wtorek, 17 września 2013

Nie wytrzymałem...

Drodzy czytelnicy. Staram się unikać polityki i nie komentować co rożni politycy mówią na temat pracy wydziałów rodzinnych. Ale tutaj szczególnie nie wytrzymałem, bo nie cierpię, jak z jednostkowych przypadków robi się ogólnonarodowy problem. Korzystając z poczytności bloga, chciałbym trochę popolemizować z informacjami przedsatwionymi w audycji. Najpierw film i opis pod filmem.

 OPIS:
Jacek Sobala rozmawia z posłem PiS Jerzym Szmitem.
"W 2006 r. do sądu wpłynęło 466 kuratorskich wniosków o odebranie dzieci. Już cztery lata później kuratorzy skierowali aż 1073 takich pism. W tym czasie (2006--2010) liczba zawodowych rodzin zastępczych, żyjących z wychowywania cudzych dzieci, wzrosła z 885 do 1674. Przypadek? "GP" dotarła do statystyk Ministerstwa Pracy. Okazuje się, że między 2005 a 2012 r. znacznie spadła liczba rodzin zastępczych spokrewnionych z dzieckiem -- niemal dwukrotnie. Zamiast tego odbierane rodzicom dzieci zaczęły trafiać do zawodowych rodzin zastępczych, otrzymujących za opiekę nad maluchami spore kwoty od państwa -- w latach 2005--2012 r. liczba takich zawodowych rodzin wzrosła aż trzykrotnie: z 625 do 1843. Zawodowe rodziny zastępcze oprócz miesięcznej podstawy w wysokości 2 tys. zł otrzymują co miesiąc ok. 1 tys. zł za każde wychowywane dziecko."
 
1. Przedstawiono dwa przypadki: matki ukrywającej się z dziećmi przed Policja która kiedyś chorowała na depresje i dziecka z nadwagą. O ile mi wiadomo, każde odebranie dziecka wymaga uzasadnienia pisemnego przez Sąd. Skoro podaje sie te przypadki, dlaczego nie zostały one przedsatwione? Być może w tych uzasadnieniach jest więcej nieprawidłowości w danych rodzinach.

2. Rodziny zastepcze.  Zawodowe rodziny zastepcze zawiązuje się na mocy ustawy o pieczy zastępczej. To że ich liczba wzrasta (ZRZ) może nie wynikać z tego, że kuratorzy chcą dac zarobić ZRZ, tylko że nie ma rodzin spokrewnionych chcacych zając sie tymi dzieciakami, a także dlatego, że społeczeństwo ubożeje i wzrasta liczba wykrywanych zaniedbań wobec dzieci. Proszę pamiętać, że powstały zespoły ds przeciwdziałania przemocy w rodzinie, zwiększono zakres uprawnień pracownikom socjalnym a i swiadomośc ludzi w ostatnich latach znacznie wzrosła. Uwazam, że nie wolno dopatrywac sie odbierania dzieci z rodzin przez SĄD tylko checią wzbogacenia się. Zresztą, postanowienie Sądu kieruje dziecko, a placówkę w której bedzie umieszczone dziecko wskazuje całkiem inna, niezalezna instytucja.

Biznes Zawodowych Rodzin Zastępczych. Szkoda ze nie zaproszono zadnej rodziny zastepczej. Pewnie przyjechała by nowym Mercedesem i w garniturach za kilka tysięcy złotych. Rodzic zawodowy otrzymuje wynagrodzenie za prace. Dajmy na to 2 tys złotych miesięcznie za prace 24 godziny 7 dni w tygodniu. Na dziecko dostaje około 1 tys złotych - wielokrotnie w swoim blogu opisywałem jakie dzieci głównie tam trafiaja. Na pewno 1 tysiąc nie zawsze starcza na to, czego potrzebują.

3. "Łatwo uzyskać decyzje sądu żeby odebrac dzieci" - oczywiście że łatwo. nie istnieją instytucje odwoławcze, nie istnieje rzecznik praw dziecka. Kurator przychodzi, patrzy na dziecko i idzie do sędziego a ten bez szemrania na same słowa kuratora zabiera i umieszcza w ZRZ. 

4. Z powodu ubóstwa nikt, ale to powtarzam nikt nie zabiera dzieci. Od zapewnienia minimum socjalnego do zycia rodzinie jest OPS i gmina. Powodem odebrania z powodu ubóstwa, może byc marnotrawienie srodków finansowych przez rodziców lub nie zaspokajanie potrzeb dzieci, tych biologicznych. Zdarzają sie rodziny, które mają nowe wielkie płaskie telewizory, dekodery z 100 kanałami w abonamencie za 200 złotych, pija drogą kawę, pala papierosy, biora pozyczki na nowe meble, a jednoczesnie dzieci nie mają książek i chodzą głodne. Jezeli ma sie dochodu 1500 złotych i dwoje dzieci na utrzymaniu, a 1000 złotych wydaje sie na bezsensowne zakupy, to wiadomo że nie starcza na dzieci. Tylko co jest przyczna takiej a nie innej decyzji sądu że dzieci sa zabrane? Przyczyna jest niewydolnośc wychowawcza która prowadzi do głodzenia dzieci a nie ubóstwo.

5. Ingerencja w rodzinie. A ja zapytam, w jaki sposób zapobiegać tym wszystkim patologiom w rodzinach. Po to daje się pewne narzędzia, żeby móc przeciwdziałać tym negatywnym zjawiskom. Zresztą, jakoś nie słyszałem, aby do prawidłowo funkcjonującej rodziny urządzali wycieczki pracownicy socjalni z kuratorami by straszyć odebraniem dzieci.

6. Pamietam, jakies 10 lat temu była akcja "Likwidujemy Domy dziecka". Okazała sie wielką klapą, bo kosztem likwidacji tych placówek chciano utworzyć rodziny zastepcze. Nie wzięto pod uwagę, że niewiele rodzin jest zainteresowanych wychowywaniem zdemoralizowanych nastolatków - uciekinierów, alkoholików, narkomanów - bo tacy sie w tych placówkach też zdarzają. 

7. Pan redaktor przechodzi samego siebie, okreslając ZRZ "dobrym biznesem, który trzeba przerwać". Ironizując trochę, proponuje mu by zajął sie tym biznesem, skoro taki dobry. A powaznie, to wrecz oszczerstwo wobec osób, które poswięcają swoje zycie by ratowac dzieci z FAS, RAD, zaburzeniami wszelkiego rodzaju i inwestujące w te dzieci by mogły prawidłowo funkcjonowac w społeczeństwie. 

8. Stanę także w obronie Rzecznika Praw dziecka. Ma on prawo wglądu w dokumentacje sadową i wiem że to robi, ponieważ rodziny często odwołują się do niego. Poruszona została kwestia "róznych poziomów patologii". No własnie, tutaj ocenia sie zgromadzony materiał w sprawie a każdą sytuacje zaniedban wobec dzieci traktuje sie indywidualnie. Jak indywidualne podejście przełozyć na suchy zapis kodeksu rodzinnego i opiekunczego?

A Paniu Redaktorowi Jackowi Sobala polecam do przeczytania moje teksty. Może zobaczy w jak wstrząsających sytuacjach wychowują się Ci, o których rozmawiał z Panem Posłem i może spróbuje poznac problem od drugiej strony. 

Jak zwykle zapraszam do polemiki czytelników.

PS. Dziekuje czytelniczce bloga za podesłanie filmu.

81 komentarzy:

  1. Znam to wszystko z praktyki i jakos zupelnie inaczej wszystko postrzegam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że Autor bloga, zawodowy kurator sądowy, również zna to wszystko z praktyki i to całkiem nieźle...

      Usuń
    2. No to wiele wyjaśnia. Wszyscy kuratorzy, psycholodzy, sędziowie i całe zespoły decydujące o losach dzieci, z którymi miałem kontakt też uważały to za dobre działanie dla dobra dziecka.
      Z kilku rzeczy, których byłem świadkiem:
      - Do jakiego domu chcesz iść? Przecież ty nie masz domu - odpowiedź psychologa do 9 letniego dziecka, które powiedziało, że chce spędzić święta w domu z mamą a nie babcią.
      - Musisz tak mówić do dziecka, żeby chwalić babcię a krytykować matkę, żeby dziecko nie chciało iść do matki na czas świąt - polecenie służbowe psychologa do wolontariuszki
      - My robimy tak, że jeżeli sąd jest przychylny matce dziecka a my uważamy, że nie powinno z nią być to piszemy donos, że się nie sprawdza. - Informacja podana z uśmiechem na temat tego jak funkcjonują opinie sądowe.
      - My wyślemy dziecko do domu dziecka 100 km stąd, bo wtedy matka będzie musiała bardziej się postarać, aby je odwiedzać, więc będziemy widzieli, że jej zależy czy nie - mowa o dziecku, którego matka wizytowała je codziennie, pracowała, chodziła na spotkania AA i generalnie była jedną z najlepszych matek w DD.

      + siniaki na rękach dzieci od szarpania przez jednego z wychowawców
      + wizyty osób zakładających rodzinny dom dziecka, które chodziły po placówce i pokazywały, które dzieci chcą wziąć
      + zespoły składające się z wszystkich osób decydujących o losie dziecka włącznie z sędzią (!) na których zapadały decyzje o tym co z dzieckiem będzie się działo (jeszcze przed składaniem dowodów i wniosków, wszystko ustalane z góry).
      + decyzje sędziów zmieniane po jednym telefonie z domu dziecka

      I cała masa kompletnie bzdurnych opinii nie mających nic wspólnego z nauką psychologiczną. Psycholog, która nie znała teorii nt przywiązania z lat 70 (!) i kazała wychowawcom czytać Makarenkę.

