niedziela, 20 stycznia 2013

Lajcik jak cholera



W życiu Patrycji nastał wielki przełom życiowy. Ta 16-letnia dziewucha, o twarzy aniołka i dobrotliwym serduszku, co to żadnego zwierzaczka nie skrzywdzi i nawet przestraszona muszkę z pajęczynki złego pająka wyciągnie, po osiągnięciu rzeczonej granicy wieku, dostała jakby całkowitej szajby i odjebało jej, przekręcając jej myślenie o 180 stopni. Postanowiła zostać EMO. Emoludek to taki śmieszny stwór, co niewiele zastanawia się swoja przyszłością, żyjąc dniem dzisiejszym i zamartwiając się, jak to zjebane ma się życie i jak to wszyscy wokoło nie rozumieją jej. Coś w tym było. EMO-Patrycja wychowywana była przez matkę, będącą pracownikiem urzędu gminnego, a cały dochód rodziny wraz z alimentami oscylował w granicach 2500 złotych miesięcznie. W domu nie było biedy, matka dorabiała jak mogła, dziewczyna na swoje potrzeby w sezonie babrała się w ogrodnictwie. Typowa nastolatka, z mankamentem rozbitej rodziny. No, ale przyszło EMO jako manifest swojej niezależności, i matka pewnie i to by przełknęła, czekając aż jej przejdzie i skończy się farbowanie włosów na czarno oraz mazanie swoich oczu kredką w kolorze hebanu, nie mówiąc o ciuchach i butach typu Martens Glan’s edition. Emoludkowi odpierdalało w domu.

„Proszę sąd o pomoc mi w zdyscyplinowaniu córki. Od około pół roku nie potrafię sobie poradzić z jej wychowaniem. Lekceważy mnie, nie wraca na noc do domu, wyzywa mnie, stosuje wulgaryzmy, kradnie pieniądze, pali papierosy i podejrzewam że próbowała narkotyków. Wiele razy wyczułam od niej alkohol. Zgłaszałam problemy w szkole, byłam z nią w poradni psychologiczno-pedagogicznej, lecz nikt tak naprawdę nie potrafi mi pomóc, bo w szkole jest lubianą i grzeczna uczennicą. Ponadto montuje sobie blachy na twarzy, przekłuwa się w różnych miejscach, podejrzewam że także w intymnych, przez co obawiam się, o jej zdrowie. Ma zrobiony tatuaż na lewej ręce. Córka zastrasza mnie, straszy że pójdzie do Domu Dziecka i opowie że ja ją biję, przez co zostanie mi odebrana. Proszę o jakąkolwiek pomoc”.

Taki mniej więcej, ze zmienionymi poniekąd szczegółami, trafił list do sadu, a w konsekwencji na moje biurko, co by sprawdzić, jak wygląda poziom demoralizacji nieletniej i czy potrzeba wobec niej zastosować przewidziane UPN-em środki wychowawcze.

Siedzę u nielaty w domu i patrzę na tego EMO-ludka z lekkim uśmiechem na twarzy. Jak żałośnie ta dziewczyna mnie rozśmieszała. Pomalowane na czarno oczy i wargi, pociągnięte czarna szminka. Żuła gumę i patrzyła na mnie. Ruszając brodą, ruszały się także dwa ćwieki wbite po bokach brody. Ale ona musi być kurwa cool zajebista. Czarne paznokcie, co chwile zerka na nie nerwowo, lecz stara się dosyć długo wytrzymać mój wzrok na sobie, gdy na nią po raz pierwszy spojrzałem. Na pierwszym spotkaniu nigdy nie odpuszczam i patrzę się w oczy aż taka gówniara czy gówniarz spuszczą wzrok. Nauczyła mnie tego pewna historia, gdy jako początkujący kurator wszedłem do mieszkania, zajmowanego przez, jak się okazało, kilku młodocianych uciekinierów. Zdewastowany lokal należał do jednego z nich, a raczej rodziców, którzy wybyli gdzieś w długą. Wszedłem tam poprzez uchylone drzwi bo usłyszałem że ktoś jest w środku. Trafiłem na libację młodocianych. Nielat, który był pod nadzorem, w popisie przed kolesiami stanął przede mną i kazał mi wyjść. Bezczelnie patrzał mi w oczy z głupim uśmieszkiem. Nie odwróciłem wzroku, tylko powiedziałem żeby kazał opuścić mieszkanie swoim starszym kolegom. Odpowiedział wtedy „bo co?”.
- Nic – ja także odpowiedziałem, a on coraz bliżej przysuwał swoją głowę do mojej, dalej mi patrząc w oczy – powiesz kolegom żeby sobie poszli do domu – powiedziałem spokojnie nie odrywając wzroku od niego.
Atmosfera robiła się bardzo gorąca, to wszystko trwało w rzeczywistości może kilkanaście sekund, ale ja czułem, że nie mogę odwinąć się na pięcie i wyjść. Tym bardziej że reszta, jakiś 3-4 innych nielatów mnie obserwowało. Stałem tak i szczerze mówiąc nie wiedziałem co będzie. Jak na mnie się rzucą, to przejebane. Jak nielat mnie uderzy, to także przejebane. Jak odpuszczę – jeszcze gorzej.
Wybawienie z opresji i nieciekawej sytuacji przyszło od strony innego nielata. Wstał on i po prostu walnął ręka mojego nadzorowanego lekko w głowę, ze słowami że on wychodzi. Razem z nim podnieśli się inni nielaci i wyszli a mój debil spuścił głowę i stanął pod oknem, w znacznej odległości ode mnie.  Od tamtego czasu nauczyłem się, żeby nie spuszczać wzroku, jak ktoś na ciebie patrzy w ten sposób, siłując się. Na szczęście z nielatami to działa. Jeszcze.

Wróćmy do naszej nielaty. W jej obecności wypytuje matkę o wszystkie problemy wychowawcze. Matka relacjonuje jak najęta, lecz stara się już wybielić córeczkę, że jest lepiej, że mniej się kłócą, że ona już z pedagogiem rozmawiała, że może za szybko złożyła wniosek do sądu, bo nie jest tak źle. Kurwa, WHY, LEO, WHY, chciałoby się rzec, bo cała machina ruszyła nie po to, by teraz umarzać postępowanie. Najprościej, napisać do sądu że sobie nie radzę, niech kurator przyjedzie, sąd wyznaczy termin wysłuchania, a potem umorzy. 30-40 % spraw w ten sposób się odbywa – w chuj czasu na to jest tracone i pieniędzy podatnika, a potem ludzie z rzeczywistymi problemami dziwią się, ze taka przewlekłość postępowań. Podczas moich odwiedzin pogadałem jeszcze z emoludkiem, wrzuciłem jej kilka dosadnych słów, postraszyłem ośrodkiem szkolno-wychowawczym, kazałem słuchać się matki i inne pierdolenie, które pewnie na niej nie zrobi żadnego wrażenia, ale ja w sprawozdaniu to ujmę. Na koniec mamusia mi podziękowała i stwierdziła, że teraz to pewnie już wszystko będzie dobrze, a córeczka stanie się grzeczniutką dziewczynką, z warkoczykami zaplecionymi czerwonymi wstążeczkami. Zadzwoniłem następnego dnia jeszcze do szkoły, gdzie zblazowana pedagożka powiedziała mi, że nic w szkole odnośnie nielaty się nie dzieje, lecz matka jest dziwna, bo przychodzi i tylko ma pretensję do córki, że w domu jest niegrzeczna i sprawia jej problemy wychowawcze.

