poniedziałek, 11 lutego 2013

Nadesłane: Agnieszka i Damian cz. 2 ost.

Agnieszka i Damian cz.2

Na początek krótkie sprostowanie z części pierwszej w związku z waszymi sugestiami.
U Agnieszki faktycznie wystąpiły pierwsze objawy łuszczycy kiedy przebywała na tourne po melinach. Nie wiedziałem jednak, że jest to choroba jak mnie pouczono genetyczna i nie zaraźliwa. Z tego co wyczytałem na temat tej choroby to może to mieć coś wspólnego  z obniżeniem ogólnej odporności organizmu lub nieprawidłowym funkcjonowaniem  ukł. odpornościowego a między innymi jednym z głównych czynników ryzyka rozwoju łuszczycy jest alkohol. Czyli tak do końca nie musiałem się mylić a napisałem prawdę. Zostawmy to, moja wina a to nie blog medyczny i nie to jest najważniejsze w tej opowieści ale niestety w społeczeństwie pokutuje błędny stereotyp, że łuszczyca jest zaraźliwa. Popełniłem też błąd w sformułowaniu genetyczne i dziedziczne, z tego co wiem to rodzice nie są na to chorzy więc po prostu  dokonałem jakiegoś rozgraniczenia choć nie powinienem,  choroba u Agi nie jest dziedziczna z pierwszego pokolenia może gdzieś dalej czego nie wiem.
Jeśli kogoś uraziłem tamtym wpisem to bardzo, bardzo  przepraszam. Rzeczą ludzką jest się mylić a nie popełnia błędów tylko ten co nic nie robi…

 *******************************************************************
Nasza bohaterka Aga trafiła w końcu za kraty. Damian został sam. Znowu kurator się przyczepił. Wzywam Damiana aby alimenty jakieś płacił. No i w związku z ponownym skazaniem muszę złożyć wniosek o zarządzenie wykonania kary. Damian przychodzi do mnie do biura. Na pierwszy rzut oka nie poznaje chłopa, siada przede mną, pachnący, uczesany w czystej koszuli,  spodnie niemal ,,na kancik’’ i się odzywa… no teraz już poznaję, ma charakterystyczny akcent  i głos.  Zaczyna coś nawijać, że pracę znalazł, że zobowiązania z tego drugiego wyroku spłaci, że nie pije, że remont w mieszkaniu będzie - tylko po co, przecież wiem, że chce je sprzedać bo wspólnotę mieszkaniową trzeba spłacić, tylko to będzie wynosić 40 tys. a za mieszkanie może dostanie z 70- 80 tys.  Tak słucham i słucham, nawet nie przerywam a Damian nawija i nawija, roztacza wizje, a ja się zastanawiam co on pił, ćpał czy o co tu chodzi. Popisałem wszystko, pożegnałem się i siedzę osłupiały. Koleżanka wyrywa mnie z zadumy jakąś sprawą.
       Nie mijają dwa dni dzwoni do mnie Aga z AŚ. Informuje mnie, że nie może tu wytrzymać, że jest źle, że Damian taki dobry i paczki jej przysyła i że ona się już zmieniła ( po jakiś 3 tygodniach w AŚ ) i ona chce wyjść na dozór elektroniczny, i będzie  potrzebna opinia od kuratora.

- Co to jest system dozoru  elektronicznego  ( SDE) i mniej więcej jak to wygląda opisałem w  jednym z poprzednich opowiadań Pt. ,,Dozór elektroniczny’’.

       O naiwności kuratorska, wiara w ludzi czasem przesłania nam zdrowe myślenie to o to chodziło Damianowi, trzeba było zrobić dobre wrażenie! Nie mija faktycznie tydzień a przychodzi zlecenie przeprowadzenia wywiadu do SDE.
       Zbieram dupę w troki i maszeruję na wywiad. Sąsiedzi oczywiście relacjonują, że jak  Aga przebywa w ZK to ,,odetchnęli’’ i jakby do Damiana mniej ludzi przychodzi a w ogóle to go nie bardzo widać. Myślę sobie, co jest? Czyżby jednak  Damian się przejął tym, ze Aga siedzi w pudle? No nic idę parę pięter wyżej, pukam ( dzwonka oczywiście nie ma ), pukam coraz głośniej, cisza. Trudno przyjdę później. Później też nie zastałem, ani następnego dnia . Kurwa wywiad musi być na biurku sędziego w ciągu 5 dni, co on nie wie że Aga wniosek złożyła? Powinien na dupie siedzieć i czekać. Zostawiam kartkę w drzwiach, że będę jutro o tej i o tej godzinie. Nie powinno się tak robić ale co mogę jak go nie ma a potrzebne jest potwierdzenie czy współlokator wyraża zgodę na odbywanie przez  innego lokatora kary w systemie dozoru elektronicznego.
       Przechodzę kolejny raz na wywiad, wcześniej myślę co napisze jak go nie zastanę, czy wystarczająco dużo razy byłem, czy powinienem kuźwa spać pod tymi drzwiami aby go zastać, jak się wytłumaczyć przed sądem, ze nie mam potwierdzenia ???  Szlag mnie trafia i idę pełen obaw.
Pukam. Jest – chwała Bogu.
Otwiera drzwi. Zaprasza do pokoju. Od razu zauważam, ze coś jest nie tak. Damian czysty, przyzwoicie ubrany nie śmierdzi wódą w mieszkaniu jakoś tak czysto. A w pokoju… 7 letnia córcia Damiana. O ludzie, jeszcze dziecka mi tu potrzeba. Dobra wypytuję go o to i o tamto, Damian dalej wizje roztacza, że pracuje dorywczo, że się poprawił, że nie pije. Nawet była konkubina przyprowadziła córkę i za jakąś godzinę   po nią  przyjdzie ( chwała, że nie dłużej – ja bym mu dziecka nie powierzył do opieki nawet na 15 min a co dopiero na godzinę czy dwie ). Wcześniej taki troskliwy nie był – tak sobie myślę, że to wszystko Damian wykalkulował sobie,  się pokaże jaki to on jest  odpowiedzialny…
Dobra lecę dalej  z wywiadem.  Damian oczywiście zgodę na odbywanie przez Agę kary w systemie SDE potwierdza. Prąd w domu jest- spiął się i zapłacił zaległości, i ,,nabił’’ licznik przedpłatowy. Dobra ale nadal coś mi nie pasuje w domu…co to jest czegoś tu brakuje… ale czego?  Panie Damianie to jeszcze do łazienki zajrzymy. A po co ? No muszę sprawdzić czy kibel jest bo takie są wymagania. Zaglądam a tam …hehe  brak piecyka grzejącego wodę, brak wanny, brak kibla! Panie Damianie co jest? Ano remont szykuje jak kobieta ma przyjechać z ZK. Do powrotu panie kuratorze wszystko będzie.  Teraz mi zaświtało czego tu nie ma ale zaglądam jeszcze raz do innych pomieszczeń aby się upewnić. Żegnam się wychodzę i mówię, że napiszę tak jak jest, kłamać nie mogę, opinie wystawię taką jaką mieli sprzed osadzenia Agi i teraz. Co sąd z tym zrobi to już Aga i pan się dowiecie. Do widzenia. Wychodzę i notuję dodatkowo w kapowniku – brak kaloryferów CO.