      + kurator, który polecił matce dziecka oddać je do domu dziecka, bo nie była w stanie ich utrzymać (matka lekko zaburzona psychicznie bez pracy, ojciec siedział w więzieiu za alimenty); informacja od kuratora: "bo sobie w tym czasie zrobicie remont a dzieci będą w domu dziecka". Ojciec wrócił z więzienia po 2 miesiącach, dzieci były w placówce ponad rok, bo kurator "zapomniała" poinformować o domknięciu formalności, że dzieci będą odebrane po jakimś czasie i sprawa musiała przejść pełny proces sądowy.

      + Informacja od dyrekcji domu dziecka, że trzeba utrzymać stan placówki, bo jest ryzyko jej zamknięcia a nie ma z czego opłacić ogrzewania. (3,5 tys. na dziecko zdaje się?).

      I tak dalej...

      Z samych nagrań, które mam można by pewnie wiele materiału wyciągnąć. Niestety środowiska w niektórych rejonach są bardzo hermetyczne.

      Nie twierdzę, że tak jest wszędzie, nawet nie twierdzę, że tak jest w większości a wręcz mam nadzieję, ze to tylko sporadyczne przypadki... chociaż spotkałem się z nimi w kilku rejonach Polski. Rozmawiałem z pracownikami, z ludźmi bezpośrednio zaangażwoanymi, z wychowankami, rodzicami, kuratorami i psychologami. Wiele z nich chwaliło się takim postępowaniem. Część z nich dostrzegała chory system w swoim otoczeniu.

      Usuń
    3. Znam osoby, które chciały pracować w domach dziecka, być kuratorami i pomagać, tak jak to jest w założeniach, jednak kadra już działająca pokazując swój "kodeks" postępowania wybiła z głowy kilku znajomym angażowanie się w system opieki, mówiąc wprost: "albo będziecie robić tak jak chcemy, albo zapomnijcie, że będziecie mogli pracować".

      Na koniec: z pierwszej ręki znam program, który miał być wprowadzony w jednym z dużych polskich miast. Program zyskał przychylność władz miasta, sponsoring jednej z dużych firm finansowych w Polsce (mowa tutaj o kwocie rzędu kilku mln złotych). Niestety ten program zaburzał status quo funkcjonującego w tym mieście systemu opieki i podkopywał wiarygodność wieloletnich pracowników w związku z czym kilkoro z nich wybrało się do siedziby głównej sponsora z informacją: "ale ta i ta osoba jest podejrzewana o łamanie prawa" (łatwo się domyślić, czego dotyczył "donos"). Firma odezwała się do owej fundacji z informacją: "bardzo przepraszamy, ale musicie zwolnić tego pracownika, wiemy, że to oszczerstwa, ale my jako firma, która prowadzi taką działalność musimy pozostać kryształowi"

      status quo pozostał

      P.S. Wiem, że wiele osób robi naprawdę dobrą i ciężką pracę i chwała im za to. Wiem, że rodziny zastępcze dostają marne pieniądze w stosunku do potrzeb (chociaż są tacy, którzy potrafią traktować to jako sposób na życie - utrzymanie). Generalnie wiem to wszystko, ze to praca niewdzięczna, trudna, że wymaga wiele poświęcenia.

      Niestety jednak system na pewno nie działa tak jak powinien, na pewno za dużo jest jeszcze sytuacji, które nie powinny mieć miejsca. Wszystko co opisałem wydarzyło się naprawdę i to zbieranina tylko z dwóch lat. Aż strach pomyśleć ile takich sytuacji dzieje się w całej Polsce. Nie jest to fantazja, opieram się na praktyce. Mam wszystko, od lat, dat, nazwisk, wręcz po nagrania z rozmów.

      Rzecz w tym, że środowisko jest zbyt hermetyczne.

      Nie chcę tutaj, by autor posta poczuł się atakowany. Tak jak wspomniałem, wierzę, że jest jednym z tych, którzy robią naprawdę dobrą pracę z powołania i oby więcej było takich osób.

      Usuń
    4. Przeczytałem odpowiedzi poniżej. Przeczytałem jeszcze raz wpis... autorze, usuń powyższe dwa wpisy. Doszedłem do wniosku, ze taka dyskusja i tak nie ma najmniejszego sensu.

      Usuń
    5. Proszę Pana, Pan wytyka problem nie charakterystyczny dla tego tylko środowiska, ale dla KAŻDEJ instytucji państwowej. Mam w najbliższej rodzinie lekarzy, nauczycieli i kuratorów. Mimo tego, a w zasadzie PRZEZ to uważam te środowiska za w CZĘŚCI -co jest bardzo istotne- zepsute. Bo wiem, jakie rzeczy się tam mogą dziać.
      Dotyczy to wszystkich państwowych instytucji, od służb mundurowych do chociażby pani w okienku urzędu - bardzo łatwo zagnieżdża się tam patologia na zasadzie "rączka rączkę myje", która w dodatku tępi ludzi porządnych, rzetelnie wykonujących swój zawód - bo w końcu "kto nie jest z nami, ten przeciw nam".
      Gdzie zatem jest problem, poza samą mentalnością ludzką, która takie zachowania rodzi?
      Brak dozoru z góry.
      A jeśli góra jest też zepsuta... No właśnie.
      Po prostu musi w końcu ktoś wziąć to wszystko za pysk i ustawić tych, którzy nie pracują z pożytkiem dla systemu.

      Usuń
  2. Dobrze napisane ale z tym nikt sienie liczy a wszyscy wierzą w programy które pokazują jaki to kurator zły i zabiera dzieci od rodziny bo te jest za grube - podesłałem link do programy - ciekawe czy zdecydujesz sie i to skomentować i umieścić na forum. Trzymaj się kolego , wiem, że jest Wam ,,rodzinnym'' ciężko - u mnie w sądzie paru kuratorów ,,siada'' psychicznie , Nie dają rady , brak wsparcia z jakiejkolwiek strony,i będą rezygnacje - a to dobrzy kuratorzy z wieloletnim stażem i ,,sercem'' do pracy. Żal, normalnie żal d... ściska jak siena to wszystko patrzy , zwłaszcza od środka- ale jak napisałem,nikt , nikt tego nie widzi i nie docenia. kane

    OdpowiedzUsuń
  3. Z opinią autora tekstu się zgadzam, a zaprezentowaną audycję można przedstawiać na zajęciach dla studentów marketingu pt. "Jak tworzyć propagandę polityczną?". Można też na zajęciach z logiki pt. "Jak nie należy tworzyć związków przyczynowo-skutkowych?". Pozdrawiam Autora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem dlaczego tak się unosisz - przecież widać, że to bardzo podrzędna rozmowa i bezsensowna... świadcząca tylko o uczestniczących w niej rozmówcach.

    Jakieś patologie na pewno się zdarzają, ale to pewnie margines i łatwy do wyłapania. Pan redaktor powinien sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie "jak wycenić życie i wychowanie dzieci w normalnych rodzinach"

    Natomiast Twój pkt.3 trochę mnie przeraził - mam rozumieć, że Sąd tylko "przyklepuje" Twoje decyzje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim skromnym zdaniem, punkt 3 to ironia autora bloga.

      Usuń
    2. Nie byłbym wcale tego taki pewien...
      Trochę już w życiu widziałem z podwórka "Wysokiego Sadu", ale do dzisiaj miałem nadzieję, że chociaż w tak ważnych sprawach jak czyjeś przyszłe życie sprawę bada się dokładniej. Ale poczekam jeszcze w jako-takiej nadziei na odpowiedź autora :-)

      Usuń
    3. pkt. 3 to OCZYWISTA ironia a ktos kto uważa inaczej , proszę mi wybaczyć nie ma pojęcia o czym pisze - proszę przeczytać go jeszcze raz - przecież właśnie istnieje odwołanie i rzecznik praw dziecka. kane

      Usuń
    4. Cały pkt.3 brzmi ironicznie, ale pomijam kwestie odwołań chciałem się tylko dowiedzieć to o co zapytałem w komentarzu - czy Sąd przyklepuje to co Kurator podsunie?. Tylko tak szczerze :-)

      Usuń
    5. Oczywiście że była to ironia :)

      Usuń
  5. W kwestii odbierania dzieci-sama wychowywałam swoje dziecko, czasem bywało więcej niż biednie ale jakoś nikt nie próbował odebrać mi dziecka.Natomiast to co teraz prezentuje tv to moim skromnym zdaniem
    kolejny realiti szoł, w których "zrozpaczeni" opiekunowie kreują się na "ofiary" systemu. Tylko żaden z tych idiotów opiekunów i pożal się bosze dziennikarzy tak naprawdę nie myśli o prawdziwych ofiarach-dzieciach. Dzieciaki z całą pewnością będą tęsknić ale uważam, że nawet w tych medialnych przypadkach, właśnie dlatego że medialne, dobro dziecka jest najważniejsze.I czasem tylko aż tak drastyczne działanie, jakim jest odebranie dziecka, może skłonić opiekunów do podjęcia działania w celu poprawy sytuacji w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edytek, czy ty za przeproszeniem sobie mierzyłaś IQ?? Przeciez stres dziecka zabranego do domu dziecka nie minie całe zycie, i praktycznie nie ma nic gorszego, jak mozna porywnywac taki horror do jakichs drobnych domowych problemów, co ty wypisujesz to po prostu szook...