Ok. Już widzę hejterów internetowych, którzy wypisują mi, ze pewnie matka nie jest autorytetem dla córki, nie radzi sobie z nią, to wina rozbitej rodziny. Wiem, kurwa, że są takie przyczyny i zalążek problemów jest w postawach matki, lecz co ja na to poradzę. Nielata ma wyjebane, szmaci się, chleje, ćpa i wbija sobie gówno w twarz, to nic na to nie poradzę. Jak matka nie zrozumie, że sama ze sobą także musi cos zrobić, to potem będzie żałować i płakać po nocach, gdy córeczka z brzuszkiem zawita w gościnne progi rodzinne, ze słowami że nie wie kto jest tatusiem, bo naćpana i pijana leżała na jakiejś melinie i pewnie kilku ją dymało na wszelkie możliwe sposoby.

Tak jak przypuszczałem. Nieletnia na sprawie sadowej została pouczona. Matka wybieliła ja na wszelkie możliwe sposoby tak, że prawie to kryształowe dziecko w domu, które drewna porąbie i węgla do piecyka podrzuci, by mamusia z łóżka nie musiała wstawać za wcześnie, a i jeszcze herbatkę z cytrynka przyniesie. Matczyna miłość. Chorobliwa wręcz miłość. Aż przypomniała mi się „Ballada o Januszku”.
Mija miesiąc i matka przychodzi do mnie, że ona sobie nie radzi. No i co w związku z tym, pytam wcale nie zaskoczony jej obecnością u mnie, spodziewając się takiego obrotu sprawy. Mamusia płaczliwym głosem opowiada, jak to córeczka wywędrowała gdzieś na cały weekend, a po powrocie do domu powiedziała jej, że piła z jakimiś facetami i się pierdoliła (cytuję słowa mamusi) i ma w dupie ja i całą szkołę.
- Panie, co ja mam zrobić – pełnym zniechęcenia głosem mówi w moją stronę.
- Składa pani ponownie wniosek o demoralizację, bierze pani opinie ze szkoły, jeśli ostatnio zaczęła wagarować. Zrobić jej badania w poradni psychologicznej, może umieści ją pani w jakimś ośrodku młodzieżowym, lub socjoterapii. No i niech Pani idzie z nią do ginekologa, niech jakieś tabletki antykoncepcyjne jej da, bo jeszcze z brzuchem wróci ze swoich eskapad.

Ojciec nielatki nie interesuje się nią od dobrych kilku lat. Łoży jakieś tam alimenty i poza tym ma wyjebane co jego Emo-córeczka odpierdala. Pogubiło się biedne dziewczę, ale do kurwy nędzy, wszystko ma swoje granice a ona nie jest dziesięciolatką. Na koniec rozmowy matka pochlipała w chusteczkę, ponarzekała, jaki to ciężki los ją spotkał i solennie zarzekała się, że ponownie napisze podanie na córkę do sądu o demoralizację.

Po kilku dniach dostałem telefon. Młoda poszła znowu się kurwić, a matka nie wie gdzie. Nie chce już jej wychowywać. Ma jej dość. Chce żeby poszła do Domu Dziecka, bo nie chce brać odpowiedzialności. Jest zdesperowana i marzy o spokoju, bo ze względu na córkę zaczęły się jej problemy w pracy. Po dwudziestu minutach rozmowy sam mam ochotę pierdolnąć słuchawką. Mówię jej  żeby złożyła w sądzie wniosek o umieszczenie nielatki w Domu Dziecka. Tłumacze jej, że będzie się to wiązało z ograniczeniem jej władzy rodzicielskiej. Nie zależy jej na tym, ona jej już nie chce.
Desperacja matki była tak wielka, że tego samego dnia jeszcze przed zamknięciem biura podawczego, taki wniosek został złożony, a ja nazajutrz dostałem zlecenie na pilny wywiad środowiskowy, odnośnie czy dobro małoletniej nie jest zagrożone, ponieważ matka chce się jej pozbyć z domu. Uzasadniając potrzebę umieszczenia emoludka w bidulu napisałem:

„Zachowania świadczące o demoralizacji małoletniej, trwają co najmniej dwa lata. Matka przez długi czas próbowała radzić sobie z tak destrukcyjnymi zachowaniami córki, tym bardziej że w środowisku szkolnym funkcjonowała bez zarzutu. Jednakże ostatnie problemy wychowawcze, w tym nocowanie poza domem, picie alkoholu, podejmowanie kontaktów seksualnych ze starszymi mężczyznami spowodowały, że małoletnia nie poddaje się żadnym wpływom wychowawczym ze strony matki. Ponadto, matka małoletniej złożyła pisemny wniosek, o umieszczenie jej dziecka w placówce opiekuńczo-wychowawczej, ze względu na niemożność sprawowania opieki. Obawia się, że córce stanie się krzywda, a ona zostanie pociągnięta do odpowiedzialności karnej. W rozmowie ze mną oświadczył, że NIE CHCE sprawować opieki nad swoim małoletnim dzieckiem”.

Oczywiście nie cytuję dosłownie, lecz coś w ten deseń. Nielata nic nie wiedziała o poczynaniach matki i po kilku dniach została dowieziona do placówki, mieszczącym się w innym mieście. Skwitowała to w ten sposób:
- I co kurwo, pozbyłaś się mnie, tak jak i ojca!!!

Pewnie to jest przyczyna całych problemów w rodzinie. Czeka ja teraz co najmniej 2 lata w bidulu, by w wieku dorosłym już, czyli po swojej osiemnastce, wrócić na łono rodziny, by pewnie dalej wkurwiac mamusię i drzeć z nią koty. Ale nie uprzedzajmy faktów.

Patrycja w Bidulu była gwiazdą. Emo-ludek świetnie zaczął się dogadywać z innymi współplemieńcami bidula, podporządkowując sobie kilka młodszych dziewczyn, a wśród starszych chłopaków zdobyła sympatię, dobrze robiąc loda i dając dupy za osiągnięcie pewnych korzyści materialnych lub innych przywilejów. Naiwni ci, co myślą, że dzieciaki w bidulu nie pierdola się po katach. Popytajcie wychowawców, jeśli takich znacie, a jeśli prawdę wam powiedzą, to się bardzo zdziwicie. Przecież to całkiem normalne, że 16, 17 robią sobie dobrze, nie zważając na zabezpieczenia, a seks traktują instrumentalnie. O tym, moi kochani czytelnicy, nie oglądnięcie w TV, ani nie przeczytacie w żadnej innej gazecie. Osobiście uważam, że powinno się uświadamiać te dzieciaki a najbardziej pobudliwym seksualnie dziewczynom, dawać środki antykoncepcyjne, bo przecież nie stać ich raczej, by kondomy kupować systematycznie. W każdym bądź razie, jeżeli w jednym bidulu jest 60 dzieci w wieku bardzo różnym, to nocne zabawy są tam na porządku dziennym.

Patrycja gwiazdorzyła około 1 roku. Potem ze zdziwieniem zorientowała się, że nie dostała okresu. Czekała jeszcze miesiąc aż dostanie, i w końcu poszła do wychowawcy, pełna strachu że chyba jednak któryś ja zapłodnił. Potem szybkie sikanie na test, który dwiema malutkimi kreseczkami potwierdził, że oto w jej bądź co bądź pięknym brzuszku rozwija się ukochane i wyczekiwane maleństwo.