       Nasmarowałem wywiad na 4 i pół strony co jak na wydział karny jest naprawdę jak esej. Opisałem sytuację sprzed osadzenia i teraz kiedy Aga siedzi. Opisałem również sytuacje prawną Damiana jakie ma wyroki i za co- w tym jakie obowiązki. Szczególną uwagę zwróciłem na wyposażenie mieszkania  a raczej jego brak. Żeby było śmieszniej jeszcze zanim wysłałem wywiad w dniu następnym doszły do mnie informacje, że Damian już pije ( pieniądze zapewne miał ze sprzedaży kaloryferów i innych metalowych rzeczy na złom ). Ująłem jeszcze i to, że tylko po przeprowadzeniu wywiadu doszły informacje o nadużywaniu alkoholu przez Damiana.
Aga na SDE nie wyszła. Damian się załamał i poszedł w ,,tango’’. W stanie jeszcze świadomości zdążył podejść do mnie do biura i się pożalić jaką to ja opinie napisałem. Wyciągnąłem kopię i przeczytałem mu te wątki do których miał ,,ale’’ – spytałem czy to prawda czy było inaczej, spuścił głowę, przyznał racje, wyszedł.
       Damian tak dobrze balował, że po jednej z imprez u niego w domu  obudził się na wytrzeźwiałce z informacją, że jest prowadzone postępowanie wyjaśniające w sprawie ujawnienia zwłok u niego w domu. Jak wytrzeźwiał przesłuchano go  i wypuszczono. Tak pili, że sąsiad o słabszym zdrowiu i jeszcze większym przebiegu alkoholowym po prostu zszedł- zapił się. Do domu Damian nie mógł wejść przez trzy dni.
       W międzyczasie złożyłem wniosek o zarządzenie wyk. kary w sprawie o alimenty. Alimentów nie płacił. Miał tez obowiązek powstrzymania się od nadużywania alkoholu ( co jak opisałem wcześniej również nie realizował). Po mimo moich nalegań za każdym razem aby poszedł się leczyć nie zrobił tego – przypominam Wam drodzy czytelnicy, że cały czas nie mam nad nim dozoru a ile razy się z nim już widziałem, ile nalatałem, to tak aby zobrazować co kurator robi kiedy nie ma dozoru . Sąd zarządza wykonanie kary.  Damian nawet nie stawił się na posiedzenie, po paru dniach pisze jeszcze  o odroczenie wyk kary i podaje stary adres konkubiny. Zrobił to celowo, dla zmylenia przeciwnika- czyli mnie.  Idę pod wskazany adres. Dowiaduje się, że oczywiście tu nie mieszka i nie przebywa. Raz nocował jak policja go wcześniej z jakiegoś śmietnika do szpitala zawiozła ( ludzie dzwonili na policję w sprawie bezdomnego ).Mieli go zawieść do noclegowni   ale po drodze dostał ataku padaczki . Potem policja dowiozła go tutaj -  była konkubina pozwoliła mu do rana się przespać a potem na zbity ryj wywaliła.
       Celowo nie idę pod adres gdzie przebywa bo nie będzie sobie pogrywał. Zresztą zgodnie z prawem to nawet mi nie wolno. Mam iść tam gdzie sąd mi wskazał. Zbieram jeszcze informacje od okolicznych meneli, którzy twierdzą, że Damian pod kościołem żebrze. Faktycznie tam go spotykam. Napruty jak Messerschmitt. Jednak na mój widok niemal na baczność staje.  Pytam, gdzie to się podziewa, a on , że tu i tam i ze w mieszkaniu nie mógł być bo tego trupa tam znaleźli. Ja mu na to,, czemu podał adres pobytu u konkubiny a on kłamie  w żywe oczy, że się pomylił. Nie dając mi dojść do słowa, mówi że pracy nie ma i opieka nie chce pomóc, i czy miałbym z 5 zł bo nie ma co jeść… Dałem choć byłem niemal pewny, że na ,,przelew’’ pójdzie. Tak, tak powiecie, że bułkę trzeba było kupić. Nie miałem czasu, nie chciałem wdawać się w dalsze dyskusje, ponadto w tym dniu miałem już dość. Pomyślałem ponadto - niedługo i tak będziesz miał przymusowy odwyk w ZK
     Damian ponownie nie stawił się na posiedzenie o odroczenie wykonania kary i sąd nie przychylił się do jego wniosku. Nawet protokolantka mówiła, że Damiana widziała jak żebrze pod kościołem, zaczepia ludzi i że ona się go boi. Damian trafił do ZK.