      Usuń
    2. Anonimowy,
      Tylko nie w drobnych problemach tkwi zazwyczaj sedno sprawy.
      Melina nie jest miejscem do normalnej egzystencji, a co dopiero wychowywania dziecka. Ani dom dziecka ani pozostawienie w melinie nie są dobrym rozwiązaniem. Czasem musi być wybrane tzw. mniejsze zło.
      N.

      Usuń
    3. Jestem DDA. Pomimo tego, że moja matka chlała na umór i facetów miała na pęczki, gdyby zabrano mnie od niej w czasie mojego dzieciństwa, też byłby to wtedy dla mnie horror.
      Kurator o odebraniu dziecka nie decyduje po jednej wizycie, tylko jest ich kilka więc widzi,że coś nie funkcjonuje prawidłowo.
      IQ mam w porządku, dziękuję za troskę.

      Usuń
    4. Anonimowy,
      co prawda nie znam osobiście nikogo, kto trafiłby do domu dziecka, natomiast znam kogoś kto był w szkole z internatem. Szkole, do której trafił wprost z patologicznej rodziny. I do dzisiaj uważa za wybawienie, to, że na wsi, gdzie się urodził nie było szkoły średniej, tylko musiał w internacie zamieszkać. Po raz pierwszy w życiu miał własne łóżko, wypraną pościel, czysty pokój, bez grzyba na ścianie, nieszczelnych okien i jeszcze z centralnym ogrzewaniem. Po raz pierwszy nie był głodny, nikt go nie katował, nie musiał uciekać ani się ukrywać. Nie musiał też harować w gospodarstwie. Do tego jeszcze miał własne miejsce do nauki oraz czas i spokój, żeby się uczyć. Skorzystał z tego i poszedł potem na studia. Do rodziny nigdy nie wrócił. Nie był w tym internacie jedynym z taką przeszłością i wszyscy jego koledzy tak samo doceniali to co dostali od losu. Nawet jak nie wszyscy z tego skorzystali.

      Niewykluczone, że powrót do przedwojennych i peerelowskich tradycji szkół z internatem nieco poprawiłby los dzieci i młodzieży z patologicznych rodzin. Teraz raczej trend jest na małe lokalne szkółki. Internat nie wzbudza takich negatywnych emocji jak dom dziecka.

      Usuń
  6. Głoszenie generalnych tez na podstawie jednego czy dwóch zdarzeń jest prymitywnym, intelektualnym błędem. Panowie, którzy rozmawiają na szklanym ekranie nie mają na celu pomóc komukolwiek czy rozwiązać jakikolwiek problem. Oni tylko chcą wywołać medialną burzę, aby na jaj falach ukazywały się nazwiska, partia polityczna, nazwa stacji telewizyjnej czy tytuł gazety. A Ty drogi Kuratorze, i my wszyscy oglądający ten program i piszący komentarze pod postem jesteśmy częścią tej burzy. Cel manipulacji został osiągnięty.

    Znam kraj europejski, w którym dzieci z rodzin patologicznych przekazywane są do rodzin zastępczych i warunkiem jest brak pokrewieństwa. Służby się tym zajmujące wychodzą z założenia, że jeżeli rodzice tych dzieci nie są zdolni do ich wychowania, to patologia siedzi głębiej w tej rodzinie. Może coś w tym jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musi być dziwny kraj, ten europejski. Który ignoruje więzi rodzinne, korzenie,to kim kto jest, z kogo jest, jakim jest. Ignoruje tożsamość...
      Straszny to kraj być musi.
      Gdyby człowiek był tabula raza, gdyby można go było wyrwać, zresetowac, osadzić w nowym,
      otoczyć po swojemu...kim by ten człowiek był? Przedmiotem. Robotem. Wytworem człowieka-twórcy, planisty, wizjonera.
      Brrrr...precz te chore pomysły.
      Nic w tym nie jest Różo Wigeland. Nic. Wielkie nic.

      Usuń
    2. Zgadnij, jaki to kraj? A jak zgadniesz, pomyśl, jak się w nim żyje.

      Usuń
    3. Eeee tam...
      Wszędzie dobrze,gdzie nas nie ma;-)
      Powiedz to wtedy pomyśle:-D

      Usuń
    4. Gospodarz wiele razy opisywał w swoich postach o patologii, która rodzi następne patologie. W pkt. 5 pyta o rozwiązanie tych problemów. Może warto przyjrzeć się, jak robią to inni. A ty, drogi anonimie, co proponujesz?

      Usuń
    5. Różne tu akademickie i nieakademickie dyskusje miały miejsce.
      Pytanie 5 jest chyba retorycznym, bo gdyby autor-gospodarz wiedział, to nie miałby tyle pracy;-)
      Jest to temat rzeka i woda.
      Problem systemowy i systemowego rozwiązania potrzebuje.
      Pomysł z kraju, którego uparłaś się nie zdradzić;-), że WARUNKIEM, jak napisałaś, jest brak pokrewienstwa...
      Dziwaczne, sztywne.

      Usuń
    6. Skupiasz się cały czas na nazwie kraju, a nie na rozwiązaniu problemu. Zadałam sobie trud wyszukania i poczytania na ten temat stając tutaj do dyskusji, nie podam ci gotowego rozwiązania na tacy. Odpowiem na to pytanie tylko wtedy, jeśli zapyta o to Gospodarz. Zabranie lub nie dziecka z patologicznej rodziny stanowi dylemat. Jeżeli zostanie zabrane – przeżyje traumę. Jeżeli zostanie w tej rodzinie – być może przeżyje traumę jeszcze większą, o ile przeżyje w ogóle. Skoro chcesz ze mną polemizować, ponawiam pytanie: co proponujesz?

      Usuń
    7. No patrz gospodarzu...- Róża odpowie tylko wtedy, gdy ty zapytasz;-)
      Różo...nie twórz sztucznej dyskusji, która toczy się na tym blogu od jego powstania (ja od wtedy go czytam).
      Zabawa w zgaduj zgadule..?
      Ok. Stawiam na Danię, albo na kraj Breywika.

      Usuń
    8. Mam prawo do dyskusji, Gospodarz mnie z bloga nie wyprosił. Przeczytałam zresztą CAŁEGO bloga razem z komentarzami, co udowodniłam odpowiednim wpisem. Czy ty na nim jesteś od początku jego istnienia? Trudno stwierdzić. Anonimów jest wielu.
      Moje pytanie brzmiało, pozwól, że przypomnę po raz 3: jakie rozwiązanie systemowe uważasz za słuszne lub właściwe? Co proponujesz? Brak odpowiedzi na zadane przeze mnie pytanie uznam za niezrozumienie go i przychylę się do twojej kwestii, że dalsza dyskusja (?!) z tobą jest rzeczywiście bezcelowa.

      Usuń
    9. Różo jesteś agresywna, więc nie mam ochoty na tą dyskusję.
      Dziękuje i pozdrawiam!

      Usuń
    10. Do Róży Wigeland.

      Twój komentarz z 18 września z 08:02 jest najlepszy z tych wszystkich!
      Zgadza się, że te dziennikarskie hieny, zwłaszcza z żydowskich gazet, portali i telewizji dla polactwa, bazują na wybiórczym przedstawianiu "faktów" wyciągniętych z kontekstu. Nie chodzi im tak naprawdę o dobro dzieci, tylko o oglądalność, nakład, klikalność w onetach i innych "portalach". Bo za tym idą sprzedaż i reklamy.

      Też jestem za tym, żeby dzieci nie dawać na wychowanie "dziadków" tylko do rodzin niespokrewnionych! Skoro "dziadkowie" nie umieli wychować swojej córuni czy synalka, że się zmenelili, alkoholizuja się, czy biorą narkotyki. To jak oni mogą wychować dobrze wnuki.

      Są i inne nadużycia takich "rodzin zastępczych". Cyganie w Polsce opanowali wyłudzanie różnego rodzaju zasiłków i zapomóg do perfekcji. Jest u nich tak robione, że Cyganie narobią bachorów, po czym zrzekają się ich, i "rodzinami zastępczymi" stają się dziadkowie. Wtedy Cyganie nie mają 300-400 zł zasiłku z MOPS-ów na osobę (tak jak to mają polskie rodziny), tylko powyżej 1000zł na "wychowywanie" dzieci. Oczywiście, rodzice z dziećmi cały czas utrzymują kontakty kiedy tylko chcą! I wszystko zostaje w rodzinie. Że też państwo polskie nie weźmie się za takie przekręty.

      Pomijam już fakt, że Cyganom w pierwszej kolejności "władze" miast dają mieszkania socjalne. A jak przychodzą Polacy, i proszą o jakiekolwiek mieszkanie, bo ich nie stać na wynajęcie na wolnym rynku. Wtedy "prezydęci i bórmistrzowie" kłamią, że mieszkań nie ma. A w każdym większym mieście w Polsce, a nawet małych mieścinach, pustostany należące do urzędów miast są, i niszczeją od lat.