Od tamtego okresu zaczęła się walka z czasem. Lekarz ginekolog wyliczył, że termin porodu to jakieś 2 tygodnie po osiemnastce. Patrycja, na co mieli nadzieję wszyscy wychowawcy, w dniu swojej osiemnastki jest ekspediowana do matki, a będąc u niej rodzi swojego dzieciaczka. Sprawa czysta i zamknięta, tym bardziej, że Nielatka nie wskazała żadnego ojca dziecka, twierdząc ze nie pamięta. Ot, umknęło jej, komu dupy dawała. Smutne to, bo przecież to dziecko, lecz cóż było zrobić, pasa cnoty ani korka nikt jej nie założy.

Po zajściu w ciąże, Patrycja usiadła na dupie. Przestała uciekać, przesiadywała całe dnie w pokoju. Z powrotem zaczęła nawiązywać relacje z matką. Im większy brzuch, tym matka częściej ją odwiedzała. W końcu obiecała że pomoże jej w wychowaniu dziecka, Patrycja ma dalej się uczyć i jakoś to będzie.

Urodziła już formalnie będąc w domu u matki, jako dorosła i pełnoletnia kobieta. Zdrowy chłopczyk, bardzo do niej podobny. Poszła potem nawet do szkoły zawodowej, uczyć się w jakimś zawodzie. Początkowo zajmowała się małym i robiła przy nim większość czynności. Po około pół roku znudziło się jej i wyjechała, podobno za granicę do pracy. Jako że w rozmowach telefonicznych nie śpieszyło się do powrotu, matka wystąpiła o rodzinę zastępczą nad wnukiem, ponieważ córeczce nie śpieszyło się nawet do przysyłania żadnych pieniędzy. Patrycja nie stawiła się nawet na sprawę sądową.


48 komentarzy:

  1. Dzień dobry.
    Na wstępnie witam się grzecznie, bo zaczęłam czytać Pana ledwie wczoraj, a ten komentarz jest moim pierwszym wpisem. Lektura jest dla mnie nader pouczająca, bo sama na co dzień mam do czynienia z podobnymi dzieciakami jak pan, tyle, że z innej strony. Mianowicie uczę języka polskiego w szkole dla tzw. "trudnej młodzieży", czyli ostatniego przystanku przed MOW-em.

    W kwestii Emoludka - historia niestety przewidywalna od samego początku, jeśli się pracuje z takimi nastolatkami. Inna sprawa, że człowiek zawsze ma nadzieję, że tym razem będzie inaczej, że akurat ten delikwent w porę się opamięta i nie skończy jak inni. Tjaa... Nadzieja matką głupich.
    Pozdrawiam i pewnie jeszcze tu wrócę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *na wstępie - miało być. Literówka :)

      Usuń
  2. Emowcielenie - identyfikacja ze zdemomizowamym i wykluczony ojcem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie w każdym przypadku... a w ogóle grzeczne dziewczynki przyodziewają w białe kokardki nie czerwone... no i ...kurcze problem odwieczny...jak zdemoralizowana osobę zawlec do psychologa/ginekologa gdziekolwiek wbrew ZAPEWNE jego/jej woli?...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie w każdym, ale konkretnie w tym, bo ten konkretnie komentujemy.

      Usuń
    2. jakby problem był uwarunkowany wyłącznie brakiem ojca

      Usuń
  4. Mam pytanie:jak wygladaja osrodki terapeutyczne dla mlodziezy w Polsce?
    Wspomniales o osrodku opiekunczo wychowawczym.Czy miales na mysli "bidul"?Czy jakies inne osrodki?
    Co do " bidula" to przydalaby sie reforma.Jak to uprawianie seksu?Czyli ze nie ma wychowawcow ktorzy sprawuja tam nadzor 24/7?Dziwi mnie tez ze dziewczyny mieszkaja razem z chlopakami.Powinny byc oddzielne placowki i jakas struktura jezeli chodzi o program ktory zapobiega np podporzadkowywaniu sobie mlodszych dziewczyn.Ja pisze z Usa i pracuje z trudna mlodzieza i tutaj to wyglada zupelnie inaczej.Zdaje sobie sprawe ze w Polsce realia sa zupelnie inne:(Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Naprawdę mocne teksty.
    Akurat tego typu emoludków przybywa (przynajmniej z mojej, amatorskiej, obserwacji). Chleją po krzakach, są super inteligentni, każdy indywidualny tak bardzo, że z wrażenia wszyscy są tacy sami.

    OdpowiedzUsuń
  6. mocne, panie kurator, ale żeś popłynął - przez takie pierdolenie później mocherowe staruchy czepiają się wszelkich "wytatuowanych" i "wyćwiekowanych"... mam 3 kolczyki w twarzy, 4 ogromne, kolorowe, piękne tatuaże, skończyłam 2 kierunki studiów, mam na koncie 2 wydane książki (na tym poprzestanę, warto być anonimowym:)), mam robotę, chłopa i kawał solidnego życiorysu - a też "chlałam i imprezowałam" w wieku 16 lat i wyglądałam jak odmieniec - dalej z resztą wyglądam, tylko jak taki nieco przystosowany... ;)

    nie generalizuj waść, ale jeśli już musisz - wrzuć statystykę porównawczą, ilu patoli to dyskotekowe dresiki - półgłówki, a ile procent stanowią tak zwani "alternatywni, potatuowani" (nie mówię o niuniowatych motylkach nad dupą, czy innych arcydziełach).
    te emo-coś tam to rzeczywiście nieudana, polaczkowa kalka amerykańskiej subkultury, ale stawia wszystkich "tego typu" w złym świetle - przemyśl waść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku chciałem pogratulować słownictwa.
      ,,przez takie pierdolenie później mocherowe staruchy czepiają się'' Piękne.
      ,,skończyłam 2 kierunki studiów'' Ciekawe jakie? Europeistyka i politologia Mongolii niestety nie są prawdziwymi kierunkami studiów...
      ,,mam na koncie 2 wydane książki (na tym poprzestanę, warto być anonimowym:))'' Myślę, że nawet jakbyś podała tytuły to i tak pozostałabyś anonimowa. Poza tym to cie (specjalnie z małej) nie legitymizuje do takiego pogardliwego tonu.
      ,,ilu patoli to dyskotekowe dresiki - półgłówki, a ile procent stanowią tak zwani "alternatywni, potatuowani" (nie mówię o niuniowatych motylkach nad dupą, czy innych arcydziełach). '' Jeśli cie to interesuje sama sobie poszukaj danych. Na tych 2 kierunkach chyba cie nauczyli korzystać z bibliotek i prac źródłowych.
      ,,polaczkowa'' Za użycie tego słowa powinno należeć się spalenie żywcem lub conajmniej obdarcie ze skóry. Według mnie jest to najgorsze przekleństwo w naszym języku. Szkoda, że używając go sama się obrażasz, no ale cóż. Sądząc po tym co napisałaś to pewnei należysz do tych nowoczesnych cyników, którym wydaje się że już osiągnęli najwyższy stopień wtajemniczenia w życie...
      Na koniec chciałem dodać, że dziwi mnie take roszczeniowo-pouczające podejście. Sama chciałaś to sobie zrobiłaś tatuaże, chciałaś zainstalowałaś żelastwo w twarzy. Jeżeli nie rozumiesz znaczenia tatuażu w polskiej kulturze zwłaszcza z czasów ,,mocherowych staruchów'' to na prawdę dziwię się, że dostałaś dyplom jakielkolwiek uczelnii...
      Jeżeli denerwuje cie reakcja innych ludzi to usuń te tatuaże, jeżeli nie chcesz usuwać to przestań się użalać nad sobą i na siłę wciskać ludziom swoją ideeologię, każdy ma prawo do myślenia tak jak chce. Zwłaszcza na temat innych ludzi.
      ,, stawia wszystkich "tego typu" w złym świetle - przemyśl waść :)'' jak masz z tym problem to zastanów się po co ci te tatuaże dla innych czy faktycznie dla siebie samej...
      Na sam koniec chciałem dodać treść złotej zasady, którą się kieruję idąc przez życie i jak do tej pory nigdy mnie nie zawiodła, brzmi ona tak:
      ,,Nie podoba się to wypierdalać'' i to samo radzę tobie. (w odniesieniu do ,,rad'' udzielanych autorowi bloga).