       Po jakimś miesiącu od ostatniego mojego spotkania z Damianem wychodzi Aga – na warunek. Czyli warunkowe zwolnienie z ZK. Stawia się u mnie 24 godziny od wyjścia. Oj jaka regulaminowa myślę sobie. Ale wiadomo- kurator może udzielić pomocy postpenitencjarnej. Czyli jakieś bony na żywność. Gdyby nie to pewnie by się nawet nie pokazywali choć mają  taki obowiązek stawić się u kuratora do 7 dni od opuszczenia jednostki penitencjarnej.
       Zaczynamy rozmowę. Na początek obowiązki warunkowo zwolnionego, oświadczenie do podpisu. Potem notatka z pierwszej rozmowy, piszę ją niemal  z pamięci, głupio to wygląda ale zadaje pytanie i jak nie zdąży odpowiedzieć w ciągu 3s. sam odpowiadam, a ona potwierdza. Adres zamieszkania – podaje, że może mieszkać nadal w mieszkaniu Damiana.
Aga słodka jak cukierek , dobrze wygląda – czysta, w miarę ubrana. Cera się poprawiła, oczy nie podkrążone. Obiecuje poprawę, że pić nie będzie, że pracy szuka, że ostatnią karę ograniczenia wolności wykona ( miała jeszcze jedną za zakłócanie ciszy której do osadzenia nie mogła wykonać ). Mówi po prostu wszystko tak jak powinno być. Oczywiście kolejny raz tłumaczę, proszę i przestrzegam. Oczywiście panie kuratorze jestem już inną kobietą.
Udzielam pomocy w wys. jakiś 160 zł w bonach.  W tym miejscu wyjaśnię, że aby taką pomoc otrzymać osoba zwalniana z ZK musi najpierw złożyć podanie do właściwego OPS – nie musi otrzymać pomocy ale podanie musi być złożone. Ponadto Aga mówi, ze będzie chciała nadal układać sobie życie z Damianem. To ja jej na to, że jak będzie dzwoniła do niego to niech przypomni mu,  że szkodę ma jeszcze do naprawienia i jak nie zapłaci to przedłuży mu się pobyt w ZK. Oczywiście panie kuratorze.

       Idę na pierwszy wywiad do mieszkania Damiana. Godzina jakaś może 15.00 . Ludzi wcześniej pytam czy zauważyli że Aga wróciła.  Ludzie twierdzą, że tak ale jeszcze jest spokój choć zauważyli, że znowu zaczęły się jakieś męty schodzić.
Jest w domu.. Spisuję co potrzeba. Oczywiście nie ma kaloryferów, kibla, ciepłej wody i prądu też. Świeczki porozstawiane. Motywuję do podjęcia pracy. Tak ,tak, oczywiście.
Mija może tydzień, ledwo zdążyłem pierwsze sprawozdanie wysłać, już mam pielgrzymkę sąsiadów, że impreza była i policja, i  koniec świata. Nosz kurwa mać!! Tak ją dupa swędzi, nawet tygodnia nie może wytrzymać bez wódy a jeśli nawet nie to czy musi to być zaraz aż taka impreza z przyjazdem policji i wszelkimi ekscesami. Ja pier… nie wytrzymam.
Wzywam listownie wraz z pisemnym ostrzeżeniem ( taka formułka, że jeszcze raz i wnioch o odwołanie warunkowego zwolnienia), bo jak pójdę to po mordzie po ojcowsku dostanie – nie no żart ale każdy ma swoje granice i mógłbym być niemiły.
Nie przychodzi w ustalony dzień, nie mam jeszcze zwrotki ale nie ma co czekać. Przygotowuje jeszcze raz pisemne ostrzeżenie i maszeruję na wywiad.
Ludzie mówią, że balanga była na 100 fajerek, zamek z drzwi wyleciał bo w którymś momencie nie chciała wpuszczać kolejnych ,,gości’’.
       Dzwonię do dzielnicowej. Dostaję informację, że była interwencja na…jej wezwanie! Że jeden mój dawny dozorowany ( taki lekko upośledzony ale w sumie zawsze w porządku- lubiłem go) wylądował w szpitalu. Był pobity, pocięty i… delikatnie pisząc wyruchany. O zgrozo- myślę.
Aga jest w mieszkaniu. Nawet zbytnio nie musiałem się wysilać  z wejściem bo drzwi były z wyłamanym zamkiem i trzymały się na jednym zawiasie, ale jaja.
       Pytam co i jak. Aga-śmierdzi od niej alkoholem- mówi, że Damian kolegę jakoś z ZK wysłał aby sprawdzić co w domu się dzieje.  To kolega przyszedł z innymi kolegami i tak jakoś się nazbierało – kolega ( ten od Damiana ) tez niedawno opuścił ZK i jest pod dozorem koleżanki. Aga relacjonuje, że wszystko było spoko do pewnego momentu jak już popili to się  pobili. Dalej mówi, że nie chce już Damiana i będzie sobie życie układać z tym nowym . Zadzwoni do Damiana , że wychodzi z mieszkania i niech policja czy zarządca budynku mieszkanie zabezpiecza. Tym bardziej nie będzie pracować na zobowiązanie Damiana.
No to miłość się skończyła i jak jeszcze Damian się dowie, że kolega mu Agę posuwa – super. Wręczam ostrzeżenie, Aga podpisuje. Pytam jeszcze czemu nie odebrała wezwania do stawiennictwa u mnie – a bo kluczyk od skrzynki zgubiła.  