      Usuń
    11. Polacy to złodzieje, Francuzi są tchórzami, Anglicy są flegmatyczni, Żydzi to handlarze i spekulanci, Włosi - amanci i mafiozi ... co za obrzydliwe uogólnienia i generalizacje... Tylko osoby o niezwykle płytkim odczuwaniu i powierzchowni mogą tak okropnie obrażać innych o których nie mają pojęcia. Jestem pewna że, autor tego absurdalnego wpisu drży ze strachu na widok Cygana, bo od młodości wpajano mu, że są to złodzieje, nieroby, brudasy itd. Poza tym boimy się najbardziej czegoś, czego nie znamy. Proponowałabym oswoić strach podczas studiowania wiadomości na temat cygańskiej kultury. Te obserwacje domorosłego socjologa i wnioski ukute na powszechnie uznanych za słuszne teoriach proszę sobie odpuścić. Na zachętę kilka inf. 1. Cyganie pochodzą z Indii (nie z Rumuni, Rumun nie równa się Cygan)
      2. Cyganie posiadają swój kodeks według którego postępują jeśli go lamią np. zdradzają tajemnice cygańskie są sądzeni przez własnego króla
      3. Cyganie- panowie często nie pracują ponieważ zabrania im tego kodeks
      4. Granie, muzyka, tańce nie są pracą tylko radością dla Cygana
      5. Cyganie zostali siłą osadzeni w stałych pomieszczeniach na terenie całek Polski, wcześniej wędrowali z taborami po wsiach i lasach, w latach 60 i 70 wyłapywano i karano Cyganów, którzy nie mieli stałego miejsca zamieszkania, bito ich i osadzano w więzieniach.
      Czy oni prosili się o te mieszkania ??? Czy kiedykolwiek dostawali mieszkania nadające się do życia ? Czy chcieli mieszkać w budynkach, blokach, wieżowcach betonowych więzieniach???
      Zanim obrazimy kogoś postarajmy się go zrozumieć

      Usuń
    12. Cyganaczko-nie ma sensu. Szkoda Twoich słów.
      Osoba, z którą polemizujesz jest rozpoznawalnym na odległość komentatorem tego bloga, charakteryzujacym się poglądami rasistowskimi, homofobicznymi, seksistowskimi.
      Wylewa tu swój jad, pasie się i popisuje.
      Najlepiej ignorować go, bo dyskusja nic nie da, a o to mu chodzi, by jeszcze więcej i jak najwięcej tu wyrzygac.
      Uważam, że komunistyczne państwo polskie wyrzadzilo Cyganom ogromną krzywdę pozbawiając ich wolności.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    13. Rzeczywiście sądząc po wpisie tej osoby jest niezwykle sfrustrowana i nieszczęśliwa to w innych poszukuje źródeł swych niepowodzeń...może warto pogodzicić się ze sobą:)Świat będzie dla nas laskawszy gdy zaakceptujemy samych siebie
      Mimo wszystko bylabym szczęśliwsza gdyby nie rozpowszechniano przykrych dla wielu ludzi osądów uogólniających czy też eskalujących napięcia społeczne związane z wszelkimi mniejszościami. Jak oni się mają obronić jeśli nikt im nie pomaga przecież każdy ma prawo do życia takiego jakie pragnie z poszanowaniem życia i wolności innych

      Usuń
    14. @Cyganeczka
      Tak, słyszałem o czasach, gdy Cyganie jeździli jeszcze z taborami. Gdy gospodarze lecieli z pola i chwytali siekiery czy co popadło, bo na szczęście ktoś w porę ostrzegł, że sympatyczni przyjezdni kradną kury, kaczki i co tylko chwycą. Taki element folkloru, prawda? ;)
      Szkoda, że moi przodkowie nie doceniali tego uroczego przedstawienia, tylko prymitywnie troszczyli się o podstawowe potrzeby biologiczne, jak "co zjemy jutro na obiad".

      Usuń
    15. Cyganeczka, dawno się tak nie uśmiałam. Cyganie- wolni, honorowi ludzie, zniewoleni przez złych urzędników, siła osadzeni w mieszkaniach. Honor im pracy zabrania, jak również okradania swoich. Życie jakiego pragną Cyganie, to żerowanie na państwie polskim, branie zasiłków, okradanie Polaków, nie ponoszenie za to odpowiedzialności, bo to przecież element "kultury". Takim samym elementem są kazirodztwo, wydawanie 13latek za mąż i nie posyłanie dzieci do szkoły.

      Usuń
    16. Osoba podająca się za "Cyganeczkę" to pewnie jest jakieś politpoprawne czupiradło polskojęzyczne, które naczytało się głupot na temat ich "kultury" i jacy to Cyganie są "honorowi", kompromitując się przy tym!

      Tak się składa, że mieszkałem u Cyganów i przebywałem z Cyganami przez pewien czas. Znam tę ich "kulturę" dosyć dobrze. Robienie z nieróbstwa i lenistwa Cyganów "cnoty", to kurestwo w czystej postaci.

      Cyganie pochodzą z Indii i niech do tych Indii wrócą. Europa i świat od nich odetchną. Cyganami i ich "kulturą" mogą się zachwycać różne głupie persony na odległość, które ich nie znają. W krajach takich gdzie Cyganów jest więcej jak Węgry, Czechy, Słowacja, Rumunia. Tamtejsze narody mają ich serdecznie dość! Gdzieś, może teraz w Europie, drugi Hitler pewnie się rodzi. Ogromne problemy mają Niemcy z turasami, Francuzi z arabusami, Europa środkowo-południowa z cyganami. Za ileś lat ludzie nie wytrzymają i będzie bałkanizacja Europy. Na polakach mogą jeszcze cyganie pasożytować przez dziesięciolecia, bo to "najgłupszy" naród w Europie pod tym względem (a może na świecie). W dodatku jest on od ponad 20 lat tresowany przez innych pasożytów z "narodu wybranego" politpoprawnością i tolerancją na każdą inność i zbydlęcenie.

      Nigdy nie było tak, żeby Cyganów władze komunistyczne wtrącali do więzień tylko z tego powodu, że jeździli taborami. To obrzydliwe kłamstwo. Wsadzali ich, bo niesamowicie kradli. Ograniczenia przemieszczania ludności komuniści wprowadzili dla wszystkich grup ludności, również Polaków. Poczytaj sobie dobrze, a nie wypisuj niunia bzdur!

      Tu, pod tym linkiem (i innych w internecie), możecie zobaczyć tych Cyganów. Mnożą się oni w zastraszającym tempie:

      http://www.wykop.pl/link/1584075/cyganskie-osiedle-na-slowacji-lunik-ix/

      Jak na "Cygankę" to ona dosyć dobrze pisze po polsku. Znałem wiele Cyganek i młodych Cyganów, którzy byli półanalfabetami, ledwie pisząc i czytając, bo do szkoły nie chciało się im chodzić. Chociaż nikt im nauki nie zabraniał.
      Każdy naród jest dumny ze swoich elit - naukowców, lekarzy, inżynierów, ale nie Cyganie. Jak jakiś Cygan na Słowacji czy Czechach skończy uniwerek, to on już nie jest "Cygan" On jest już"gadzia". I Cyganie go odrzucają, bo psuje im pewnie dobre samopoczucie, że mu się udało.

      Usuń
    17. Skoro Cyganie są tacy "honorowi", to dlaczego biorą zasiłki z MOPS-ów od państwa i Polaków których nienawidzą.

      Usuń
    18. To nie są zwierzęta!!! Jakim cudem mieszkałeś z Cyganami ??? Oni nie akceptują obcych !!!
      Ciekawa jestem co byś powiedział patrząc w oczy Cyganowi, że jest beznadziejnym nic nie wartym człowiekiem, że jego życie się nie liczy bo pseudointelektualista obrażający własną ojczyznę nie potrafi pogodzić się z tym, że w Polsce żyją grupy odbiegające kulturą przez niego znienawidzoną??? Coż za patos dochodzenie swojej tożsamości ,a zarazem jej odrzucanie, żaden Cygan nigdy nie nazwał by swojego narodu głupim!!! To jest właśnie honor.
      Ciekawe co na Twoje zarzuty pod ich adresem powiedzieliby znani Cyganie o których nie miałeś zielonego pojęcia: Sir Charles Chaplin, Pola Negri, Papusza, Rita Hayworth, Django Reinhardt,Biréli Lagrene- wirtuoz gitary,Roby Lakatos- skrzypce grał w największych salach koncertowych świata tym tej najsłynniejszej w Nowym Yorku, Edyta Górniak, Elvis Presley już mi się nie chce wymieniać moge długo. Czy ty dokonałeś czegokolwiek takiego jak ci ludzie podałam tylko znanych z estrady są też naukowcy i profesorowie, przecież to leniwi beneficjenci pomocy społecznej. Skrajne poglądy takie jak Twoje prezentował już jeden człowiek jakieś 80 lat temu podpowiem A.H. źle się to dla niego skończyło...
      Aha zapomniałam dodać panią Babbit, która stwaorzyła najpiękniejsze portrety cyganów w historii. I to ty powinieneś dobrze sprawdzić historię i nakazy osiedleńcze cyganom nawet raz odroczyli by mogli sobie dłużej poszukać domów.
      Jestem pewna że nie znasz wszystkich Cyganów !!!
      Nie znasz też mnie więc mnie nie szufladkuj i nie obrażaj.
      Pozdrawiam

      Usuń
    19. @Cyganeczka
      Wiem, że mój komentarz nie jest ad rem, niemniej zaciekawiła mnie Twoja postawa. Proszę, abyś poprawiła mnie, jeżeli wyciągnęłam błędny wniosek.