      Usuń
    2. Drogi anonim o potocczyzmach i praktycznym zastosowaniu przekleństw nie słyszał, a także o akomodacji do sytuacji zastanej, którą w tym wypadku jest maniera naszego kuratora, który lubuje się w przekleństwach i obrazowych, wulgarnych opisach (za czym ja również przepadam) :)

      Bardzo unikatowy i przezabawny dowcip "politologia Mongolii" niestety nie wyszedł - pamiętaj również, anonimie, że doskonała, polska, ciekawa mowa, to niekoniecznie mowa wyższa/najwyższa :)

      Odnośnie książek, to byś się waść zdziwił, ale takie uroki Internetu, że mogę się ujawnić - nie muszę, podobnież jak nie muszę i nie chcę ci niczego udowadniać - sam twój pseudo-moralizatorski ton nie zostawia żadnej furtki, którą chciałabym otworzyć.

      Dodatkowo, nie implikuj mi po korwinowskiemu czegoś, czego nie powiedziałam - nie wspomniałam, że drażnią mnie reakcje ludzi na tatuaże czy kolczyki w przypadku MOJEJ osoby, bo mi to wisi obok ogona - wspomniałam jednak, że w jednym worku, obok popegieerowskich patoli nie powinna się znajdować tak zwana "alternatywna młodzież", chociażby ze względu na mniejszy odsetek ich występowania w kuratorskich przemyśleniach. Nie zauważyłeś poza tym, że to było twierdzenie, a w ostateczności - pytanie retoryczne? Nie potrzebuję szukać odpowiedzi w żadnej bibliotece, bo ją po prostu znam - ale warto się przyczepić i dorobić interpretację, prawda? :)

      Nikomu nie wcisnęłam ideologii, a kuratora szanuję za chodnikową stylówę, w której też się świetnie odnajduję (ale ty, waść, wypomnisz mi przekleństwa, bo najłatwiej się przyczepić - brakuje jeszcze sławetnego "argumentum ad hitlerum" do dopełnienia mowy - trawy :) )

      Co do bycia cynikiem z najwyższym stopniem wtajemniczenia w życie... bardzo mi przykro, że tobie brakuje dystansu i szerszego pojęcia o świecie, a także umiejętności czytania ze zrozumieniem i przysłowiowego "co autor miał na myśli". Nadinterpretować za to umiesz doskonale, aż przykro tłumaczyć to dorosłemu (?) człowiekowi.

      Usuń
    3. a, odnośnie wielkiego oburzenia określeniem "polaczkowa", to też ostatnimi czasy stało się widzę modne :) przecież to chyba logiczne, że nikt o zdrowych zmysłach nie sra w swoje gniazdo, a określenie odnosi się do "takiej" części Polaków, a nie do narodu jako takiego - liczę, że to był kolejny mowo-trawowy pseudoargument, a nie, że naprawdę nie rozumiesz idei i celu używania takiego określenia :)

      Usuń
    4. ,,Drogi anonim o potocczyzmach i praktycznym zastosowaniu przekleństw nie słyszał, a także o akomodacji do sytuacji zastanej, którą w tym wypadku jest maniera naszego kuratora, który lubuje się w przekleństwach i obrazowych, wulgarnych opisach (za czym ja również przepadam) :)''

      No dla mnie pisanie, o czyimś poście, że to pierdolenie to jest po prostu chamskie, i nie ma żadnego usadanienia jako ,,potocczyzmach'', ani tym bardziej akomodacja do sytuacji zastanej, bo nikt tu cie nie obraża. Natomiast ty robisz w pierwszym zdaniu, a teraz poprzez ,,mądre słowa'' chcesz się wybielić, bo ci po prostu wstyd. Wulgarne opisy to nie jest to samo co obrażanie kogoś wprost. Przemyśl.

      ,,Bardzo unikatowy i przezabawny dowcip "politologia Mongolii" niestety nie wyszedł - pamiętaj również, anonimie, że doskonała, polska, ciekawa mowa, to niekoniecznie mowa wyższa/najwyższa :)''

      Moim zdaniem był przednii i nigdzie go wcześniej nie widziałem. Jak chcesz korzystać z pewnych argumentów to idź za ciosem, bo ja mogę napisać, że napisałem 5 słowników i skończyłem 6 kierunków studiów. Tylko czy to pozwali mi obrażać innych i się mądrzyć w internecie? Wątpię. Po prostu uważam, że twoje słowa nie mają żadnego pokrycia i tyle a napisałaś to żeby nikt się nie ważył do czegoś się przyczepić...

      ,,Odnośnie książek, to byś się waść zdziwił, ale takie uroki Internetu, że mogę się ujawnić - nie muszę, podobnież jak nie muszę i nie chcę ci niczego udowadniać - sam twój pseudo-moralizatorski ton nie zostawia żadnej furtki, którą chciałabym otworzyć.''

      Jeszcze raz napiszę. Na pewno bym się nie zdziwił. Zasłanianie się internetem upewnia mnie, że żadnych książek nie ma i jest to jak sama określasz ,,trawowy'' pseudoargument, którym strasz się nie wiem co osiągnąć, bo prawdziwych (merytorycznych) argumentów ci brak. Dlatego właśnie nie pozostała, żadna furtka którą chciałabyś otworzyć, bo wiesz doskonale, że mam rację.

      ,,Dodatkowo, nie implikuj mi po korwinowskiemu czegoś, czego nie powiedziałam - nie wspomniałam, że drażnią mnie reakcje ludzi na tatuaże czy kolczyki w przypadku MOJEJ osoby, bo mi to wisi obok ogona - wspomniałam jednak, że w jednym worku, obok popegieerowskich patoli nie powinna się znajdować tak zwana "alternatywna młodzież", chociażby ze względu na mniejszy odsetek ich występowania w kuratorskich przemyśleniach. ''

      Pozwolisz, że będę robił co będę chciał, jak będę chciał i kiedy będę chciał. Dodatkowo nic ci nie implikuję, tylko odnoszę do tego co sama napisałaś i do sposobu w jaki to napisałaś. Nie wiem jak mam rozumieć twój pogardliwy ton jeżeli chodzi o starszych ludzi. Jeżeli nie chodzi o ich reakcje to znaczy, że po prostu pałasz nienawiścią do starszych ludzi tak po prostu, czy uważasz, że są gorsi poprzez swoje poglądy?
      Moim zdaniem nie ma znaczenia czy chodzi o ,,alternatywna młodzież'' czy o patoli z pegeru, jak chleją i się kurwią to jest dokładnie ten sam poziom degrengolady, ale pewnie alternatywni się nie kurwią tylko są wyzwoleni seksualnie i nie chleją tylko kosztują smaku życia, tak samo z narkotykami nie ćpają tylko szukają odmiennych stanów świadomości. Taka nowomowa nic nie zmienia. Bo czy jak nazwiemy gówno kwiatkiem to stanie się mniej gówniane? Taka sama patologia jak każda inna. Dlatego należy wrzucać ich do tego samego worka niezależnie od wyznawanej ideologi, czy sposobu bycia patolem.
      Koniec części 1

      Usuń
    5. Część 2:

      ,,Nie zauważyłeś poza tym, że to było twierdzenie, a w ostateczności - pytanie retoryczne? Nie potrzebuję szukać odpowiedzi w żadnej bibliotece, bo ją po prostu znam - ale warto się przyczepić i dorobić interpretację, prawda? :)''

      Hmmm no ciekawe skąd to wiesz. Z autopsji? To znaczy chodzisz po melinach i prowadzisz swoje statystyki? No jasne nie potrzebujesz szukać odpowiedzi bo ją znasz. Znowu postawa wszystko-wiedzącej, gratuluję jednak takie własne teorie często mają małe pokrycie w rzeczywistości.