-  Pani Agnieszko jeszcze raz a ma Pani bankowo wniosek o odwołanie i jak się pani zadomowi u nowego przyjaciela to ma Pani dać znać.

Wracam do pracy. Rozmawiam z koleżanka i mówię jej, że mamy parkę. Koleżanka załamana, musi wpłynąć na matkę nowego przyjaciela Agi aby pogoniła ich z domu a bynajmniej ją.
Udaje się to Aga nadal przebywa w mieszkaniu Damiana. Zresztą przyjaciel jak się okazuje był chyba na jedną noc lub dwie.

        Równocześnie składam wniosek o zarządzenie wykonania kary Damianowi w sprawie gdzie doskonal kradzieży tych włazów czy studzienek kanalizacyjnych bo szkody nie naprawił. Dowożą go skutego na posiedzenie. Udaje mi się zapytać jak tam kontakty          z Agą. Twierdzi, że przestała dzwonić. Wypiera się jakoby kogoś do niej wysłał. Ta, ta, ta  - ja wiem swoje, zresztą przecież sama Aga mi to powiedziała.
Na posiedzeniu przyznaje, że zobowiązania nie wykonał, ja twierdzę, że miał czas na to i możliwości skoro miał na alkohol. Sąd ,,odwiesza’’ wyrok. Czyli dołożyliśmy Damianowi jakieś 6 miesięcy.

       Po następnym tygodniu dostaję nowy wyrok Agi. Kurcze za co, kiedy, nic nie wiem? Czytam – w dniu takim i takim wszczęła awanturę i zniszczyła jakieś doniczki wystawowe i wybiła szybę. Straty 500 zł. Kara- 2 mies. ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonania 40 godz. miesięcznie. Patrzę i nie wierzę, czyn popełniony w dniu zwolnienia z ZK. Mistrzyni świata.
Piszę wezwanie do stawiennictwa w celu wyznaczenia miejsca wykonywania kary. Przychodzi. Wyznaczam miejsce wykonywania kary, to samo co zawsze. Opieprzam za to, że nie wykonuje poprzedniej kary i muszę złożyć wniosek.  Dodatkowo informuję, że muszę złożyć wniosek o odwołanie warunkowego zwolnienia z powodu popełnionego przestępstwa w okresie próby. Po licznych opieprzeniach – daje światełko – leczyć się, leczyć w systemie zamkniętym.

       Aga jeszcze raz zapija ( sąsiedzi mi donieśli ) ale – jedzie na leczenie, na detox. W międzyczasie przychodzi wezwanie na posiedzenie do sądu okręgowego wydziału penitencjarnego. Oczywiście Aga się nie stawia bo jest na leczeniu, posiedzenie odraczamy. Aga wychodzi po detoksie, nie stawia się na posiedzenie ale dostarcza dokument, że ma wyznaczoną terapię po tym detoksie na za jakiś miesiąc. No i zamieszkała dzięki mnie, moim namowom i ,,znajomościom’’ w noclegowni gdzie znajduje się specjalne  mieszkanie dla kobiet. Nie pije od wyjścia. Zarejestrowała się jako bezrobotna. Kolejne odroczenie posiedzenia. Namawiam wraz z kierownikiem noclegowni do podjęcia wykonywania kary ograniczenia wolności bo jak nie odwołają  warunkowego to trafi do pudła na zastępczą karę pozbawienia wolności za nie wykonane godziny. Ponadto kierownik noclegowni stawia swoje warunki, ma podjąć leczenie w ośrodku uzależnień (w systemie dziennego pobytu) bo jak nie to ją wywali z noclegowni. Aga dobrze wie, ze nie ma już gdzie wracać, w domu jej nie przyjmą, chata Damiana zamknięta przez zarządcę i zaplombowana. Podejmuje leczenie.

       Na ostatnim posiedzeniu tuż przed wyznaczonym terminem stawiennictwa w szpitalu na terapię 6 tygodniową, obiecuje, że tam pojedzie, że teraz jest Ok, że mieszka w noclegowni gdzie pić nie można i podjęła terapię w ośrodku uzależnień.
Ech… dobra wnoszę do uznania sądu, niech sąd sam ocenia, ja jej nie wierzę zwłaszcza, że już chyba 3 miesiące obiecuje, że tą karę ograniczenia wolności będzie wykonywać i popełniła przestępstwo, i było ostrzeżenie a teraz kiedy naprawdę grunt się usuwa spod nóg to łapie się brzytwy. Prokurator mówi, że jak ojciec jestem bo za rączkę i tu prowadziłem i tu i to i tamto ale też daje jej szansę. Sąd postanawia nie odwoływać warunkowego zwolnienia, ostrzega, że następnej szansy nie będzie.
       Aga ledwo wróciła do noclegowni, dzień później mam telefon od kierownika, że już zapiła i nocowała w korytarzu. Na następny dzień nie wróciła już do noclegowni poszła w tango.
        Tyle co akta mi wróciły złożyłem następny wniosek o odwołanie warunkowego zwolnienia, z uwagi na ponowne nadużywanie alkoholu oraz nie poinformowanie kuratora gdzie przebywa.
Sąd wyznaczył posiedzenie. Aga się nie stawiła pewnie nawet nie wiedziała, że jest posiedzenie. Sąd odwołał w 5s. Padło tylko jedno pytanie – czy jest obecna. Nawet nie zasiadłem na ławie i wyszedłem z sali ( posiedzenie prowadzi w 99% zawsze ten sam sędzia) . Ma do odsiadki chyba z 5 miesięcy.

