sobota, 29 czerwca 2019

Pa, pa, Panie Ministrze...

Było miło, było strasznie.....
Ale nie skończyłem działalności. Zmieniam miejsce zawodowe, ustawiam inaczej priorytety, stawiam na rozwój siebie....
Przede mną szkolenia, wykłady, praca z ludźmi wciąż będzie :)
No i książka. A o czym?
O ludziach systemu. O zdradach, pijaństwie, szkoleniach z których nic nigdy nie miało wyjść. O pracownikach pomocy społecznej, kuratorach, sędziach, adwokatach.... o patolach, o tym że ludzkie słabości są w każdym z nas. O rżnięciu sie po kątach, o układach, o wykorzystywaniu najsłabszych by na nich się bogacić. O zwyczajnym życiu tych, którzy mają pomagać, choć sami pomocy potrzebują.
O tym jak system nagradza miernoty. Bo miernoty nie są zagrożeniem dla tych, co na stołkach.
O tym, jak ciężko być uczciwym.
O pędzie pieniądza.
O nas samych.
Zapraszam do czytania artykułu:

http://mydrea.ms/pa-pa-panie-ministrze/

wtorek, 22 stycznia 2019

Iniemamocni

(...) Pozostaje albo się wycofać, albo brnąć w śniegu na piechotę zastanawiając się czy kłębiące się nade mną coraz ciemniejsze chmury nie zaczną napierdalać takim śniegiem, że w pół godziny zasypie mnie, samochód i całe to widoczne kurestwo przede mną w postaci ledwo widocznej, wydeptanej przez gumiaki ścieżki....

więcej na:

 http://mydrea.ms/iniemamocni/

Zapraszam do czytania i komentowania :)

niedziela, 25 listopada 2018

Bidulandia

Jak wygląda praca kuratora? Jak wyglądają bidule od środka? Przeczytaj, napisz co myślisz i otwórz oczy!!!
Bidulandia

lub tu:

http://mydrea.ms/bidulandia/

Pozdrawiam z zapracowanej Polski :)

czwartek, 6 września 2018

Zjem kupę... ( a nie odpuszczę)

Artykuł o tym, że nie liczy się efekt w pomaganiu najsłabszym, ale liczy sie samo pomaganie które..... kosztuje potężne pieniądze. Bo instytucjom nie zależy by społeczeństwo było zdrowe, bo wiele takich instytucji jak i szerokiej maści "pomagaczy" nie miałoby pracy. Trzeba robić tak, by ciągle pomagać i ciągle udowadniać że pomoc jest potrzebna.... bo analogicznie do sytuacji na rynku pracy skoro bezprobocie spadło o połowę to o połowę powinno zlikwidować się Urzedów Pracy. Zresztą..... sami przeczytajcie

Zjem kupę a nie odpuszczę...

wtorek, 17 lipca 2018

Dam pracę...

Witajcie. Zapraszam do mojego tekstu na stronie
www.mydrea.ms/dam-prace/

Obiecałem systematyczne wrzucanie tekstów, ale cóz..... dorabiam jak wielu innych i na twórczość pisana nie mam zbytnio czasu i motywacji. Problemów ogrom, spraw coraz trudniejszych wiele..... przeczytajcie i sami zobaczcie. Chciałbym wrócić do pisania, ale ekonomia i utrzymanie się na powierzchni jest ważniejsze :(

Zapraszam do lektury


niedziela, 18 lutego 2018

Fejsiunio moje cudowne



      Uwielbiam facebooka. Uwielbiam jak ludzie uzewnętrzniają się i pokazują swoją patologię myśląc jednocześnie że są zajebiści i wspaniali i w ogóle to nie są patolą tylko przecież całkiem normalnymi ludźmi, a to że średnio ogarnięty i wiedzący czego chce od życia człowiek ocenia takie osoby negatywnie – to problem tego człowieka, nie „prawiepatola”.

      Bo „prawie-patol” żyje w wyimaginowanym świecie który sam sobie stworzył. Świecie, który składa się z im podobnych, a więc stanowiących ich „prawie-patolską normę”. Weźmy na przykład pewna Panią urzędniczkę – urzędniczkę niższego szczebla, żeby nie rzec najniższego. Kilka wywiadów już u niej wykonywałem, głównie związanych z ograniczaniem władzy rodzicielskiej, ustalaniem kontaktów ojca z dzieckiem. Pani urzędniczka ma kilkuletnie dziecko które aktualnie wychowuje samotnie. I tak oto pani urzędniczka otoczyła się koleżankami jej podobnymi – samotnymi matkami, matkami z dziećmi i mężami pijakami, niedowartościowanymi koleżankami co to facetów miały nastu, a już grubo są po trzydziestce i żadnego stałego związku, nie mówiąc o mieszkaniu wciąż z rodzicami. Pani urzędniczka – kobieta rozchwiana emocjonalnie uwielbia balety, na których błyszczy i bryluje odpychając pijanych adoratorów. W tym czasie dzieciak jej jest albo u ojca albo u jej rodziców, więc na weekendy nie widzi skacowanej mamusi, ale żeby nie było – w tygodniu nie pije, chyba… Jej facebook to jedna wielka historia obrazków z podpisami „życie bez faceta ma swój urok….. bądź silna bo na końcu tęczy będzie czekać złoto….. prawdziwa kobieta nie potrzebuje faceta…. To facet powinien…… twoje dziecko to największy skarb, mężczyzna to śmieć…..” Obrazki poprzeplatane są zdjęciami dzieciaka który się wybrudził, przewrócił, oddał kał, zmoczył się, dostał zabawkę i pocałowała go ciocia Gienia – równie samotna jak mamusia. Oczywiście pod zdjęciem kilkanaście lajków, serduszek i podpisów jaki on słodziutki, jak szybko rośnie, jaka jestem dumna i dobrze że was widzieć. Słabe, nędzne i zrobione po to, by dowartościować się bo niczym innym oprócz wódą i baletami nie jestem w stanie zainteresować ogarniętego faceta. A to że facet patrzy, i taki lachon potrzebny mu tylko do spuszczenia z kręgosłupa – to niech się nie dziwi że „sami niedojrzali faceci” mają na nią ochotę. 