      ,,Nikomu nie wcisnęłam ideologii, a kuratora szanuję za chodnikową stylówę, w której też się świetnie odnajduję (ale ty, waść, wypomnisz mi przekleństwa, bo najłatwiej się przyczepić - brakuje jeszcze sławetnego "argumentum ad hitlerum" do dopełnienia mowy - trawy :) )''

      Tylko dajesz rady jak się mają zachowywać wobec ,,młodzieży alternatywnej'', dla mnie to jest właśnie narzucanie ideologii. Moim zdaniem nie odnajdujesz się w chodnikowej stylówie, bo taką to widziałaś albo słyszałaś najpewniej tylko przez okno, albo w wiadomościach... Będę wypominał przekleństwa, które nie mają żadnego innego celu niż obrażanie. Chodzi o jakąś minimalną odpowiedzialność za to co piszesz. Na koniec znowu ,,mądre'' sformułowanie, które pewnie miałoby mnie sprowadzić do parteru. Nie bardzo wiem gdzie znalazłaś choć przedźwięk w mojej wypowiedzi mogący porównać cię do hitlera lub nazizmu, olśnij mnie proszę, albo nie używaj słów/sformułowań których nie rozumiesz, albo które nie mają znowu żadnego pokrycia.
      Dodatkowo pouczanie co do tego o czym i jak pisać to dla mnie jest właśnie siłowe wciakanie ideologii.

      ''Co do bycia cynikiem z najwyższym stopniem wtajemniczenia w życie... bardzo mi przykro, że tobie brakuje dystansu i szerszego pojęcia o świecie, a także umiejętności czytania ze zrozumieniem i przysłowiowego "co autor miał na myśli". Nadinterpretować za to umiesz doskonale, aż przykro tłumaczyć to dorosłemu (?) człowiekowi. ''

      Żadnej nadinterpretacji w mojej wypowiedzi nie ma. Odnoszę się jedynie do twojej wypowiedzi. Skąd wiesz, że brakuje mi dystansu do siebie, znasz mnie? Raczej wątpię a w mojej wypowiedzi nie ma nic co mogło by świadczyć, że brak mi dystansu do siebie. Szersze pojęcie na świat, moim zdaniem to właśnie ja mam szersze pojęcie na świat bo nie szufladkuję ludzi tak jak ty. To, że uważasz się za alternatywną to nie znaczy, że wszyscy alternatywni się tak zachowują jak ty. Mocherowe staruchy to też raczej uogólnienie. Wystarczy trochę samokrytycyzmu i chociaż minimalnej chęci spojrzenia na siebie obiektywnie. Co w twoim przypadu jest chyba niemożliwe, z tego co czytam.
      Nic nienadinterpretuję przeczytaj sobie na spokojnie jeszcze raz co sama napisałaś i to co ja napisałem. Dodtatkowo jak sama mi radzisz zastosuj do tego umiejętność czytania ze zrozumieniem plus jeszcze umiejętność wyciągania wniosków (jeśli taką w ogóle posiadasz) i sama zobaczysz, że to raczej ty nadinterpretujesz a nie ja.
      Nic mi nie musisz tłumaczyć sam potrafię myśleć i analizować. Znowu przejaw chęci sprowadzenia mnie do parteru przy pomocy pseudoargumentem wątpiącym w moją dojrzałość. Gratuluję twoja wypowiedź za to jest baaardzo dorosła i dojrzała. Merytorycznie proszę a nie z wycieczkami osobistymi. Przecież po tych studiach i pisaniu książek powinnaś umieć sklecić coś merytorycznie, a nie tylko obraźliwie (na poziomie edukacji wczesno-szkolnej, specjalnie wycieczka osobista).

      Usuń
    6. Część 3 ostatnia

      ,,a, odnośnie wielkiego oburzenia określeniem "polaczkowa", to też ostatnimi czasy stało się widzę modne :) przecież to chyba logiczne, że nikt o zdrowych zmysłach nie sra w swoje gniazdo, a określenie odnosi się do "takiej" części Polaków, a nie do narodu jako takiego - liczę, że to był kolejny mowo-trawowy pseudoargument, a nie, że naprawdę nie rozumiesz idei i celu używania takiego określenia :)''

      Czyli jak stało się modne to trzeba używać. Spoko dla mnie dowodzi to, że nie jesteś w stanie sama analizować ani znaczenia wypowiedzi, które czytasz, ani rzeczywistości, w której żyjesz. No dla mnie logicznym jest, że nie sra się w swoje gniazdo ty jednak to robisz. ,,takiej częsci'' jak mam się domyślić pewnie chodzi o patoli. Jednak nawet takie słowne rozdzielanie narodu to nic dobrego. Taką retorykę stosował Gomułka. Mogłaś użyć zamiast ,,część Polaków'' część naszego społeczeństwa to dużo by zmieniło. W moim odczuciu to ty tutaj jako jedyna używasz ,,mowo-trawowy pseudoargumentów'' bo piszesz rzeczy bez żadnego pokrycia z których nie chcesz się wytłumaczyć nawet. To raczej ty nie rozumiesz idei słowów ,,polaczek, polaczki'' ale mniemanie masz o sobie nadwyraz wyolbrzymione.

      Podsumowując, piszesz rzeczy bez żadnego pokrycia i niesprawdzalne. Nie można na tym opierać żadnych opinii, ty natomiast budujesz sobie całą teorię o wspaniałym alternatywnych, co jest raczej bzdurą i bajką o szklanych domach. Dotatkowo wysilasz się na zabiegi pseudoliterackie pod tytułem ,,waść'' staropolszczyzna nie sprawi, że twoim marnym argumetom przybędzie wartości merytorycznej. Dodatkowo starasz się mnie do kogoś porównywać. Ja tego nie robię wobec ciebie dlatego proszę powstrzymaj się od tego. Dodatkowo zauważyłem, że zawsze te osoby okolczykowane i wytatuowane zawsze płaczą jak to społeczeństwo ich nie toleruje (jako społeczności) i jak się im poda właśnie argument pod tytułem ,,przecież możesz usunąć'' to zawsze jest odpowiedź ,,Ale dla MNIE to jest zupełnie obojętne'', pytanie zatem jakie się nasuwa samo jest ,,To po co jończysz jak mała dziwczynka, którą kolega pociągnął za warkoczyki?''.
      Dodtakowo na sam koniec chciałem się zapytać o oświecenie mojej osoby co do następujących pojęć:
      szersze pojęcie o świecie - Moim zdaniem mam szerokie pojęcie o świecie, ale człowiek uczy się całe życie więc może nawet od kogoś o takich poglądach i sposobie wyrażania się, się czegoś nauczę.
      dystans do siebie - Czy to ma znaczyć, ża na każdą głupotę mam się po cichu zgadzać, czy może chodzi o coś innego?
      polaczek, polaczki - dokładna definicja tych słowów według ciebie. Skoro ich używasz to pewnie doskonalesz wiesz co to znaczy i nie będzie to dla ciebie problem
      Czy ,,mowa wyższa'' to chodzi o używanie słowa ,,waść'' z częstotliwością karabinu maszynowego w każdym zdaniu? Czy pisanie, że czyjaś wypowiedź to pierdolenie?