       Dodatkowo sąd rejonowy po moim wniosku za nie wykonanie kary ograniczenia wolności zasadził karę zastępczą, łącznie z dwóch kar 2 miesiące do odsiadki.
Obecnie jest poszukiwana przez policje do osadzenia.

       Za chwilę siedzieć będą oboje, ciekawe które pierwsze wyjdzie. Które trafi do mnie. Aga jest jeszcze bardzo młoda, ile razy będzie jeszcze w ZK, czy ten pobyt ją czegoś w końcu nauczy?
       A ja, czy dam radę kolejny raz jej i jemu uwierzyć, znaleźć siłę i sposób  aby ich jeszcze na prostą wyprowadzić? 

kane
Koniec cz. 2 Ostatniej
( ale czy na pewno?)

bzdet14@o2.pl

29 komentarzy:

  1. Czytam, czytam, doskonała lektura do porannej kawy... A tak na poważnie refleksję mam jedną: po jaką cholerę prawo pozwala na marnowanie publicznych pieniędzy na zajmowanie się takimi beznadziejnymi przypadkami, jak Aga i Damian? Marnujesz dla nich czas i co najgorsze sam o tym wiesz, ale wyjścia nie masz, taka praca. Zamiast pomagać komuś, dla kogo jeszcze jest szansa, to uganiasz się za taką cwaniacką menelią. Niestety, tak, jak napisałam w komentarzu do pierwszej części - tylko patrzeć, jak się zapiją, kwestia czasu.

    Na marginesie i a propos naszej wymiany komentarzy kiedyś: znów w szkole mamy problem ze współpracą z kuratorem, tym razem zawodowym. Otóż wystąpiliśmy o zaostrzenie środka wychowawczego dla jednego 16-latka, bo grozi uczniom, wymusza pieniądze i fajki. Gość normalny do końca nie jest, na co ma NIESTETY papiery, a jak mu strzeli do łba, to jest tak agresywny, że rodzice się go boją. I cóż odparła ZAWODOWA kuratorka? Że to biedne zaburzone dziecko, z ciężkim ADHD i zaburzeniami neurologicznymi [o czym dobrze wiemy, sami jej to napisaliśmy...], i że szkoła powinna mu pomóc, indywidualnie do niego podejść, zorganizować mu zajęcia relaksacyjne, tralalala... Jednym słowem ma nas w dupie i nam nie pomoże.
    Jjjjasne... Relaksacja... Następnym razem, jak będzie groził pobiciem słabszym kolegom, to mamy mu puścić ćwierkające ptaszki i plecki wymasować...?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro to 16 latek to tak do końca sie nie orientuję ale może nauczanie indywidualne ? No i niestety potwierdza się stara zasada, dopóty nie skończy 18 lat niewiele można, zgodnie z prawem jak skończy 17 to mógłby już odpowiadać karnie. Może niestety to będzie jedyna droga dla niego.
      Poza tym nie znając sprawy na prawdę nie chciałbym udzielać, jakiś głębszych porad ani więcej się wypowiadać, to po prostu nie przystoi kuratorowi.
      Dziękuje za pozytywny komentarz. kane

      Usuń
    2. Napisałam o tym w sumie, żeby się 'wyżalić", bo wiem, że poradzić musimy sobie sami. Tylko ręce opadają... I jak ja mam mieć dobre zdanie o kuratorach? :)

      Indywidualnego nie dostanie, bo u nas w mieście NIKT nie dostaje. Nie ma kasy i koniec. A z odpowiedzialnością karną jest niestety tak, że któraś z ofiar musiałaby się zgodzić złożyć oficjalne zeznania - jak się domyślasz, na to szans nie ma. Jedyne, co nam przychodzi do głowy, to że my, nauczyciele, jeśli usłyszymy np. groźby, to możemy zgłosić na policję jako świadkowie. Ale jeśli poszkodowany powie, że "nic się nie stało", to i tak po sprawie. I tak się będziemy wozić z bandziorem jeszcze 2 lata...

      Usuń
  2. Opieka nie przyzna zasiłku, jeśli są podejrzenia, że pobierający może przepić pieniądze. A ty Kuratorze, zamiast dawać menelowi 5 złotych, powinieneś go po mordzie porządnie wytrzaskać :)).

    Ogólnie, to za bardzo cackacie się z patolami. Nie słucha raz, drugi, to z pełną konsekwencją powinno być prawo przestrzegane i więzienie. Żebranie, w jakiejkolwiek formie, też powinno być prawnie zakazane.

    Agaton

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cackają się dokładnie tak jak pozwala i nakazuje im na to prawo i moralność według mnie.

      Kurator to zawód trudny, ale osoba go wykonująca może się poruszać w normach prawnych, a nie zachowywać się jak kowboj i ostatni sprawiedliwy.

      Wniosek jest jeden - należy pracować nad zmianą systemu, a przede wszystkim wzrostem świadomości społecznej, która pozwoli na zmniejszenie ilości menelstwa.