      "To nie są zwierzęta!!! Jakim cudem mieszkałeś z Cyganami ??? Oni nie akceptują obcych !!!"
      Mając polską narodowość i obywatelstwo, mieszkając na terenie Polski, mając za sąsiada obywatela polskiego ( bo miejscem jego urodzenia jest ta sama miejscowość), ale pochodzenia romskiego jestem dla niego obca i mieszkanie z nim, będąc jego sąsiadką jest cudem? Bo on nie akceptuje obcych?

      Usuń
    20. @Cyganeczka.

      Aleksander Macedoński, Kazimierz Wielki, Izaak Newton a nawet Jezus też byli Cyganami z pochodzenia ;))). A tak na poważnie. Wynajmowałem u Cyganów pokoje za granicą. W domach, które Cyganie dostali za frajer od durnych Angoli na koszt tamtejszych podatników, bezczelnie ich okłamując, jacy to oni "biedni i prześladowani", więc znam mniej więcej tą ich "kulturę".

      Nie obrażam Polaków ani własnej ojczyzny, a jedynie menażerię polskojęzyczną mieszkającą z gubsza między Odrą a Bugiem. Polacy to gatunek wymierający. Może żyje ich 4%-7% populacji w kraju nadwiślańskim, i oni, z wiadomych względów, nie za wiele mogą już zrobić.

      Każde państwo i wielkie narody się szanują. W takiej Ameryce, Rosji, Chinach, a nawet Hiszpanii. Gdyby ktoś tam naśmiewał się w niewybredny sposób z ich dziedzictwa kulturowego, króla, wiary. Działałby na niekorzyść swojego kraju. Bardzo szybko zrobiono by z nimi porządek.
      W Polsce "młodzi, wydymani z wielkich miast" głosują za to na POpapraną partię z zagranicy, która 'kręci lody' i gardzi nawet tymi, którzy ją wybrali dwukrotnie (bo tak napisali w Gazecie Wybiórczej, powiedzieli im w tefałen24 i Pols(r)atach że to jest trendy i c(i)ool).
      Wybierają do władzy najbardziej sprzedajną i odrażającą menażerię w stylu Gronkowca - Warszawskiego, Janusza Paligłupa, faceta chorego psychicznie, który kazał obciąć sobie penisa razem z jajami i teraz robi za "kobietę". Czy też synalka zbrodniarza z UPA! A Sralon zwany też michnikowszczyzną opluwa wszystko co polskie. Każde zaś wynaturzenie - homoseksualizm a nawet pedofilię, próbują przedstawiać jako normę.
      Każdy łachudra który przyjedzie do Polski z zachodu, jest przez miejscową menażerię polskojęzyczną traktowany niczym półbóg. A polskojęzyczne panienki marzą o beżowym czy czarnym między nogami. Która to menażeria kolorowa, beżowa i czarna o średniowiecznej mentalności, tym różni się od małpy, że nie sra na posadzkę.

      Tutaj Cyganeczko masz rację, że Cyganie i Żydzi pod tym względem o wiele bardziej się szanują. A jakakolwiek krytyka pod ich adresem jest zaraz "rasizmem" i "antysemityzmem". Masz też rację, że nie znam wszystkich Cyganów. Lecz tych co do tej pory znałem, to o wiele za dużo.

      Również pozdrawiam.


      Usuń
    21. Droga Pani Różo bycie sąsiadem kogoś nie oznacza że się daną osobę zna, ludzi nie poznaje się i nie opisuje na podstawie pseudosocjologicznych obserwacji i późniejszych wywodów jakie Pani już raz oczywiście przezabawnie wysnuła. Prócz zaszufladkowania wszystkich (kategoryzowanie jest świadectwem lęku) ich półobrażeniem i rozśmieszeniem niczego to Pani nie dało, chyba że złośliwą satysfakcję domorosłego błazenko-psycholka. Następnie pastwiła się Pani nad internautą i autorem bloga by koniecznie zagrali w Pani głupią i infantylną zabawę zgadnij co to? Kto to? jaki to kraj? Bardzo żenujące ... Teraz nie rozróżnia Pani akceptacji i dopuszczenia do swojego kręgu kulturowego z byciem sąsiadem??? Pytanie na które za bardzo mi się nie chce odpowiadać ponieważ uważam je za absurdalnie głupie. A propos kraju o którym wcześniej Pani pisała to takie oderwanie od rodziny biologicznej w tym kraju prowadzi do zaburzeń tożsamości i późniejszych depresji nie tylko dziecięcych... Jak również zaburza poczucie bezpieczeństwa KLUCZOWE w rozwoju człowieka. Może inaczej PODSTAWOWE. Takie praktyki kończą się pięknymi nowatorskimi metodami resocjalizacji i rewalidacji, które w owym kraju są najnowocześniejsze z uwagi na najwyższy poziom demoralizacji młodzieży na całym globie!!!
      Co do Pana regularnie rozgoryczonego sytuacją społeczno- polityczną naszego kraju... jedyna rzecz jaką mogę Panu polecić to pójcie na wybory. Ja wolę taką sytuację niż bzdurny dyktat i zamordyzm orbana (celowo z małej). Pozdrawiam oboje
      Nadal twierdzę, że jako Cyganie (nie mówi się rom!!!) zasługujemy na szacunek bez względu na to jakie obserwacje subiektywnie sobie Państwo wysnuli. Swoje tworzone na kanwach fałszywych przekonań na temat naszego kręgu kulturowego proszę zapisywać w pamiętnikach nie zaś na forum gdzie ktoś mógłby poczuć się dotknięty. Nasza wolność kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka uważam, że nagonka na Cyganów i na mnie jest godzeniem w moją wolność. Mam nadzieję że nie naruszyłam Państwa godności.

      Usuń
    22. @Cyganeczka

      No cóż…. Co prawda, sądząc z Twoich wcześniejszych wypowiedzi na tym blogu sądziłam, że będzie to coś po prostu merytorycznego. Miałam kiedyś sąsiadów Cyganów/Romów (doprawdy, nie wiem, jak ich nazywać poprawnie, aby nie obrazić, bo ciągle mam sprzeczne informacje), nie przyjaźniłam się z nimi, to prawda, ale utrzymywaliśmy całkiem poprawne i miłe stosunki sąsiedzkie. Moja koleżanka kończąc politologię pisała na ich temat pracę magisterską i przyjeżdżając do mnie korzystała z mojej i ich uprzejmości, aby uzupełniać swoją pracę o wiadomości z bezpośredniego źródła. Dowiedziałam się przy tej okazji dużo ciekawych rzeczy. Sami mówili o tym, że wśród nich też są ludzie dobrzy i źli, przestrzegający prawa i nie. Tak jak wszędzie. Nigdy nie czułam się dla nich obca, stąd moje zdziwienie i pytanie odnoszące się do wybranego zdania, napisanego zresztą przez Ciebie bardzo emocjonalnie.
      Co do mojego wcześniejszego komentarza, który został przez Ciebie tak wnikliwie przestudiowany – tak, taki miał być: zabawny, a jednocześnie chciałam przekazać Autorom, że wpisując następny swój komentarz, poznałam ich i innych Gości. Podkreślę nieskromnie, że Autorzy to zauważyli i docenili.

      Jeżeli ktoś mnie ATAKUJE za moje zdanie i poglądy zamiast dyskutować (tak jak to zrobił Anonimowy) –bronię się. Jeżeli po prostu PYTAM, bo jestem ciekawa i otrzymuję taką odpowiedź, jak Twoja powyżej – wysłuchuję jej, ale więcej nie zapytam. Unikam takich ludzi. Ludzi, którzy walcząc o tolerancję dla innych, nie tolerują mnie i nie szanują mojego zdania, którego na temat Cyganów nie zdążyłam jeszcze w dyskusji na tym blogu wyrazić.

      Czy obroniłaś skutecznie nację cygańską? Sadząc po innych komentarzach – nie. Czy straciłaś ewentualnego sojusznika w tej obronie? Na pewno.

      Usuń
    23. A czy my musimy się bronić??? Czy ja o coś walczę ??? Ja protestuję przeciwko wyrażaniu blednych szufladkujących Cyganów poglądów. Wg wypowiadającej się grupy osób są to podludzie. W takim razie i ja jestem podczłowiekiem, nie godzę się na to i o tym mówię.
      A jeśli chodzi o szacunek ... jak mam szanować takie zdanie niczym nie poparte??? mające na celu wyrażenie swoich trudnych do opanowania emocji i zaspokojeniu prymitywnych instynktów. Opisałam tylko jak i pani to zrobiła Pani bardzo ciekawe spostrzeżenia na temat, w tej sytuacji odbierania dzieci rodzinom biologicznym i ich izolowanie od danych rodzin. Uważam, że niestety wbrew zapewnieniom nie przygotowała się Pani i nie zadała sobie żadnego trudu by tak sobie stwierdzać...
      I raczej nie potrzebuję sojusznika w obronie czegoś co jest faktem - CYGANIE SĄ LUDŹMI !!!