      Usuń
    7. odpowiem ci krótko i szybko - nie jestem w stanie odnieść się do wszelkich twoich grafomańskich żali, bo napłodziłeś tego tyle, że żal patrzeć - nie masz życia poza siecią? ;)
      ja na szczęście mam, więc napiszę ci tylko, że nie zrozumiałeś absolutnie żadnego z moich postów - ŻADNEGO - świadczy to o tym, że jesteś nadinterpretującym półgłówkiem, niedoukiem, grafomanem i przewlekle cierpiącym na syndrom czepliwości bucem bez poczucia humoru i dystansu.

      ANI PARAGRAFU nie skomentowałeś tak, jakby sugerowała jego treść, co jest albo denną manipulacją, albo jesteś po prostu idiotą. obstawiam to drugie.

      "Chodzi o jakąś minimalną odpowiedzialność za to co piszesz. Na koniec znowu ,,mądre'' sformułowanie, które pewnie miałoby mnie sprowadzić do parteru. Nie bardzo wiem gdzie znalazłaś choć przedźwięk w mojej wypowiedzi mogący porównać cię do hitlera lub nazizmu, olśnij mnie proszę, albo nie używaj słów/sformułowań których nie rozumiesz, albo które nie mają znowu żadnego pokrycia." - tak piszesz. A wczytaj się, proszę, paragraf wyżej - brakowałoBY, tryb przypuszczający - nigdzie nie piszę, że tego użyłeś, podałam to jako przykład idiotycznych błędów logicznych, które stosują w dyskusjach tacy "retorycy" jak ty.

      ten jeden paragraf może sie wypowiedzieć za resztę, nie mam siły cytować każdego z osobna i tłumaczyć łopatologicznie, ze jesteś debilem :D

      Usuń
    8. Właśnie przedstawiłaś swój poziom intelektualny sama. Brak argumentów, tylko obrażasz. Sama sobie wystawiłaś świadectcwo. Ja cie nigdzie obrażam ani nie ubliżam, ty natomiast okazałaś się zwykłą chamką i prostaczką, której wydaje się, że internet to takie wzajemne kółko własnej adoracji, a ona sama pozjadała wszystkie rozumy. Współczuję jedynie ograniczenia i braku minimalnej kultury osobistej, no ale takie rzeczy wynisi się z domu, a jak sama powiedziałaś masz bogaty życiorys i pewnie nie miałaś czasu na takie ,,pierdoły''.
      Nie mam żadnych żali i na pewno nie są one grafomańskie bo to nie ma być żadna forma literacka, ani publikacja, tylko prosta wymiana zdań,z tego co widzę nie umiesz odróżnić a mi zarzucasz, że jestem nieukiem i debilem.
      Sama odpowiadasz godzinę po pojawieniu się wpisu i mi zarzucasz brak życia, komiczne.
      Nic mi nie musisz tłumaczyć. Dodatkowo w polskim języku nie mówi się paragraf tylko akapit.
      Jeżeli chcesz mi naubliżać albo olśnić mnie to chętnię się spotkam poza internetem podaj miejsce i czas. Wątpię, że podasz bo pewnie by się okazało, że mama cie nie puści i jeszcze zabierze internet na tydzień i nie mogła byś swoich mitomańskich teorii uskuteczniać. Na koniec pozdrawiam serdecznie bo pewnie masz strasznie trudne życie, i okres dojrzewania nie obchodzi się z tobą łaskawie.

      Usuń
    9. Przeczytałam wymianę komentarzy między Panem Kuratorem a Mimi i bardzo pasuje mi do tego następująca maksyma:
      NIGDY nie dyskutuj z głupcem, bo najpierw cię sprowadzi do swojego poziomu, a potem pokona, bo jest bardziej doświadczony...

      Pozdrowienia dla autora tego bloga, a dla Mimi wyrazy współczucia, bo co innego pozostaje...

      Usuń
    10. Nie jestem autorem tego bloga!
      Dziękuję za słowa poparcia i cieszę się, że z internetu korzystają ludzie, którzy potrafią się wypowiedzieć kulturalnie.
      Autorowi bloga również serdeczne pozdrowienia.

      Usuń
    11. Ups... Wtopiłam :) Zwalam na karb tego, że jestem tu od wczoraj czy przedwczoraj i dopiero się rozglądam. Jakoś z góry założyłam, że dyskusję prowadzi Autor.
      W takim razie macham do obu panów :)

      Usuń
    12. nie czuję się głupcem, wyrazów współczucia nie przyjmuję - mam się bowiem doskonale :) za to anonim rzuca się na mądrości pokroju "spotkajmy się osobiście", co jest absolutnie ostatnią deską ratunku w różnego rodzaju durnych przepychankach (które to nie ja zapoczątkowałam).

      okres dojrzewania mam dawno za sobą, ale fajnie czasem powspominać - najbardziej w pamięci utkwili mi tacy właśnie "kulturalni-czepliwi", i to właśnie oni mieli najtrudniejsze życia z możliwych :)

      przykro mi, że dajesz się sprowokować jak dziecko, ale to nie moja sprawa, co kto ma w głowie - co do mojego stwierdzenia, ze "nie masz życia" - dotyczy to długości i szczegółowości (nietrafionej) twojego postu, pokusiłeś się o skomentowanie każdego słowa oddzielnie.

      co do inwektyw, to też widzę, że nie zrozumiałeś po raz kolejny :( nigdzie nie napisałam - "jesteś idiotą" - to wszystko tryb przypuszczający, ale uderz w stół... i tak dalej.

      gratuluję zerowego dystansu do siebie, życia i do przepychanek internetowych :)

      Usuń
    13. Ja się daję sprowokować jak dziecko. No teraz to aż się uśmiałem prawie. Sama się dałaś sprowokować jak dziecko śląc w moją stronę epitety pod tytułem

      nadinterpretującym półgłówkiem, niedoukiem, grafomanem i przewlekle cierpiącym na syndrom czepliwości bucem bez poczucia humoru i dystansu.

      i jeszcze :
      nie mam siły cytować każdego z osobna i tłumaczyć łopatologicznie, ze jesteś debilem :D
      Aż mi się ciśnie na usta "Mocne słowa jak na 11-sto latkę".
      Znowu załaniasz się jakimiś zabiegami literyckimi, trybami i innymi. Przyznaj nazwałaś mnie debilem wprost. Po raz kolejny zaprzeczasz sama sobie. Po raz kolejny upeniając mnie w mojej racji i w mojej ocenie twojej osoby.
      Jeszcze rada na sam koniec. Dziecko dorośnij! Albo wyjdź pograj sobie w gumę a nie takie rzeczy wypisujesz...
      Idąc za radą to jest mój ostatni post i nie będę więcej kontunuował tej bezowocnej dyskusji, ponieważ nie jest wystarczająco stymulująca intelektualnie, a nawet wręcz przeciwnie.