      Usuń
  3. Koszmar! Przestaje tu zaglądać! Jak społeczeństwo ma zachowywać się wobec osób chorych w porządku, skoro dostają od innych taki stek bredni? Jak osoby chore mają normalnie żyć i nie bać się odkryć ubraniem kawałka ciała? U niektórych osób cierpiących na łuszczyce alkohol powoduje większy wysyp plam, u innych nic nie powoduje, ale napewno nie jest to przyczyna powstania choroby. Niemówiąc już o tym, że to tylko domysły osób chorych, a nie słowa lekarzy. Tak to jest, że jak nie wiadomo co dokładnie jest przyczyną to zwala się na stres i używki. Generalnie to co mogę powiedzieć po przeczytaniu wcześniejszych komentarzy oraz tej pseudo poprawki, to napewno nie zależy Ci na dobrze ludzi. Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że powinnaś jeszcze raz na spokojnie i ze zrozumieniem przeczytać co napisałem. Następnie jeśli nie zrozumiesz podam jeszcze adres str internetowej gdzie znajduje sie wypowiedź ze alkohol moze powodować ujawnienie się choroby. Do tego przeczytaj komentarze osób jak mniema chorych na łuszczyce które wpisały sie poprzednio - tez pisały, ze nie nie wolno pic alkoholu będąc na to chory. Także spokojnie. kane

      Usuń
    2. Mam większą wiedzę na ten temat niż przeczytanie strony internetowej. Jak bym miała wierzyć ślepo we wszystko co pisze się w necie to mój mózg byłby pełen nieprawdziwych informacji. Powtarzam łuszczyca nie ma nic wspólnego z "meliniarskim" trybem życia, tudzież jego fragmentem, czyli spożywaniem alkoholu. Alkohol u jednych osób powoduje, że mają więcej plam u innych nic nie powoduje i jest to oparte na ich doświadczeniu, a nie wiedzy lekarskiej, ale nie jest źródłem powstania choroby. Przeraża mnie, że mamy osoby w Polsce "działające na rzecz ludzi", którzy raz mają nikłą wiedzę, a dwa nawet jak im tłumaczy ktoś kto na dany temat wie więcej jaka jest prawda, to bronią się nogami i rękami, że tak nie jest, byle wyszło na ich, nawet szerząc stereotypy. Kasia

      Usuń
    3. moje całe rodzeństwo ma łuszczycę niestety, ja mam jedynie lekkie problemy ze skórą i muszę potwierdzić, że alkohol z powodu odwadniania organizmu może wpływać bardzo negatywnie na skórę i jak łatwo się domyślić - duże tourne z alkhololem nie może być obojętne dla stanu 'strupów' (które w zależności przypadku da się nawet całkowicie zlikwidować na całe miesiące). Pozdrawiam autora bloga - jeden z najlepszych jakie czytałem.

      Usuń
  4. Wcześniej dawałam 5 zł jak ktoś mówił, że jest głodny. Teraz kupuję bułkę. Bywa tak, że zanim wyjdę ze sklepu z tą bułką to "głodnego" już nie ma. I co z tego? Ciągle jestem naiwna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tego mam jeszcze jedną zasadę - PRZENIGDY nie daję ani nie kupuję nic komuś, od kogo śmierdzi alkoholem. Skoro ma na proste wino, to ma i na jedzenie, prawda? Tylko nauczył się żul jeden z drugim, że bułkę zawsze ktoś mu kupi, więc wszystko, co ma, z czystym sumieniem może przepić. Ja do tego ręki nie przyłożę.

      Usuń
    2. Prawda jest taka, że ludzie którzy naprawdę potrzebują i zasługują na pomoc - nie poproszą bo im wstyd. Kiedyś widziałem pana który grzebał w śmieciach i zbierał puszki i butelki, nie śmierdział alkoholem. Chciałem mu dać pieniądze. Kategorycznie odmówił.

      Usuń
  5. Przepraszam, ale...tekst czyta się nieco ciężko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co przepraszać. Ale proszę powiedzieć czemu, może wykorzystam to przy następnej opowieści. Proszę pamiętać, że to wydział karny, nie ma tam aż tak wielu ,,chwytających'' za serce historii. Są raczej, ponure i bardziej związane z ,,konfiguracjami'' i możliwościami prawnymi kkw. Gdybym to pominął , pewne wyjaśnienia , pewne działania stron byłby juz całkowicie nie zrozumiałe dla czytelników i byłoby oburzenie, że czemu, że jak i jakim prawem. właśnie takim jak opisuje. No chyba , że ma pani/pan coś innego na myśli. kane

      Usuń
    2. Właściwie nie wiem czemu. Może historia trochę za długa, może zbyt dużo szczegółów. Nie jestem przekonana, czy czytelnicy nie z "branży" muszą dokładnie widzieć kto i do kogo składa wniosek.Zabrakło mi akcji, dynamiki, może dialogów.
      Nie chcę się wymądrzać, bo sama piszę tylko wywiady, sprawozdania i karty do akt. W karnym właśnie:)
      Pozdrawiam.
      Tola

      Usuń
    3. witam,
      blog bardzo interesujący, każdą historię czytam z zaciekawieniem, ale mam jedną prośbę...proszę o nie mylenie słowa 'bynajmniej' z 'przynajmniej'. To nie są zamienniki :)
      Pozdrawiam,
      Marta

      Usuń
  6. „Pomocną rękę należy podać tym, którzy mądrze walczą, a nie mogą dać sobie rady.” - Stanisław Grzesiuk (z książki Pięć lat kacetu) Przedstawione historie są fikcją literacką, a zbiezność ze zdarzeniami i postaciami występującymi w rzeczywistości, jest jedynie przypadkowa."

