" (...) Większej głupoty nie widziałem w życiu, ale takie są realia sądownictwa w
Polsce, gdzie zabiera się czas sędziemu, protokolantom, kuratorom i
wydaje w cholerę kasy na listy, doręczenia, papier, tonery i inne
materiały, by dać upomnienie dzieciakowi za brak systematycznego
odrabiania lekcji w szkole (...)."
Zapraszam do przeczytania artykułu na:
www.mydrea.ms
"Bo Ci palcem pogrożę..."
Zapraszam do lektury :)
„Pomocną rękę należy podać tym, którzy mądrze walczą, a nie mogą dać sobie rady.” - Stanisław Grzesiuk (z książki Pięć lat kacetu) Przedstawione historie są fikcją literacką, a zbiezność ze zdarzeniami i postaciami występującymi w rzeczywistości, jest jedynie przypadkowa. Zamiarem autora nie jest w sposób negatywny przedstawianie osób objętych postepowaniem sądowym a w pracy zawodowej kieruje się ogólnie pojetym dobrem każdej jednostki.
wtorek, 13 czerwca 2017
czwartek, 4 maja 2017
Człowieczeń
Siedzę
i obserwuje. Jednym okiem łypię na patolkę, drugim zerkam na czołgające się na
czworakach dziecko, które próbuje mnie złapać brudną rączka za nogawkę. Z
przemoczonego pampersa wypływają szczochy i ściekają po udzie tego czegoś, co
teoretycznie powinno być małym człowieczkiem ale bardziej przypomina szczeniaka
domagającego się zabawy.
-
Ile on ma lat – pytam patolki nawet na nią nie spoglądając, zaabsorbowany
istotką człekopodobną która w tym momencie zaczęła wykazywać zainteresowanie
moim zeszytem, próbując go złapać i włożyć do swojej zżartej próchnicą buźki.
-
Trzy lata – słyszę odpowiedź siedzącej naprzeciwko mnie kobiety 20-letniej.
-
Czemu w pampersie? Nie woła do nocnika? – odsuwam nogę, a kawałek smarka ląduje
na moim bucie – weźmie go pani. Czemu pampers?
-
Bo się nie nauczył.
-
A uczy go Pani?
-
Nie bo on nie chce.
Rozglądam
się po pokoju. Biorę głęboki wdech powietrza przesiąkniętego moczem i zapachem
zalegającego gówna. Dopiero teraz dostrzegam że w kącie leży reklamówka ze
stertą obsranych i obszczanych pampersów. W pokoju tapczan na którym siedzę,
krzesło z zawartością patolki na górze i łóżeczko – miejsce spania istoty
szczeniakopodobnej. Kobieta schyliła się w stronę dziecka i jednym zamaszystym
ruchem, łapiąc za kawałek pieluchy, przesunęła dziecko jakieś kilka metrów po
podłodze.
-
Dziecko się na ręce bierze a nie szura nim jak szmatą – instruuje i udzielam
porady wychowawczej.
-
On tak lubi.
Na
moich oczach zaczął ładować jakiś psi kołtun do swojej buźki plując za chwilę
na podłogę. Kobieta wstała z krzesła i dała mu butelkę ze smoczkiem.
-
Pij.
Mały
złapał łapczywie dwoma rączkami, dzięki czemu zapanowała chwila ciszy
przerywana głośnymi odgłosami połykanej cieczy.
-
A gdzie drugie dziecko? – pytam beznamiętnym głosem patrząc jednocześnie prosto
w oczy rodzicielce kochanej
-
Śpi.
-
Gdzie?
-
W pokoju obok.
-
Proszę pokazać - wstaję i czekam aż mnie
zaprowadzi.
Wychodzimy
z pokoju gdzie mały człowieczek w wielkim pampersie żłopał jakąś mętna ciecz z
butelki i kierujemy kroki do drugiego pomieszczenia, które nie ma drzwi tylko
starą brudną firanę rozpostartą na resztkach futryny. W półmroku na tapczanie
leżało małe, około jednoroczne dziecko. Spało. Klatka piersiowa mu się unosiła
więc chyba żyło.