      Usuń
    14. moim skromnym zdaniem córka scedowała odpowiedzialność za swoje życie na matkę
      matka się na to zgodziła
      i tu był jej błąd
      jest szansa ze scenariusz powtórzy się z wnukiem

      Usuń
    15. Niestety mimi przeczytałem całą dyskusje i pie..isz jak potłuczona

      Usuń
    16. Popieram Pana wyżej.
      Chociaż muszę przyznać, że mimi ciekawie się wysławia. W końcu coś z tych studiów trzeba wynieść. A skończone studia nie równają się inteligencji.

      Nie jestem moherowym (właśnie Droga Pani - samo H. Kurka wodna, więc studia jednak nic nie dały) beretem, jestem raczej z młodego pokolenia (dobra dobra, jestem stara, ale nie chcę się do tego przyznać;D), ale umiem obserwować. Sama wyżej przedstawiłaś swoim wpisem co przedstawiłaś. Jak to zrobiłaś - sama wiesz, a przynajmniej powinnaś wiedzieć. Dziwisz się moherom? Nie, mohery oceniają co widzą. Spójrz wyżej, zobacz co spłodziłaś, w jaki sposób, jakimi słowami i zastanów się, czy aby na pewno mohery nie mają racji? I czyja to wina? Bo moher raczej nie czyta tego bloga, moher ocenia to co widzi.

      Szacun dla Pana który się wdał w bezsensowną dyskusję. Niestety, świata pan nie zbawi, a idiotów rozumu nie nauczy.
      Pozdrawiam, miłego dnia.
      M.

      Usuń
    17. udez w stol a patoalternatywki w postaci mimi sie odezwa

      co cie karyno tak ubodlo w tekscie kuratora, ze odczulas potrzebe obrony emobohaterki tekstu w postaci przytoczenia swojego przykladu

      mozesz miec nawet pol tuzina wydanych ksiazek a i tak na pierwszy rzut oka bedziesz podludziem z bohomazami na dupie i zlomem w moredzie

      czemu ponizasz tak zwanych dresiarzy i maniury? to takie same smiecie jak ty alt kurewko

      a teraz idz poplakac jaki to swiat niesprawiedliwy bo wiekszosc spoleczenstwa widzi w tobie tzw bialego smiecia

      p. s. tylko nie pisz ze ci to zwisa obok ogona, bo jesli bylaby to prawda nie zadalabys sobie tyle trudu aby wypisac taka ilosc elaboratow w komentarzach

      p. s. w komentarzach potwierdzasz wywody kuraatora o emoludkach i innych atencyjnych kurewkach, ktore poprzez swoje tatuaze i piercingi pragna skupic na sobie uwage innych wszak pierwsze co o sobie napisalas to to, ze masz dziary i kolczyki

      dobrze, ze tacy ludzie sami sie znakuja bo inaczej czlowiek by tracil czas a dzieki tatusom biede umyslowa widac na pierwszy rzut oka, smieciu

      pozdrawiam

      Usuń
  7. Nie wiem, czy dziewczę to żałować,czy krytykować... Najbardziej absurdalnym usprawiedliwianiem poczynań młodych podrostków jest rozbita rodzina, czy patologia. I z jednym i z drugim miałam do czynienia, a dziś jestem 25 letnią prawniczką, która nigdy nie sprawiała żadnych problemów poza paleniem papierosów i wagarami raz na jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chwała Ci za to, że dałaś radę - ale nie każdy to potrafi. Ludzie są różni, mają różną odporność psychiczną. Poza tym przypuszczam, że w którymś momencie musiałaś jednak spotkać na swojej drodze jakiegoś Dorosłego, który Cię wspierał, jeśli nawet nie materialnie, to przynajmniej emocjonalnie. I oczywiście potrafiłaś to dostrzec i nie ugryźć ręki, która chce Ci pomóc.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. I na szczęście to wystarczyło. To tak z okazji Dnia Babci i Dziadka :)

      Usuń
  9. Pierwszy raz tu zajrzałam, bo mi kolega kurator polecił. Żenujące. Wstyd mi za wszystkich kuratorów, że ludzie to czytają i może wyrabiają sobie zdanie o innych ludziach oraz kuratorach -być może niestety to ostatnie jest uzasadnione, ubolewam. Zresztą jak to czytam, to wątpię, czy Autor jest faktycznie kuratorem, bo zgadzam się z opinią, że popłynął. A jeśli jest kuratorem, to współczuję podopiecznym, których w najmniejszym stopniu nie rozumie. Jeśli w dodatku te historie są choćby zbliżone do realnie istniejących ludzi, to pisanie o nich w ten sposób uważam za nieetyczne nadużycie. Czy Kurator zastanawiał się, co może znaczyć w naszym zawodzie szlachetne słowo "służba"? Konkurs na blog roku?! Czy naprawdę świat zwariował zachwycając się egocentrycznym cynikiem, któremu wystarczy anonimowa, wirtualna popularność? Czy można wybrać blog roku, który wykorzystuje ludzką biedę bez zadania pytania, co się realnie dzieje z bohaterami? Jakie są ich losy, czy Pan im aby nie zaszkodził? Czy Kurator wystawia na ocenę swoje zawodowe poczynania, czy tylko anonimowo publikuje beletrystykę? A życie to nie jest teatr, proszę Kuratora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie - [inna sprawa, że może warto by się podpisać, chyba, że się wstydzisz swoich poglądów...] - mam w takim razie pytanie: co wg Ciebie powinien robić dobry kurator, skoro po Autorze tego bloga przejechałaś się, jak po łysej kobyle? I co takiego KONKRETNIE robi [lub nie robi], że odsądzasz go od czci i wiary. Bardzo bym prosiła o konkrety, bez ogólników.
      Pytam całkiem poważnie, bo na co dzień współpracuję z kuratorami i powiem tak: gdyby chociaż połowa z nich była tak zaangażowana w swoją pracę, jak Autor, to o wiele większą ilość dzieciaków dałoby się wyprowadzić na prostą. A niestety ogromna większość z nich po prostu olewa swoich podopiecznych, a potem się dziwią, że są problemy.

      Usuń
    2. Myślę, że zadałaś dobre pytania choć nie zgadzam się z twierdzeniem, że kuratorzy i to ogromna większość olewa podopiecznych - to jest po prostu nadużycie. Co do tego czy autor jest kuratorem --na pewno nim jest. Co do postawy etycznej lub nie - dyskutowano na d tym i koledzy i koleżanki kuratorzy w większości nie uważają , że został naruszony kodeks etyki kuratora. I jeszcze jedno, jeśli ktoś wybiórczo czyta tego bloga może faktycznie odnieść wrażenie, że autor w niektórych opowiadaniach nieco ,,schematycznie'' podchodzi do swoich podopiecznych jednak ja wiem, ze nie jest to prawda, wystarczy przeczytać całość opowiadań. kane

      Usuń
    3. Kane - niestety ja mam takie doświadczenie w kontaktach z kuratorami, że olewają swoich podopiecznych. Może mam pecha, ale niestety na takich zwykle trafiam. Pracuję w szkole dla trudnej młodzieży, niemal każdy z moich wychowanków ma kuratora, a najczęściej jest tak, że oni wszystkim dowiadują się ostatni. Szczytem było, kiedy kurator ODE MNIE [czyli od wychowawczyni] dowiedział się, że jego 15-letnia podopieczna jest w zaawansowanej, widocznej ciąży. I był szalenie zdziwiony, skąd ja to wiem - jak brzuch było widać z odległości kilometra...
      Bardzo bym chciała, żeby moje stwierdzenie o olewaniu było nadużyciem, ale doświadczenie niestety utwierdza mnie w tym przekonaniu.