      Usuń
    24. Pani Róża ma tendencje narcystyczne i autorytarne.
      Gdy ktoś ją, jej zdaniem, obrazi, gotowa zmieniać poglądy.
      Pani Rózo w ataku to pani jest mistrzem. Mistrzem agresywnej i konfrontacyjnej komunikacji.
      Kontrola i dowodzenie to pani osobisty temat, np. do pracy terapeutycznej.
      Cyganeczko - uwierz, bo ja też wierzę, że komentujacy tu w większości wchodzą na ten blog po to, by paść swą nienawiść. Niestety.

      Usuń
  7. Pkt. 5 No właśnie jak?? :(
    To przykre, że ludzie mając takie możliwości, takie warunki do życia czasami nie odróżniają się od zwierząt...
    Jak zapobiegać patologii w rodzinie? Nie zakładać jej jak się nie jest do tego zdolnym(mam tu na myśli osobę z nałogami) i nie chce się jej mieć..
    Dużo by tu można napisać w odpowiedzi na każdy punkt, tylko po co ludzie byli, są i zawsze się znajdą jacyś popaprani.. szkoda tylko że kosztem biednych dzieci lub innych..

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja dodam coś o kuratorach. Jeżeli mieszamy już u Ciebie drogi Kuratorze politykę to może coś z życia wziętego.

    Wiem,że to praca niełatwa. Wiem,że syf. Nerwy. Obciąża psychikę. I nie ma się jednej rodziny tylko kilka nawet jako kurator społeczny. Ale mam wrażenie,że albo osoby którym pomagałam miały pecha do kuratorów albo w większości są to ludzie nienadający się do tego zawodu.

    Ale ostatnio czytałam akta ludzi z mojej dalszej rodziny i za głowę się złapałam. Czuje niesmak czytając cokolwiek o kuratorach-choć wiem,że odpowiedzialności zbiorowej być nie powinno. Dla mnie to kpina KTO zostaje kuratorem-chyba dla pieniędzy(choć te z tego co wiem wcale aż takie dobre nie są) 3 kuratorów w ciągu czterech lat. Zawodowy nie pojawił się ani razu(!) i nawet nie kojarzy. Za to społeczni się zmieniają. I nawypisywane brednie.

    Sprawa w związku ze wyrokiem dotyczącym przestępstwa gospodarczego i obowiązkiem spłacenia wyznaczonego świadczenia pieniężnego,a kurator(chyba z lekka nie polubił osób nadzorowanych) wypisywał,że spłata następuje za wolno(choć 5lat na wykonanie obowiązku było, co miesiąc wpłaty,w ciągu dwóch lat połowa spłacona-co zabawne jak twierdził prokurator zadowolony z tego,że nadzorowani już dzisiaj poszli na samoukaranie-nieważne są kwoty miesięczne można i nawet 5lat po 50złotych symboliczna dobra wiara i poprawa w miarę możliwości finansowych)że nieposprzątane,że dziecka nigdy w domu nie ma(ciekawe jak ma być skoro chodzi do szkoły z internatem) że w domu jest za bogato,osoby kupują co rusz nowe rzeczy-ogólnie niegospodarni,że specjalnie unikają spotkań(hmm ciekawe przecież ludzie pracują w godzinach porannych,a do pracy mimo podania adresu się nie pofatygowali-czyżby za daleko?;w dodatku społeczny dzwonił i pytał-gdy nadzorowani mówili,że są w pracy-wpisywał że nie zastał w domu i unikają)że to podejrzane iż założyli firmę(a jak inaczej mają zarobić na życie i spłacić pokrzywdzone osoby-osób z wyrokiem w okresie próby raczej się zatrudniać nie chce)

    I gdyby to był jeden kurator. A to dwójeczka - jeden o niegospodarności i braku dzieci w domu, drugi który do miejsca pracy się nie pofatygował a wypisywał,że nie ma i nadzorowani twierdzą,że nie zamierzają spłacać(choć co miesiąc są dowody wpłat na wyznaczone konto). Czyżby zazdrościł nowych mebli czy telewizora? W twarz nic takiego nie mówił,milutki-nadzorowani zadowoleni. Zero pouczania. Zero uwag które lądowały w notesiku,a potem w dokumentacji. Kawka, herbatka się oczywiście zgadzał. O psu czy kocie pogadał. Milutka fucha chodzić do ludzi na poziomie,nieprawdaż? Szkoda że w aktach było zupełnie inaczej..

    Drogi kuratorze. JAK ŻYĆ? A może jak pomóc nadzorowanym? Napisać skargę na oboje-napisałam w imieniu nadzorowanych. Zmienili na inną kuratorkę. I cóż z tego-tamci nadal pracują i zero odpowiedzialności za swoje słowa,które ludziom chcącym się poprawić mogą zaszkodzić.Ale cóż możliwe że będzie trzeba znów zajrzeć w akta i przejrzeć co ta pani nowa wypisuje.

    I jak wierzyć kuratorom? Co jako prawnik mówić osobom,które będą nadzorowane?(Wiadomo-prymat kar wolościowych)Żeby kuratorom wierzyć skoro taki cud się nawet w rodzinie zdarzył(nie chcę wiedzieć co w innych rodzinach wypisują)?

    To tyle z nieciekawych rozmyślań. A filmiku nie skomentuje. Starczy mi Gazeta Polska i fachowcy z niej by wiedzieć,że nie warto komentować czy się denerwować.

    Pozdrawiam
    Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowna Pani Aleksandro , podpisuję sie obiema rękami pod Pani wypowiedzią . Jest to straszne ale to prawda że kuratorzy to ludzie przypadkowi , niekompetentni, nawet głupi mówiąc delikatnie . I to że autor bloga jest sumienny i oddany swojej pracy to niestety w żaden sposób tego nie usprawiedliwia , ani nie broni tego niewdzięcznego zawodu.
      Najgorsze w tym jest to że w tych kręgach kuratorskich i sądowych nic się nie robi żeby z własnego podwórka usunąć patologię z która sami walczą w rodzinach. i nie boję się tego napisać mam na to dowody i przykłady z własnego życia. I szlak mnie trafia co się dzieje w imię' sprawiedliwości i dobra'' dziecka'. Rącia rącię myje. A ty czlowieku i tak dostaniesz po du...ie w imie chorych zasad ludzi którzy nie powinni nigdy byc kuratorami a nawet sędziami. ' A ten film-kolejny przykład na to co sie dzieje u was. Może w końcu zaczniecie krytycznie oceniać swoich pracowników i społecznych kuratorów. Bo przykładów złej pracy kuratorów, sądów, policji, prokuratorów itd -- jest coraz więcej, i zamiast sie oburzać że kolejny redaktor robi sobie oglądalność a partia polityczna szum wokół siebie -- to może wypadało by zacząć od siebie, od własnego podwórka , a nie stosować spychotechniki
      - to nie ja to inni - zamknięte kolo . pozdrawiam Ada

      ''NIE WYSTARCZY ZDOBYWAĆ MĄDROŚĆ - TRZEBA UMIEĆ Z NIEJ KORZYSTAĆ''

      Usuń
  9. Dla mnie to srodowisko kuratorskie jest do głębi patologiczne. Nie wiem jak sie ustosunkowac akurat do tego wywiadu, ale nic juz mnie nie zdziwi. Wiele osób pisze ze kuratorzy wypisuja o nich bzdury, kompletnie wymyslone, ze pija,zle sie prowadza itp. Byłam w szoku jak sie dowiedziałam, ze kurator otrzymuje pieniadze od kazdego wywiadu... zatem opłaca mu sie pisac, ze podopieczny zle sie prowadzi, bo gdyby bylo inaczej powinien po pewnym czasie wnioskowac o zniesienie dozoru. A to mu sie nie opłaca. Ktos powinien to zmienic...
    Ja widze tez w tej całej argumentacji dlaczego wzrosła liczba odebranych dzieci sprzecznosci. Autor pisze, ze społeczeństwo ubozeje... i jednoczesnie, ze z uwagi na sama biede dzieci sie nie odbiera. Czyli wniosek byłby taki- nagle w ciagu paru lat drastycznie wzrosła liczba osób, które przestały sie przejmowac dziecmi, wydajac pieniadze na alkohol, papierosy i zabawy... Czy to realne? Na pewno nie. Poejrzewam ze jest tak: nikt po prostu nie docieka, z jakiej przyczyny dziecko chodzi głodne, czy jest głodne na serio czy tylko sie wkurzyło na rodziców i tak gada w szkole, krótka wizyta kuratora, wywiad z sasiadami - co w Polsce czesto bywaja złosliwi, potem podchwycenie jakichs plotek w szkole, i rozprawa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "kurator otrzymuje pieniadze od kazdego wywiadu" - prosze mi powiedzieć gdzie tak jest, a pakuje sie i jade i błagam o pracę. Kurator ds rodzinnych otrzymuje ryczałt za przeprowadzenie wywiadu tylko w sprawie rozwodowej, za która płaci tak naprawdę powód lub powódka i jest to kwota około 60 zł netto. Takich wywiadów jest kilka w roku. Wszystkie inne są w ramach obowiązków służbowych.
      Po drugie, im społeczeństwo uboższe, tym więcej ludzi z braku pracy i perspektyw popada w uzaleznienia, a one powoduja wzrost zaniedbań wobec dzieci. Ludzie tracą sens.

