowym - arabusem czy turasem. A jak zajdziesz to wyskrobać, bo to przeszkadza w "spełnieniu i samorealizacji".

      Masz szczęście, że urodziłyście się JESZCZE w miarę normalnym kraju. Za to, co w większości wyprawiacie i jak się "prowadzicie" w Polsce, czy za granicą. W innych krajach, nie tylko w Afganistanie czy Pakistanie. Ale i w "nowoczesnej" Arabii Saudyjskiej byście były ukamienowanie.
      Już teraz coraz częściej, nawet w takiej Szwecji czy Francji, zdarzają się zbrodnie honoru, oblewanie kwasem, bo jakaś dziewoja miała w telefonie zapisane imię chłopaka. A ty dalej będziesz twierdzić, że ciebie ten problem TERAZ nie dotyczy.
      We Francji, coraz częściej, w osiedlach gdzie jest NA RAZIE 30% muzułmanów, zdarza się, że rodowite Francuzki są obrzucane kamieniami, wyzywane od kurew, bo nie chodzą w burce lub innej szmacie. Ale na te tematy mainstream milczy jak zaklęty udając że problemu nie ma. Tak samo jak tchórzliwe feminazistki w Polsce i na świecie, nie dostrzegają problemów. W waszych małych móżdżkach najważniejsze są parytety i wyeliminowanie całkowite kościoła katolickiego i chrześcijaństwa z życia publicznego. Gdzie jak cywilizacja białego człowieka upadnie, a chrześcijaństwo będzie głównie w Ameryce PŁd. nie będziecie miały nawet setnej części praw, które dzisiaj macie.

      Agaton

      PS. Politpopowanym szmatom (i innym tolerantkom), niech mi tu nie wyjeżdżają z rasizmem, antysemityzmem, homofobią itd. Murzyni, Arabowie i cała masa innej menażerii, jeszcze gorsze mają określenia na nas - białasów. Tylko wypowiadanie się tej kolorowej menażerii nawet publicznie przez polityków, cwelebrytów czarnoskórych z niewiadomych przyczyn rasizmem nie jest. Biały za takie słowa w Europe zachodniej, już by karnie odpowiadał przed sądem. Oto do czego prowadzi "toleranctowo" tylko w jedną stronę.

      Usuń
    13. Nie wiem chlopie do kogo ty to mowisz i po co?
      Stwierdzenie żyję tu i teraz, myślę, działam, wplywam, w żaden sposób nie znaczy, że mam wyjebane na Przyszłość. A wręcz przeciwnie -że nie skupiam się na pierdoleniu co by było gdyby..., a na co jest, co mogę i co robię.
      Masz chory umysł człowieku i wiem co tu na tym blogu robisz. Czerpiesz siłę i utwierdzasz się w swojej nienawiści do ludzi niepasujacych do twojej "normy". Patole jak najbardziej się w to wpisują.
      Kobiety, które śmia dopominać się o równe prawa, wszyscy nieheteronormatywni, o innym kolorze skóry...itd.
      Sio paskudniku!!!
      Poszukaj gdzieś miłości, bo nienawiść cię zeżre.

      Usuń
    14. ktoś ma tu problem :)

      Usuń
    15. Nie mówię tylko piszę! Jak nie masz żadnych argumentów, to nie histeryzuj, bo twoja prawda musi być przecież "lepsza".
      Jakie jeszcze geje powinni posiadać "równe prawa"? Mają swoje kluby, pieprzą się z kim chcą. Nikt za homoseksualizm nie zamyka do więzień w Europie. Może geje czy lesby powinny mieć parytety, 30% w sejmie dla mniejszości seksualnych i w zarządach firm?
      A tacy biedni Czeczeni, kolorowi, czy Cyganie. Powinni dostawać mieszkania i zasiłki do usranej śmierci już za sam fakt istnienia, kosztem białej większości. Bo im się przecież należy za kolonializm itd. Cyganie też, nie powinni być karani za kradzieże, bo kultywują swoje tradycje w wielokulturowej Europie.

      Pewnie jesteś jedną z tych genderowych kierunków "uniwerków", które zachwycają się nad każdą innością i zbydlęceniem.

      Usuń
    16. Rodzice Agatona! Co mu zrobiliscie??!!
      Boże! Czemu pozwoliles go tak skrzywdzić??!
      Będę się za ciebie modlić....
      Wszyscy tu obecni modlmy się za Agatona!
      Też Cię kocham Agatonie:-D

      Usuń
  10. czekam na dalszy ciąg:-)) A "poprawiacze", którym się pisanie kuratora nie podoba... na szczaw .. proszę, właśnie zaczyna rosnąć!! Pozdrawiam :-))

    kokola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyborny suchar, kokola. Ze szczawiem będzie dla ciebie w sam raz. ;-P

      Usuń
  11. No nareszcie kolejny post:) czytałam go chyba 5 sekund:) a na końcu.. o zgrozo CDN !!! dlaczego?! kurna znowu czeka mnie czekanie:)) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozbawił mnie post do łez ( śmiech przez łzy ) , świetnie napisane. Rozbawił to zdarza się niemal każdemu kuratorowi który zna środowisko w którym pracuje. super, też czekam na dalszą część. kane

    OdpowiedzUsuń
  13. "uświadamiające całej rzeczy ludzkości" - raczej "rzeszy ludzkości". Pozdro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. literówka.literówka...