      Usuń
    4. A tak zapytam piszesz o kuratorach zawodowych czy społecznych ? Bo wśród kuratorów społecznych oczywiście jest trochę ,,olewatorstwa'' jednak wśród zawodowych uważam nadal, że to nadużycie.

      Usuń
    5. Akurat ten od ciężarnej nastolatki był społeczny, rzeczywiście. A pisałam i o takich, i o takich, niestety.
      Nie twierdzę, że każdy olewa, ale jednak jest ich na tyle dużo, że po lekturze już kilku postów na tym blogu moją myślą było: "Jaka szkoda, że nie współpracuję z tym facetem ...". O czymś to jednak świadczy. Gdybym miała określić liczbowo - choć nie prowadzę statystyk - to na 10 kuratorów, z którymi mam kontakt, może 2-3 pracują, jak trzeba. Reszta udaje, że pracuje, a najchętniej zwala robotę na nas, czyli na szkołę.

      Usuń
    6. Smutne to co piszesz... może akurat tak się trafiło, ja mam zgoła odmienne doświadczenia. Nie żebym chciał usprawiedliwiać ale napisz jeszcze czy to szkoła z internatem ..bo jeśli tak to troszkę to rozumiem. kane

      Usuń
    7. Nie, zwykły zespół szkół, tyle, że warunkiem przyjęcia jest co najmniej "rok w plecy" i opinia z poradni. W praktyce trafiają do nas ci, dla których w normalnych szkołach z różnych przyczyn nie ma miejsca. Dzieciaki więc mają kuratorów i dlatego, że wagarowały, i dlatego, że się nie uczyły - i dlatego, że mają bogatą policyjną kartotekę.

      Usuń
  10. Samo zycie...jak zawsze przeczytałam z uwagą, i zadumałam się ..

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta biurwa, co najpierw dupę sądowi zawracała, a potem broniła i wybielała córunię przed sądem. Powinno się ją dobrze po mordzie porządnie wytrzaskać! Gdzie tu logika niuń polskojęzycznych!!!

    Wiele kurew, [co widać też na tym blogu], ma "wyższe" wykształcenie. A są głupie, jak but z lewej nogi. Podatnik o wiele za długo płacił na ich kształcenie.
    Niektóre mają męża/konkubenta, co bije je i dzieci ile może. A nie odejdzie od niego, bo go kocha. Co z tego, że składa zeznania, jak później te zeznania wycofuje i cała praca policajów idzie wtedy na marne.

    Arabusy, turasy i inni muzułmanie, chyba lepiej wiedzą co się z babami robi. Baba ma sprzątać, gotować i dzieci rodzić. A jak zaczyna świrować, to po mordzie dostaje i jest już wtedy dobrze. Dlatego cywilizacja europejska powoli upada, a muzułmanie opanowują Europę.

    Agaton

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten to ma dopiero w głowie wyjebane...
    Baba od sprzątania, gotowania i rodzenia dzieci:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisząc to wyżej miałam oczywiście na myśli mojego przedmowce Agatona, a nie Autora, którego czytam od początku z prawdziwą przyjemnością.

      Usuń
  13. Jeżeli chodzi o blog i startowanie na "bloga roku" tez uważam,że to jest przegięcie. Widzę tu duży zgrzyt jeżeli chodzi o kodeks etyki kuratora. Jestem na NIE!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A który punkt tego kodeksu został złamany ?
      kane

      Usuń
    2. Np.:
      Art.3. Kurator sądowy winien kierować się zasadami uczciwości, honoru i szacunku dla innych osób oraz przestrzegać dobrych obyczajów.

      chociaż "dobre obyczaje" zapewne nie obejmują choćby knajackiego języka, prawda? to wszakże "chodnikowy stajl"?
      a honor i szacunek? koń by się uśmiał...

      lub:
      Art.9. Wszelkie informacje o podopiecznym oraz jego rodzinie uzyskane przez kuratora sądowego podczas wykonywania przez niego ustawowych zadań objęte są tajemnicą. Nie narusza tajemnicy kurator, który przekazuje tego rodzaju informacje w celach służbowych.

      wszak nie bez kozery nasz kurator przed zgłoszeniem blogu do konkursu dodał tę zabawną adnotację o "fikcji literackiej" i "przypadkowej zbieżności", nieprawdaż?:/
      WSZELKIE informacje - wszelkie- a nie tylko dane osobowe, proszę szanownych czytelników.

      Usuń
    3. Zapewne dodał to tylko po to aby dobitnie potwierdzić, ze historie o których pisze są ogólnie umieszczone w ramach wykonywanego zawodu i luźnie związane z bezpośrednio wykonywanymi przez niego nadzorami, z moich informacji ponadto wynika, ze cześć z nich jest po prostu zasłyszane przez niego a siebie umieścił w nich jako ogólnie pojętego kuratora a nie kuratora Jana kowalskiego. Czy to tak ciężko zrozumieć?
      Poza tym czy szanowny przedmówca ( bo nie raczył się przedstawić w żaden sposób) nigdy choćby w duchu nie zaklną, jest pozbawiony emocji jak maszyna? Czy nigdy nie dzielił sie swoimi odczuciami w sprawach dozorowych/nadzorowych z nikim poza innym kuratorem? Nie popadajmy w hipokryzję. Autor bloga nikogo nie krzywdzi, z nikogo nie szydzi - ukazuje dobitnie jaki świat nas otacza, świat o którym w znacznej części wiemy tylko my , policjanci, pracownicy socjalni. kane

      Usuń
  14. Babcia, ktora oddaje wnuczka do DD ... hm, moze to wyjasnia problemy z córka ?
    Odnosnie dyskusji o etyce kuratora - nie widze tu zadnego naduzycia. Niech osoba krytykujaca nie bedzie nadgorliwa ani nadświątobliwa, bo to trąci hipokryzją. Autor opisuje przypadki anonimowo, nikogo nie obnaza personalnie, obnaza problemy, prawde wstydliwie ukryta w brudnych zaułkach biedy i ciemnoty.
    Ktos napisal ze jest egocentrycznym cynikiem, nie prawda. Z tekstow wyziera ogrom patologi, nieszczescia, i duzej bezradnosci wobec zjawiska, pomimo istnienia calego systemu prewencyjnego, ale co on na to moze ? Kurator-autor pracuje z zaangazowaniem a jego wpisy sa nacechowane wrazliwoscia. Trudno wymagac od pracownikow socjalnych osobistego zaangazowania, empatii, nie mozna oczekiwac ze ci ludzie wykonujacy na co dzien swoja prace beda nas epatowac swoim cierpieniem, mysle ze wykonywanie takich zawodow byloby wtedy poprostu nie mozliwe. Pielegniarki z OIOM-u sa swiadkami ludzkiej smierci, cierpienia, cos co dla nas jest jest doznaniem ekstremalnym, dla nich jest codzienną rzeczywistoscia.
    Nie mniej zawody, w ktorych czlowiek musi słuzyc innym ludziom w ekstremalnych sytuacjach lub warunkach odciskaja pietno na psychice, pomimo rutyny i profesjonalnego traktowania swoich obowiazkow i tutejsze publikacje są na to dowodem, są formą odreagowania i chyba w pewnym sensie frustracji zwiazanej z tym ze robiac tak wiele i wykonujac tak trudna prace efekty sa niewielkie a czasem zadne.

    OdpowiedzUsuń