      Po trzecie, ten post świadczy o całkowitej nieznajomości pracy kuratorów (czy wiesz na czym polega dozór tak wogóle?)Twoja znajomośc charakteru pracy kuratora podobna jest do znajomości problematyki rodzin zastępczych tych dwóch panów z filmiku. Pozdrawiam

      Usuń
    2. Coś ty czlowieku tu powipisywał - zastanów się . Ręce opadają czytając coś takiego ,

      Usuń
    3. Pełna zgoda z autorem bloga - ktos zabiera głos w sprawie o której nie ma pojęcia...och , żeby tak płacili za każdy wywiad byłbym bogatym człowiekiem :). kane

      Usuń
    4. Koledzy kuratorzy, anonimowy z z 19.39, jak wynika kontekstu, ma zapewne na myśli ryczałt, jaki kurator społeczny dostaje miesięcznie za prowadzenie dozoru/nadzoru.Sprawozdanie z czynności - wywiad - nie każdy rozróżnia, skoro jest spoza branży, prawda?:)

      Usuń
    5. To może lepiej niech ten anonimowy napisze dokładniej albo dopyta a nie wypisuje takie farmazony- bo potem plota idzie w Polskę i legendy się tworzą ;) kane

      Usuń
    6. To może niech koledzy kuratorzy wyjaśnią ciemnemu ludowi, co jest co? Żeby legend nie tworzyć ;)
      Notabene, "farmazony" znajdują się także w najnowszym,ulubionym przez wszystkich kuratorów, rozporządzeniu MS, gdzie stoi jak wół o "obowiązku przeprowadzania regularnych wywiadów środowiskowych" w trakcie sprawowania dozoru. Pojęcie "wywiad" jest zatem pojęciem względnym,proszę kolegi;)

      Usuń
    7. Miałam na mysli, ze kurator ma po prostu pieniadze z tego, ze odwiedza dana rodzine..
      Proponuje poczytac o tym zawodzie:
      http://www.zawodowe.com/Kurator_sadowy_-_opis_191
      miałam niestety do czynienia, z kuratorami, tez wypisywali o mnie nieprawdopodobne bzdury, nie mialam typowego dozoru, tylko sprawe w sadzie... Kurator co mnie odwiedził, napisał, ze mam nieporzadek... bo na stole lezała szklanka
      i jeden talerzyk... I wiele innych pierdół po prostu tak głupich, ze nie potrafie tego nawet ogarnac... ... Sprawa była u ustalenie warunków mieszkaniowych, kurator wszedł, spedził u mnie całe 5 minut, tak ustalał te warunki, ze nie spytał, czy mam np. kuchnie i łazienke... (!)

      Usuń
  10. Witam

    Parę słów ode mnie, ponieważ jestem "z branży" (wychowawca w Domu Dziecka). Co do faktu istnienia Domów Dziecka - były, są, będą. Zwane tak czy inaczej ale będą bo tak jak napisał autor, gdzie podziać małoletnich uciekinierów, zdemoralizowanych nastolatków, upośledzone dzieci i ogólnie dzieci z patolni wszelakich, których nikt nie chce?
    Odnośnie rodzin zastępczych - są różne tak jak i różni są ludzie. Jedne to prawdziwe ostoje dla dzieci, gdzie mają właściwą opiekę i ciepły miły dom. Inni na ZRZ chcą się dorobić i to już jest niezbyt fajne, ale z doświadczenia wiem, że tacy ludzie niedługo egzystują jako Rodzina Zastępcza.
    Na koniec taka ciekawostka. Jeden z rodziców naszych dzieci napisał prośbę do sądu o przepustkę na święta, dni wolne od nauki i takie tam. Norma - co roku trzeba odnawiać, spoko. I co w tym takiego niezwykłego? Ano to, że sąd przysyła pismo pytając się Domu Dziecka czy jaśnie wielmożny sąd może taką zgodę wydać czy nie? Nawet śmieszne gdyby takie żenujące nie było.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja póki co jestem dopiero kuratorką społeczną tak więc nie mam jeszcze takiego doświadczenia jak kurator zawodowy, i zgadzam się ze wszystkim oprócz pkt 3 gdyż wcale nie tak łatwo jest odebrać dziecko. Miałam parę takich przypadków, że sytuacja była okropna, ale dziecka niezdecydowano się odebrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz po tych nagłośnieniach w "me(r)diach" polskojęzycznych, nawet jak dzieci będą głodzone, wykorzystywane seksualnie i katowane. Głupie i zakompleksione sędziny w sądach, nie będą chciały menelom i innej menażerii dzieci odbierać. Bo przeca ktoś je skrytykuje w telewizornni, w jakiś tefałenach, czy innych pols(r)atach. I co ludzie o niej pomyślą.

      Usuń
    2. Che che, masz typowa inteligencje kuratorki, wyjasnie ci : punkt 3 to była tzw ironia, sprawdz w słowniku co to znaczy... :)

      Usuń
  12. Wypowiedź bardzo mądra i osobiście się z nią zgadzam, z jedną uwagą - rodziny zastępcze według mnie są zdecydowanie zbyt kiepsko kontrolowane. Nie mówię tego jako kurator, czy pracownik socjalny, ale jako osoba, która spędziła 6 lat w rodzinie zastępczej niespokrewnionej, po czym zaraz po osiemnastce została, łagodnie rzecz ujmując, wywalona na bruk, bo "rodzina" stwierdziła, że sobie nie radzi. I nie uważam, że byłam dzieckiem specjalnie trudnym - miałam głównie problemy adaptacyjne, byłam typem "szkolnej ofiary", nie piłam, nie paliłam, dostałam się do dobrego liceum, czytałam dużo książek, miałam tylko koszmarne problemy z samooceną. Rodzina zastępcza zafundowała mi równie piękne piekiełko jak rodzina biologiczna, tylko w inny sposób - mój biologiczny ojciec jedynie chlał, rodzina zastępcza na każdym kroku przypominała mi, że jestem gorsza od ich prawdziwych dzieci (na święta prezenty dostawała tylko jej córka, tylko jej nauką się intersowała itp.), a każde napomnienie, że to niesprawiedliwe, zbywała stwierdzeniem "Jak ci się nie podoba, to wracaj do domu/do placówki/znajdź sobie inną rodzinę". I przez te lata nikt się nie zainteresował, że coś w tej rodzinie może być nie tak, skoro dzieci są dzielone na lepsze i gorsze i to pomimo interwencji szkoły, że chodzę cokolwiek zaniedbana. Tak więc z tymi rodzinami zastępczymi to różnie bywa, osobiście umieram ze szczęścia, że mam to już za sobą i mogę żyć normalnie, bez ludzi ciągle przypominających mi, jaką wielką łaskę okazują, ponieważ w ogóle tolerują moje istnienie.

    OdpowiedzUsuń
  13. W zupełności się z Panem zgadzam. Moi rodzice prowadzą od 7 lat rodzinę zastępczą i wychowują w niej 6 dzieci w wieku szkolnym. Jest mi bardzo przykro słyszeć opinie takie, jak te zacytowane przez Pana. Moja mama otrzymuje ok 1600zł podstawy i na każde dziecko 1000zł. To nie są kokosy. To minimum, by zapewnić dzieciom wszystko, czego potrzebują - nowe podręczniki, zabawki, ubrania, leki, wizyty u licznych lekarzy. To jest praca, tak jak Pan napisał, 24 godziny na dobę i naprawdę momentami widzę, jak jest im ciężko.
    Co do kontroli rodzin zastępczych, przychodzą do nas pracownicy socjalni i kuratorzy, zwykle raz na około pół roku. Czy to dużo czy mało, nie wiem. Takie sytuacje, jak te u góry (prezenty dostawała tylko córka) są zdecydowanie niedopuszczalne. Moi rodzice mieli też w rodzinie nastolatkę, moją rówieśnicę - nie chodziła do szkoły, okradała mnie i moją mamę regularnie, w międzyczasie miała 2 sprawy w sądzie za pobicie. Nastolatkom ciężko odnaleźć się w innej rodzinie. Dziewczyna sama odeszła od nas i wybrała inne życie.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. hej obserwuje Twój blog od jakiegoś czasu i musze Ci powiedziec, że znalazłam w sieci fajny program do sprawdzania ile jeszcze sadełka trzeba zrzucić :) SPRAWDŹ-SYLWETKE

    OdpowiedzUsuń
  15. Szanowny Panie,

    Od pewnego czasu czytam tego bloga, wobec czego przyszły mi do głowy pewne pytania, które chciałbym autorowi zadać.

    1. Czy autor wierzy, że możliwa jest "resocjalizacja" przeciętnego złodzieja, który ze swych niecnych poczynań uczynił sobie główne źródło dochodu, a sprowadzająca się do różnych nowoczesnych (i śmiesznych moim zdaniem) zajęć prowadzonych przez psychologów?

    2. Czy zawieszanie wykonania kary na okres próby nie jest zbyt często stosowane?

    3. Czy zamiast kar "w zawieszeniu" w stosunku do pospolitych przestępców nie powinno się raczej dokonywać na nich kar cielesnych (np. chłosty)?