    Panie kuratoże po pierwsze Cieszę się że jeszcze ktoś przeczytał książkę tak dobrze obrazującą ludzką niegodziwość.
    Ale ten wpis otym że to jest fikcja literacka to mam nadzieje iż jest to zabespieczenie na wypadek pozwu ze strony osób które są ukazywane w tej historii.

    CZytałem wiele książek o ludzkiej niegodziwośći o łagrach, lagrach i o różnych dziwnych żeczach które człowiek potrafi zrobic innemu człowiekowi.
    Jednakże chciałbym polecić książkę (notabene najlepszą jaką w życiu czytałem) właśnie o patologi (autor opisuje swoje życie do wieku 17 lat). Książka ma około 800 stron i świetnie ukazuje następstwa zachowań i ich konsekwencje w późniejszych latach.
    Książka ta jest także ukazaniem mentalnośći społeczeństwa w carskiej Rosji.
    Książką tą jest AUTOBIOGRAFIA Maksyma Gorkiego
    składająca się z trzech tomów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Tragedia, usłyszałem o tym blogu i nie mogłem uwierzyć że naprawdę kurator opisuje historie podopiecznych w internecie. Według mnie powinni Pana natychmiast zdjąć ze stanowiska. Pomijając już to że język jakim Pan pisze bardziej pasuje do 14 latka który to raz sobie przeklnie, raz napisze mądre słowo i jest z siebie dumnny bo uzewnętrznia się, i może pochwalić się kolegom jaki z niego dorosły artysta. To przedewszystkim nie pomyślał pan tym że osoby z otocznia opisywanych na blogu osób mogą się domyśleć o kogo chodzi? Czy przypadkiem kurator nie powinien zachować tajemnicy? Traktuje pan ludzi jak zmarnowany czas, w którym mógłby pan zająć się czymś innym, w takim razie niech.zrezygnuje pan z pracy i zajmie się kopaniem dołów pod nowe drogi, tego nam w Polsce brakuje, a nie urzędników którzy osmieszaja publicznie osoby którym mają pomagać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli powyższa wypowiedź skierowana jest do mnie , to jestem bardzo nią zdziwiony. Bo niby jak ktoś może domyśleć się o kogo chodzi, nie są podane żadne personalia, żadne nazwy miejscowości, imiona są również ,,z kosmosu''. Czy taka sytuacja nie mogła mieć miejsce gdziekolwiek od gór po morze ? Poza tym dla czego wysnuto wniosek, że ja niby marnuje czas na pracę z tymi ludźmi ???? Pojawił się taki komentarz, że marnuje czas ale to jest wolny osad komentujących NIE MÓJ ! Wręcz przeciwnie my kuratorzy jesteśmy jak ten Don Kichot cały czas ,,walczymy'' aby uratować, zmienić, naprawić tych ludzi. wydaje mi sie, ze zupełnie nie rozumie Pai/Pan przesłania jaki niesie ten blog i ta historia. kane

      Usuń
  8. W kwestii stylu - wulgaryzmy są integralną częścią języka. To oznacza, że są sytuacje, w których ich użycie jest potrzebne, by opisać rzeczywistość - i tutaj taki przypadek zachodzi, bo przedstawiane tu historie brzmiałyby niewiarygodnie, gdyby autor użył wyłącznie stylu wysokiego. Osobną kwestią jest częstotliwość stosowania wulgaryzmów, bo to już mam wrażenie kwestia wrażliwości każdego odbiorcy. Wg mnie Kane bluzga "w sam raz", a NMŻ za często, ale to są tylko i wyłącznie moje subiektywne odczucia.

    W kwestii upubliczniania, to myślę, że Anonim się zagalopował. KOGO konkretnie tu ujawniono? Czyje dane? Kogo można zidentyfikować? Bez przesady... Takich ludzi, takich miejsc jest w Polsce tysiące, a nie podają tu przecież nazwisko czy innych szczegółów, które pomogłyby w identyfikacji. Ja jestem osobą kompletnie z zewnątrz i nie domyślam się nawet, o jakie miasto tu chodzi, co dopiero mówić o ludziach.
    A argument, że osoby z otoczenia tych bohaterów mogłyby je identyfikować... Czy NAPRAWDĘ Anonim myśli, że znajomi tych osób w ramach rozrywki przeglądają fora internetowe w poszukiwaniu blogów o tematyce społecznej? Bo ja śmiem wątpić...

    Od siebie powiem - cieszę się, że na ten blog trafiłam. Niby skąd człowiek, który nie jest kuratorem, ma zdobyć wiedzę, jak ta praca wygląda od środka?

