niedziela, 15 kwietnia 2012

Rodzić dzieci? To nie problem!

Dzieci rodzić jest bardzo łatwo. Za łatwo. Ja mam takie powiedzenie: "Sex jest najtańszą rozrywką biednych". Dlaczego w tym beznadziejnym kraju, nie wsadza się do więzienia rodziców, których dzieci są umieszczane w domach dziecka? Robią te dzieciaki, mnożą się, zapełniają placówki i nic im, kurwa, zrobić nie można. Dzieci z FAS, RAD, uszkodzeniami mózgu - bo chlała w czasie ciąży nie bacząc na dziecko. Snują się takie potem po kamienicach i familokach, umorusane, brudne, głodne - dziesięcioro, dwanaścioro na zasiłkach z opieki społecznej.
Któregoś dnia dostałem zlecenie na przeprowadzenie wywiadu. Znowu wioska, choć tym razem w jej środku. Obleśna chałupa, z walącym się płotem. Zimno było, bo to styczeń, a w chałupie tylko drzwi z dykty były granicą patologii. Stojąc zmarznięty przed drzwiami, klnąc na czym świat stoi, bo w samochodzie zjebało się ogrzewanie, wchodzę to chałupy. Światło sie pali, ale zimno, syf, brud, nasrane przez psa na środku pokoju, jakieś resztki jedzenia na talerzach na stole, dziecięce ubranka walają się wśród ogólnego syfu. W chacie zimno, nienapalone. Kurwa, co jest?
Wychodzę przed dom. Godzina 19.00, ciemno, żywej duszy w obejściu. Zawiadomienie ze szkoły dostałem, że dziecko brudne, zawszawione, nie pokazuje się od kilku tygodni w szkole, brak kontaktu matki ze szkoła. Idę do sąsiadów - Nikt nic nie wie, ktoś ją widział, dzieci nie widział, a może widział. W tym zjebanym kraju, mogą cie zamordować, a nikt się tym nie zainteresuje.
Wracam do chałupy - trochę ryzykownie bo na dobrą sprawę, wyglądam jak włamywacz. Pierdole to, wiem że są dzieciaki, spróbuje chociaż jakaś kartkę zostawić, sprawdzić cokolwiek, nie wiem sam do końca po co wchodzę, ale ciekawość zwycięża. Dotykam pieca w mieszkaniu - jeszcze ciepły, żarcie w talerzach, jakby ktoś rano jadł - kurwa, wrócę tu rano.
Ósma rano - z powrotem przed chałupą. Puk, Puk i nie czekając na zaproszenie wchodzę.  W chacie zimno, jakieś 10 - 12 stopni. Przedstawiam się, mówię co i jak i pytam grzecznie co się dzieje z dzieckiem.
- Chore jest - odpowiada mi patolka, wzruszając ramionami.
-Jak to chore, gdzie są leki? U lekarza było? - jeszcze spokojnie pytam, lecz mi ciśnienie zaczęło już niebezpiecznie do góry zapierdalać
- Było - odpowiada beznamiętnie patolka.
Idę do pokoi dzieci, patolka za mną i pierdoli mi teksty że dzieci spią, żeby nie budzić, bo chore, późno wczoraj wróciła. Spierdalaj babo, sobie myślę, albo mi te dzieci pokażesz, albo kurwa zaraz bedziesz żałować.
- Otworzy pani pokój - mój głos juz nie był miły, był wkurwiony
- klucza nie mam - odpowiada mi patol, a ja za klamkę. Zamknięte.
- Jak mi zaraz tych drzwi nie otworzysz, to dzwonię na Policję, a wcześniej sam je wyważę. - Co za bladź jebana, dzieci w pokoju zamyka. Poleciała gdzieś na chwilę i wróciła z kluczem. Otworzyła.
W jednym małym pokoju, na dwóch łózkach spało 4 dzieci. na środku piecyk gazowy na gaz propan-butan. Bez wentylacji, opary gazu unoszą się w całym pomieszczeniu. Najstarsze z czwórki, 7 lat - chłopczyk ze szkoły, reszta mniejsza. na łóżkach barłogi, poprzykrywane szmatami, osmarkane.
- Który to chory - pytam patolkę
- Ten najstarszy - odpowiada, a ja podchodzę do dzieciaka. Cały spocony, rozpalony, przykładam rekę do głowy - gorąca.
- Jakie leki bierze, gdzie są, kiedy był u lekarza? - staram się zachować spokój. Patolka patrzy na mnie jak kurwa na jakiegoś kosmitę
- Do lekarza miałam jechać - odpowiada, jakby kurwa problemu nie było. Przecież, dziecka od kilku tygodni w szkole nie ma bo chore.
- Termometr! - ciśnienie moje 180/200, jak chuj
- nie mam, zbił się - cynizm, kurwa, jebany cynizm.
Ja pierdole, nie wytrzymam, zajebie ją, uduszę. dzieciak chory, bez leków, bez lekarza, zamkniety w pokoju w oparach spalin z pieca, w syfie, brudzie, a ONA mi kurwa "zbił się".
Telefon biore do ręki i dwonię na pogotowie. Kurwa, nie wytrzymam. mam ochotę jej wpierdolić, jebnąc tak, żeby już nie wstała.
A tu szopka sie zaczyna. Patolka pada u mych nóg i płacze:
- Panie kuratorze, prosze, nie zabieraj mi dzieci - kleka przede mną wylewając fałszywe łzy.
Odejdź kobieto, nie wkurwiaj mnie, myśle. Sorry, ale bez szacunku, bez kurwa litości. Nie mam litości w sytuacji, gdy widzę takie rzeczy. Nienawidzę fałszu i grania. A to była zajebista aktorka, conajmniej mamusia matki małej Madzi.
Ciąg dalszy nastąpi.....