    Z potencjalne przyszłe odpowiedzi dziękuję,
    student prawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Studencie prawa ... ręce ( i nie tylko ) mi opadły.
      Nie jestem głównym autorem bloga ale zawsze .
      ad. 1 tak
      ad.2 nie mi to oceniać od tego jest sąd - poczytaj dział - zasady wymierzania kar- problem moim zdaniem jest w czymś innym w nieuchronności kary , ba może nawet ogólnie kara pozbawienia wolności jest zbyt często stosowana- może trzeba by przejść na większą ilość kar finansowych i bardziej skutecznie je egzekwować .
      ad. 3 to pytanie to już farsa- proponuje jeszcze dyby, łamanie kołem, rozciąganie, gotowanie we wrzącym oleju, przeciąganie pod kilem, obcinanie rak złodziejom czy wydłubywanie oczu itp. NIE absolutnie NIE.
      kane

      Usuń
    2. Nie jestem pewien, czy to takie zle. Kary finansowe ludzie roznie odczuwaja, zaleznie od stopnia zamoznosci. A d**a boli tak samo kazdego. Poza tym chyba lepiej dostac raz chloste niz spedzic np.: 4 tygodnie w wiezieniu - jest to strata czasu dla osadzonego oraz duze koszty ponoszone przez panstwo.

      Usuń
  16. Obecnie karę chłosty stosuje się chociażby w Singapurze, porównanie jej z łamaniem kołem czy innymi tego typu karami jest cokolwiek śmieszne, ponieważ chłosta nie pozostawia trwałych obrażeń. No ale lewackie myślenie wdziera się wszędzie, toteż nie dziwi mnie ta emocjonalna reakcja.

    Mimo wszystko pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emocjonalna - owszem- moimi emocjami był duży uśmiech na twarzy . Co do wspomnianego Singapuru - tam również wykonuje się najwięcej wyroków śmierci w przeliczeniu na jednego mieszkańca- jest przez to mocno krytykowany przez Amnesty International - czy aby na pewno to ja mam lewackie myślenie ? kane

      Usuń
    2. W przywołaniu przez mnie Singapuru nie chodziło o to, by pokazać że ichniejszy system prawa karnego jest ogółem rzecz biorąc właściwszy. Wskazałem jedynie na fakt, iż karę chłosty stosują także tzw. "cywilizowane kraje". Chociaż jestem zwolennikiem kary śmierci, to jednak w Singapurze kara się ją chociażby posiadaczy jakiejkolwiek ilości narkotyków, co jest skądinąd dziwaczne.

      Wracając jednak do tematu. - "Zawiasy" to nie kara, to jedynie groźba jej wykonania, dlatego sądzę że chłosta byłaby stosowniejsza. Jest sytuacją patologiczną, kiedy sąd stwierdza zawinione naruszenie prawa i nie karze. A przyczyna jest prosta, chociaż mało się o tym mówi - brakuje miejsc w więzieniach i skazani niekiedy czekają aż się owo miejsce zwolni, żeby odsiedzieć wyrok.

      Nie rozumiem dlaczego w przeważającej części społeczeństw państw cywilizacji zachodniej odrzuca się kary cielesne (oprócz kary śmierci, którą mimo wszystko ludzie popierają, ale rządzący większości państw mają inne zdanie). Czyż odebranie człowiekowi wolności nie jest mniej humanitarne niźli zdzielenie go kilka razy batem?

      Usuń
    3. Idac Twoim tokiem humanitarnego myślenia ... skoro dobijamy chore zwierzęta, konie, psy itp. to po co leczyc ludzi - dobijmy ich humanitarnie. Nie, nie będę debatował na ten temat - każdy czytający sam sobie wyrobi odpowiednia opinię. Na zadane pytania odpowiedziałem a nawet na dodatkowe - do swoich racji nie zamierzam adwersarza przekonywać - cieszę się tylko, żae na razie mamy taki wymiar kar i ogólny kierunek ich wymierzania jaki mamy, mogą być surowsze, łagodniejsze może być więcej finansowych ale tylko takie a nie te zaproponowane przez studenta prawa. Dziękuję i również pozdrawiam. kane .

      Usuń
    4. WPISY TEGO "STUDENTA PRAWA" SĄ TAK SAMO DURNE, JAK TEJ FEMINISTKI BRONIĄCEJ CYGANÓW! Teraz w Polsce jest niż demograficzny, i przyjmują na te "uniwerki" każdego durnia żeby tylko nie likwidować wydziałów.

      W średniowieczu i później bili i torturowali podejrzanych za przestępstwa i więźniów. A poziom przestępczości w przeliczeniu na liczbę ludności był bez porównywania wyższy niż teraz. Jest wiele czynników których nie chce mi się wymieniać. Powinni uczyć o tym na "uniwerkach".

      O ile jestem za karą śmierci za niektóre przestępstwa, to idźmy dalej Arabia Saudyjska też jest "cywilizowanym krajem", a kamieniuje się tam kobiety, ucina ręce itd.
      Życzę temu, zapewne korwinowskiemu durniowi, którzy są tak samo szkodliwi jak lewactwo, żeby trafił do jakiegoś ciężkiego więzienia w krajach III świata. Czasami jest to tylko kwestia przypadku.

      Usuń
  17. Ładna manipulacja, teraz adwersarz raczy robić ze mnie ludobójcę, kiedy ja jedynie pragnąłem zauważyć, że jestem zwolennikiem kary śmierci - czyli jedynej słusznej kary w niektórych przypadkach, bowiem sprawiedliwość nie polega na głaskaniu przestępców po główce, a na oddawaniu każdemu tego, co mu się należy (jak zauważył Ulpian, który teraz przewraca się w grobie).

    OdpowiedzUsuń
  18. ad vocem komentarza z 26 września 2013 17:30

    W średniowieczu prawie nie istniały służby pilnujące porządku, mir monarszy dotyczył wyłącznie niektórych miejsc oraz niektórych wyżej postawionych w hierarchii osób, stąd przestępczość była wyższa. Historię warto znać.

    Jeśli chodzi o "bicie podejrzanych o przestępstwa", to proces inkwizycyjny (którego immanentną cechą były wymienione praktyki) rozwinął się nie w średniowieczu, a w wieku XVI (Constitutio Criminalis Carolina z 1532 była wzorem dla tego typu postępowania). Tutaj znowu krytyk wykazuje się brakami w wiedzy historycznej.

    Pozdrawiam,
    Student prawa, "korwinowski dureń".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ty za bzdury wypisujesz!?! Jak w średniowieczu nie istniały służby pilnujące porządku? W każdym niemal grodzie/mieście były jakieś załogi do obrony i pilnujące spokoju społecznego. Inaczej by żadne państwo nie przetrwało, bo by była anarchia. A bicie i torturowanie podejrzanych o przestępstwa były od czasów najdawniejszych - Egipt, Mezopotamia, i jest stosowany w wielu krajach w czasach współczesnych.

      Usuń
  19. Nigdzie nie napisałem że ich nie było, ale nie każdy musi umieć czytać ze zrozumieniem. Przy obecnym stanie zatrudnienia policji/straży miejskiej etc., tamtych służb była garstka. Dlatego też mir monarszy (o którym tu pisałem) dotyczył jedynie wyznaczonych miejsc i co istotniejszych osób (urzędników monarszych, ziemskich etc.), a na większości terytorium państw średniowiecznych nie ścigano przestępstw z urzędu. W tym temacie polecam zapoznanie się z treścią książki "Historia ustroju i prawa polskiego" Juliusza Bardacha, Bogusława Leśnodorskiego i Michała Pietrzaka.

    Tortury owszem istniały w średniowieczu, ale jako kara, a nie środek pomagający w wydobyciu pożądanych zeznań. Średniowieczny proces był procesem skargowym, a nie inkwizycyjnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ty dajesz przykład zanarchizowanej, przedrozbiorowej Polski. Kraju, który był nazywany chorym człowiekiem Europy. I które to państwo z tego powodu, upadło w sposób haniebny. Ja ci mogę z kolei dać przykład z drugiej strony. Są to militarystyczne Prusy w XVIII wieku.

      Usuń
  20. Od kiedy wiek XVIII to średniowiecze? :D
    Gratuluję wiedzy historycznej!

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak można się wypowiadać o czymś o czym nie ma się pojęcia. Posłowie zarabiają tyle że nie muszą się o nic martwić, a normalny człowiek musi tyrać jak wół.

    OdpowiedzUsuń
  22. Rodzic zastępczy powinien otrzymać wynagrodzenie, bo to jego praca. ZGADZA SIĘ, do jasnej cholery! Mam tylko małe pytanko: czy ja wychowując własne dzieci, równie wartościowej pracy nie wykonuję? Proponuję, by wszystkie rodziny uznać jako "zastępcze". De facto tak przecież jest - dzieci nie są naszą własnością.

    OdpowiedzUsuń
  23. Normalny człowiek myśli o tym, żeby przeżyć. Nie dziwie się, że nie wytrzymałeś mnie aż nerwy noszą

    OdpowiedzUsuń
  24. Ogólnie super blog, fajnie się czyta ale tu mnie szlag trafił...2000 zł podstawy za wychowanie dziecka plus po tysiąc od sztuki(sorry ale tak to widzę), czyli tak, ja mam dwójkę dzieci, w rodzinie zastępczej to już 4 tysiące plus pewnie wypłata jakiegoś Pana tatusia, mój mąż biorąc wszelkie nadgodziny jak 2700 wyciągnie to cud, od tego odjąć 1000 zł kredytu który wzieliśmy coby się chałupa na głowe nie zawaliła, mój 4 miesięczny synek ma problemy zdrowotne, wymaga konsultacji specjalistycznych oraz rehabilitacji, terminów na fundusz chyba nie muszę opisywać...można by tak mnożyć w nieskończoność ale po co. naturalnej rodzinie się nic nie należy a tutaj matka dostaje pensje za to że jest matką, jak zwykle są równi i równiejsi...

    OdpowiedzUsuń