      Ale i tak we wszystkim wygrywa taka ewidentna, bezmózgowa patola, z przeżartym od wódy mózgiem. Taki podręcznikowy patol bez instynktu samozachowawczego, co to bezkrytycznie podchodzi do swojego bytu. Oglądam sobie profil takiej patolki, co to dzieci po rodzinach zastępczych się chowają, a ona niedawno urodziła kolejne i nikt jeszcze nie znalazł podstaw by jej to najmłodsze zabrać. I widzę jak kuca przy ognisku czy grilu dając jednocześnie podpis „zaraz opierdolę kiełbasę”. Na drugim zdjęciu stoi z wózkiem i z „wujkiem” prężnie trzymającym w swej dłoni butelkę z piwem podpisując fotkę „Ja z kuzynem na działce. Melanrz”. Kolejne zdjęcia to brudny dzieciak i podpisy koleżanek-patolek; „o kurwa, ale on duży, jak on zajebiście rośnie, itp.”.
Inny rodzaj facebookowych kobiet ale także i mężczyzn to „artystki i artyści”. Zarówno Ci którym udało się zabłysnąć poza powiat jak i ci którzy większą aktywność artystyczną przejawiają bardziej w pisaniu i publikowaniu postów na FB. Artysta taki za wszelką cenę chce udowodnić wszystkim wokoło że został stworzony do „większych celów” a sława i pieniądze są na wyciągnięcie ręki. Po jakimś czasie dowiaduje się, ze show biznes to kasa, i bez grubej pęgi na koncie nic nie osiągnie – lecz wciąż liczy na sukces – często unieszczęśliwiając najbliższych i tak naprawdę samemu będąc nieszczęśliwym. I jeszcze jedno. Taki artysta nie znosi krytyki. Jeśli powiesz mu ze coś jest słabe – uniesie się honorem i zerwie z tobą kontakt, boś nieczuły, niegodzien i nie znasz się na sztuce wyższej.

      Ale mnie najbardziej śmieszy jeszcze jeden typ. Typ „lubię-ludzi”. Taki typ najczęściej lubi i kocha samego siebie, ale na fejsbuku próbuje stworzyć otoczkę że jest empatycznym pomagaczem, co to paczki robi, dzieciom i starszym pomaga, bierze udział w WOŚP a w każdym działaniu musi mieć pochlebców. To typ ludzi którzy z jednej strony twierdzą ze nie chcą rozgłosu, a z drugiej strony wrzucają na fejsie co chwile komentarze że zrobili to, zebrali tyle, zorganizowali to i czekają na pochwały w postaci lajków i komentarzy. Sami w życiu osobistym są często antypatyczni, niewiele osiągnęli, obrażają się z powodu krytyki i często są nieszczęśliwi. Ale wtedy, choć przez chwile czują się potrzebni i lepsi od tych, którym tam niby chętnie pomagają. Poznać ich bardzo prosto – udostępniali obrazek „nie dajesz na Jurka Owsiaka – nie powinieneś byś leczony jego (?) sprzętem” czy jakoś tak w ten deseń. Poziom empatii u tych ludzi sięgnął dna, sami pod płaszczykiem pomagania dzieciom pokazują swoją indolencję, patologizację komórek nerwowych i beznadziejność swojego umysłu. Ale nie przeszkadza im to, by za miesiąc brać udział w akcji charytatywnej dla chorego dziecka w międzyczasie wrzucając posty o wypitych piwach, flaszkach i zaliczonych baletach nie mówiąc o facetach, którzy doskonale wiedzą jak takie „bojowniczki” zaciągnąć do łóżka.
Inna sprawa to zdjęcia i profile małolatów – w parach fajek, z blantami w dłoni, wśród innych cwaniaków podczas imprez, chwaląc się zerżnięciem przez starszego faceta i pokazując podrapane plecy.

      Fejsbuk to kopalnia ludzkich problemów, jak łatwo rozpoznać kto jest w dołku emocjonalnym, kto ma nowego faceta, kto jest nieszczęśliwy. Bo tylko nieszczęśliwi piszą o swoich problemach licząc na wsparcie im podobnych, chwaląc się dziećmi, baletami i beznadziejnością swojego życia. W końcu, czy ludzie szczęśliwy i dowartościowani potrzebują mówić o swoich problemach publicznie, narażając się na śmieszność? Bo śmieszne i żałosne są wypociny samotnych matek, bez facetów, bez oparcia emocjonalnego, które mimo ze uważają się za mądre i inteligentne – gdzieś zgubiły instynkt samozachowawczy i w oczach wielu są po prostu….. beznadziejne.
Albo zostają feministkami.

 PS. Dostałem taką wiadomość. Może któraś z Pań reflektuje? (pisownia oryginalna)
"Jestem krzysiek 38 lat wroclaw, dobrowolnie szukam pani kurator ktora bedzie mnie dobrowolnie nadzorowac i bedzie musial sie pani kurator meldowac.czekam na odpowiedz"