    OdpowiedzUsuń
  9. A mi się smutno robi kiedy czytam o całym postępowaniu wymiaru sprawiedliwości. Tu komplet notek, tam sześć odroczeń s dziesięciu powodów. Jedna szansa, druga, trzecia. Raz wpierdol, innego razu kradzież, zwolnienie warunkowe i niszczenie mienia - zero konsekwencji, kolejne odroczenie. A potem kilka kolejnych. Zastanawiam się, czy faktycznie nie zostać złodziejem/menelem. Pal licho godność, kiedy jako uczciwie pracujący i płacący horrendalne podatki (zusy srusy, dochodowy, śmieciowy, drogowy a i jeszcze telewizyjny dojdzie i chociaż nie oglądam TV to obowiązkowo mi potrącą) obywatel państwo zabiera mi, urzędy w przypadku MOJEJ osoby działają zadziwiająco szybko (3,46zł niedopłaty za komunalkę i ponaglenia grożące sądem. Kara za nieterminowe poinformowanie skarbówki o zmianie adresu zameldowania. Olany mandat za przejście na czerwonym w wysokości 50zł skutkował, zamiast potrąceniem z rozliczenia podatkowego, zajęciem pensji przez komornika na czas uregulowania mandatu). Ale kiedy dochodzi do pijaństwa, pierdolenia się po kątach, płodzeniu dzieci do zapełniania sierocińców, złodziejstwo, pobicia, niszczenie mienia, żebractwo i ogólne kładzenie lachy - życie jak w madrycie! Dostanę mieszkanie, pełne wyżywienie, opiekę społeczną, medyczną, psychologiczną, kursy, szkolenia, detoksy, warsztaty, osobistego anioła stróża w postaci kuratora który będzie nade mną czuwał i kasę ze wszelkiego rodzaju zapomóg. Mając oczywiście kompletnie wyjebane na rosnące rachunki za wodę, prąd, rozliczenia podatkowe, spłaty kredytów, które sobie nabiorę bo i tak ich nie spłacę a bezsens jest mnie za to posadzić. Lepiej "leczyć". Na razie pracuję, mam się dobrze. Ale chyba zejdę na łatwiejszą ścieżkę śmiejąc się w twarz każdemu, kto się na mnie wtedy będzie "składał" do momentu, aż się ten cały chory system gloryfikujący bumelanctwo nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I masz całkowitę rację. Jak patrzę na te lekką ręką orzekane odroczenia, zawieszenia, warunkowe przedt. zwolnienia, tzw. dozory elektroniczne to faktycznie siły opuszczają. Sędzie w dupie ma opinie kuratora, policji, pracowników socjalnych itd. Orzeka dopóty dopóki wyrządzane zło nie dotyczy do osobiście. Dlaczego?. Ano dlatego, że sędzia również może być idiotą i co gorsza idiotą niezawisłym i w swoim przekonaniu nieomylnym. Kuratorzy są właśnie po to, aby otwierać im oczy. Cóż, często JaśniePanNieomylnyWszystkowiedzącySędzia orzeka "bo tak". A dlaczego? "Bo tak". W końcu jest nieomylny....

      Usuń
  10. A od kiedy to można tak sobie poprostu zadzwonic do ZK czy AŚ ? kpiny sobie autor robi z ludźi ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale odwrotnie można prawda :) kane

      Usuń
  11. Żal mi Autora i jego kolegów. Praca paskudna, trzeba codziennie obcować z tą częścią ludzkości (jak to poetycko ująłem :) ) która jest pochowana po kątach przed wzrokiem "uczciwych obywateli". Wydaje mi się że to praca mocno obciążająca psychicznie. jak sobie Autor z tym radzi?
    daban@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ma hobby takie i inne , uprawia sport itp. :) kane

      Usuń
  12. syzyfowa praca...
    szkoda , że się nie da humanitarnie uśpić tych nieludzi...

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapraszamy do wielkiego Caster pisowni duchowe, gdzie można uzyskać rozwiązanie wszystkich problemów
    Chcesz być bogaty, sławny, chce pomyślności w biznesie, chcesz ex powrotem do ciebie, do ludzi, których kochasz, sukces w swojej pracy, aby wygrać zakład, że chcą zobaczyć wizję, trzeba promować pracę trzeba uzdrawiając wszystkich rodzajów chorób i wiele innych po prostu skontaktować się z wielką duchową rzucającego, a teraz poprzez powiadomienie mnie, a twoje problemy zostaną rozwiązane. Kontakt na spiritualspellcaster12@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Nazywam się Mary Kay Timmerman, z USA. Pragnę podzielić moje zeznania z ogółu społeczeństwa o co ten człowiek o nazwie Dr OKITI ma po prostu zrobić dla mnie, ten człowiek po prostu przyniósł powrót moje utracone Ex mąż do mnie z jego wielki czar, I był żonaty z tego człowieka o nazwie Steven byliśmy razem przez długi czas i kochaliśmy nasze ja jest, ale kiedy byłem w stanie dać mu dziecko do 6 lat opuścił mnie i powiedział mi, że nie może kontynuować już wtedy był teraz szuka sposobów, aby go dostać, aż mój przyjaciel powiedział mi o tym człowieku i dał jego kontaktowy adres e-mail (drokitihelpinghome@gmail.com) wtedy nie uwierzysz, to kiedy Skontaktowałem się ten człowiek na moje problemy przygotował zaklęcie oddanych i przynieść powrót mojego męża utracone, a po miesiącu miss mój miesiąc i przejść test i wynik stwierdził jestem w ciąży jestem szczęśliwy dziś Jestem matką córeczkę, Dziękujemy, że po raz kolejny wielki Okiti Dr co zrobiłeś dla mnie , jeśli jesteś obecnie tam przechodzącej przez którykolwiek z tym problemów wymienionych poniżej: on może pomóc z wszelkiego rodzaju lekarstwa należy w następujący sposób:
    (1) powiększenie penisa
    (2) mała liczba plemników
    (3) słabych erekcji
    (4) czar miłości
    (5) opryszczka zaklęcie
    (6) HIV zaklęcie
    (7) zaklęcie ciąży
    (8) małżeństwo dla pisowni
    (9) rak
    (10) podlewanie spermy
    (11) macicy zapłodnienia
    (12) wzwód penisa
    (13) atak rzemiosła czarownica
    (14) s t d chorób
    (15) wewnętrznego ciepła
    (16) wysypki
    (17) mała liczba plemników
    (18) nabiał
    (19) długi czas choroby
    (20) nerek, serca, płuc, problem
    u lekarza DR Okiti są w bezpiecznych rękach swoje uzdrowienie jest zapewniona. (drokitihelpinghome@gmail.com)

    OdpowiedzUsuń