      Usuń
  14. Czytam tego bloga od niedawna i nie przestanę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Napisane naprawdę dobrze, sam pisze nie mało i czytam niezłych autorów. Odwalasz świetną robotę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzeba przyznać że piszesz bardzo dobrze wg. mnie. Zawsze warto zapoznać się z twórczością kogoś kto tak skrupulatnie ubiera w słowa emocje i wydarzenia. Pozdrawiam cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Warto było czekać ! Jest Pan w wyśmienitej formie !

    OdpowiedzUsuń
  18. Które młode polskie wokalistki są godne uwagi? Czy Margaret jest przereklamowana i sztuczna?
    Które polskie talent show najlepsze? W "Must Be The Music" jurorzy to dno? "X-Factor" bez talentów? "The Voice" najbiedniejsze?
    Zapraszam na mój blog: taka-sytuacja.blogspot.com
    Komentuję wydarzenia ze świata show-bizu jak i naszego codziennego życia. Za komentarze wręczam nagrody w postaci filmów, książek i gier.
    Zapraszam serdecznie! :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. "Kurator. Lat 18. Uciekł."
    Osiemnastolatek uczy patoli jak żyć? To chyba literów, 28? 38?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurator lat 18...pracujący.
      Albo zachowanie jak na 18 latka.
      Na pewno to nie literowka.

      Usuń
    2. A może warto przeczytać kontekst wypowiedzi, zastanowić się nad nią ? Obawiam się, ze szanowni przedmówcy są wychowankami współczesnych mediów gdzie wszystko podane jest kawę na ławę, gdzie nie trzeba myśleć ... proszę przeczytać całość jeszcze raz albo dwa i troszkę pomyśleć . zgadzam się tylko z jednym to faktycznie nie jest literówka. kane

      Usuń
  20. Bardzo, baaardzo i jeszcze bardziej baaardzo:)proszę o zmianę tła - białe litery na czarnym tle zabijają moje oczy.

    Gratuluję stylu, czyta się fantastycznie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Artykuł rzeczywiście ciekawy :)
    Wciągnęło mnie.

    www.testowanie-produktow.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  22. Pochłania.
    http://tendies.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Już niedługo moje opowiadanie pt. Kontrast. Ciekawe czy się Wam spodoba . kane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko co piszesz nam sie podoba :) Agnieszka

      Usuń
  24. Jak zwykle zajebisty tekst! Dodatkowo niezmiernie bawi mnie wyśmiewanie wszelakich hejterów-znawców! Moja dusza i ciało się radują, że są tacy, których takie bzdury nie dotykają, co więcej, potrafią jeszcze to tak zabawnie pokomentować, że i ja z tego korzystam, śmiejąc się w głos. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo dobry blog, bardzo ciekawe teksty...jestem raczej purystą językowym, ale jakies tam braki w stylistyce akurat w tych tekstach nadają im jakiś realizm, prawdziwość.
    Nic nie zmieniaj! Jak będą chcieli Cię wydać, to sami sobie poprawią.
    Pozdrawiam
    Przemek

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo dobrze napisane, uwielbiam parodie. Że też tacy ludzie są na świecie, których bawią takie programy, na mnie działają alergicznie...

    Dawno natknęłam się już na Twojego bloga, cieszę się, że go znowu znalazłam.

    OdpowiedzUsuń
  27. powinno się osobom z takim talentem zakazać pisania... znowu wsiąkłam a miałam popracować nad ostrością obiektywu... ech, ech

    OdpowiedzUsuń
  28. Tylko, ze dla tych pseudo-aktorow te 500 zl to czesto ostatnia deska ratunku, sa po prostu biedni.

    OdpowiedzUsuń
  29. I moje życie było na marginesie, do czasu gdy mój przyjaciel zabił się, wjeżdżając na drzewo po pijanemu. Wtedy oprzytomniałem. Napisałem o tym kilka piosenek Link do jednej publikuję.

    http://www.youtube.com/watch?v=1kJ4LSlzRkA&list=LLLPBNHQxVOt7-17QkIGRRug

    OdpowiedzUsuń
  30. Dawno tu nie zaglądałam.Wpis mnie rozbawił.Co do programów Trudne sprawy itd, niestety telewizja dostosowała się do poziomu intelektualnego społeczeństwa.Co do metody indywidualnych przypadków - pic na wodę.

    OdpowiedzUsuń