16 komentarzy:

  1. Jesteś mistrzem, cały weekend czekałem na coś nowego i się doczekałem, super;)
    Przy każdej opowieści mam mały niedosyt, zawsze za szybko się kończy :(

    OdpowiedzUsuń
  2. w stu procentach zgadzam się z Stopa Dziecka. jedynie dodam od siebie, że poprzedni wygląd strony, jak dla mnie bardziej tu pasował, tworzył swoisty klimat i przy okazji był wygodniejszy w czytaniu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie :) poprzednie tło miało klimat :)

    Cały weekend sprawdzałam, czy jest już nowy wpis.
    Dostałam właśnie wezwanie na świadka. Sprawa pedofila - odkryłam, że uczeń z mojej szkoły jest molestowany przez zboka czatującego na niego w drodze ze szkoły. Dwa lata a sprawa nadal się ciągnie... szkoda słów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne opowieści, szacun i naprawiaj ten świat dalej.

    Troche się nie zgadzam ze nie mają się mnożyć, niech się mnożą, ale jesli rodzice nie umieją to niech ich system(chujowy bo chujowy) wychowa.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Holokron

    naprawdę wierzysz w to co mówisz ? masz pojęcie na temat jak system "wychowuje" ? czy po prostu pieprzysz głupoty siedząc w ciepełku za monitorem z nudów ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy Ty wiesz, co mówisz?!! Dziecko to nie jest niepotrzebny worek zabawek, który można wstawić do kogoś do garażu i przypomnieć sobie o nim w tylko sobie właściwym czasie. Taką patologię powinno się sterylizować.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie myślałam, że to napiszę, ale: szacunek się należy. Za ten stres i te nerwy i to codzienne odbijanie się od ściany; czego? Głupoty? Chyba jednak nie, bo sam piszesz, że czasami nawet pomyślą, że potrafią zagrać, że.. Niedefiniowalna ściana może chyba zabić całą wrażliwość, prawda? A Tobie się jakoś udaje. Cały ten cynizm, cała ta wściekłość nie bierze się przecież z nieczulicy, a z nadmiaru właśnie! Straszne to musi być. Ja na co dzień z mundurowymi pracuję, z problemami, z traumami, często pijącymi, którzy poszli o "jeden most za daleko". I jestem znieczulona. Przywykłam. Szacunek za to, że nie przywykłeś. Wściekasz się, czyli wciąż to czujesz..

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja w tym miejscu kończę czytanie!!! Może jestem mało ambitna ale dla mnie ten blog jest chory. To w jaki sposób określasz ludzi (nie tylko "patoli") świadczy tylko o tobie. Rozumiem, że to praca bardzo ciężka ale jeśli już się człowieku decydowałeś na takie coś to powinieneś umieć do tego podejść, zmierzyć się z tym. Bardzo dobrze ci napisał bodajże w pierwszym poście Maciek. I to, że jesteś wiecznie wkurwiony!!! Za dużo ci samochód spalił - wkurwiony, za długo nie otwierają drzwi - wkurwiony... Zaciekawił mnie temat bloga i myślałam, że to będzie coś co pozwoli mi się zatrzymać, pomyśleć.. a tu jest dno, rynsztokowe słownictwo, opowiadania dziwnego, sfrustrowanego człowieka. Napisałeś Maćkowi, że to on nie ma szacunku do ludzi bo czuje troskę? Proponuję poznać znaczenie słowa troska. To ty nie masz szacunku!!! Jedziesz z każdym kto ci stanie w pracy na drodze jak ze szmatami, jak z gównem nic nie wartym.. Obrzydliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd się bierze takie menelstwo jak Ty? Facet opisuje prawdziwe życie, a Ty grymasisz, bo zwyklą kurwę opisał jak kurwę, a nie jak matkę dzieciom? Szok, prawdziwy szok, że w ogóle istnieją takie anomalia jak Ty.

      Usuń
  10. Z każdym postem wzbudza Pan u mnie większy podziw i szacunek.

    OdpowiedzUsuń
  11. Podziwiam, Gratuluję nagrody.
    Sama kiedyś marzyłam o pracy kuratora. Sądziłam naiwnie, że jestem do tego stworzona, Dziś jestem matką, i wiem, że w obliczy czegoś podobnego bylaby to moja ostatnia wizyta w roli kuratora. Dziecko to bezwzględny priorytet.
    Ktoś Ci (przepraszam za bezpośredniość) zarzuca mało "elegancki" język. Pls!!! Jak pisać w inny sposób o podobnych sytuacjach? Owa kobieta roztaczała wokól siebie nieprzyjemną woń lekko brażniąc nozdrza? Ludzie!!! Stylistycznie idelanie dopasowane do tematyki. Kontrowersyjnie.
    Gratuluję i wpisuje sie na listę stałych czytelników.
    RECI

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawy wpis, i faktycznie tak jest niestety bo urodzić może "prawie" każdy, a najgorsze jest to że często w ciąże zachodzą takie kobiety, które nigdy nie powinny być matkami, ale niestety tak to już bywa w tym życiu

    OdpowiedzUsuń