-
Książeczki szczepień proszę pokazać.
-
Czyje
-
dzieci
-
Nie wiem gdzie mam
-
Proszę szukać, ja mam czas.
O
kurwa. Obym zdążył tylko do sklepu, zakupy miałem zrobić. I jeszcze na
wulkanizację koło zapasowe sprawdzić.
Pozostawione
człowieczę w pokoju zaczęło walić rączką w zamknięte drzwi.
piątek, 28 kwietnia 2017
Artkuł: Sąd a czynnik ludzki
Moi wspaniali, drodzy czytelnicy,
Żyję, działam, pracuje i mam sie dobrze. Trochę zdrowie szwankuje, ale tak to już jest pracując po 12 i dłużej godzin na dobę. Nie mam czasu na Bloga, jedyne co to staram się napisać co jakiś czas artykuł, który wydawca docenia wpłatą na konto.
Z przykrością dowiedziałem się całkiem niedawno, że z powodu braku pieniędzy wstrzymane zostały awanse dla referendarzy sądowych i kuratorów sądowych. Sam jestem kuratorem już od wielu lat czekającym na awans, który z powodu braku wieloletniej rewaloryzacji pensji, miał nadzieję że choć w ten sposób podreperuje swój budżet domowy. Niestety, nasza grupa zawodowa w opinii rządzących ma za marne grosze działać w terenie i naprawiać tych, którzy funkcjonują na granicy prawa, by w razie porażki stać się kozłem ofiarnym.
Podwyżka na jaką liczyłem to około 450 złotych miesięcznie, nawet nie osławione 500 plus. W skali całego kraju może z 1 tysiąc kuratorów czeka od lat na awans. W skali budżetu kraju - marne pieniądze. Płakać mi się chce, jak odwiedzam moich nadzorowanych, uśmiechniętych z powodu bonusu finansowego od Państwa, a od kilkunastu lat mojej pracy jedyną podwyżką było 150 złotych - pożarte przez wzrastające koszta paliwa i ubezpieczenia samochodu....
Pracuję ciężko, jestem chwalony, mam sukcesy.... Zastanawiam się czym zasłużyłem sobie by być poniewierany tak marnymi zarobkami. Zatrudniając mnie obiecywano awanse, podwyżki, bym się starał, pracował lepiej, szkolił sie..... wierzyłem.
To nie jest tak że mogę rzucić pracę i znaleźć inną. Tu gdzie mieszkam praca jest - za 1600 złotych plus premię. Odpowiedzialnośc za siebie i los swoich bliskich nie pozwala mi ryzykować i od nowa stawiać na jedną kartę. Musze godzić pracę w sądzie, z szukaniem innych źródeł zarobkowania.
450 złotych - tak niewiele, a tak dużo by potraktowac kogoś godnie. Kogos kto nie chce podwyżki za nic, ale liczył na to że w końcu otrzyma wyczekiwany od tylu lat awans.
Wstyd.
Zapraszam do artykułu
Sąd a czynnik ludzki
lub:
http://mydrea.ms/sad-a-czynnik-ludzki/
Żyję, działam, pracuje i mam sie dobrze. Trochę zdrowie szwankuje, ale tak to już jest pracując po 12 i dłużej godzin na dobę. Nie mam czasu na Bloga, jedyne co to staram się napisać co jakiś czas artykuł, który wydawca docenia wpłatą na konto.
Z przykrością dowiedziałem się całkiem niedawno, że z powodu braku pieniędzy wstrzymane zostały awanse dla referendarzy sądowych i kuratorów sądowych. Sam jestem kuratorem już od wielu lat czekającym na awans, który z powodu braku wieloletniej rewaloryzacji pensji, miał nadzieję że choć w ten sposób podreperuje swój budżet domowy. Niestety, nasza grupa zawodowa w opinii rządzących ma za marne grosze działać w terenie i naprawiać tych, którzy funkcjonują na granicy prawa, by w razie porażki stać się kozłem ofiarnym.
Podwyżka na jaką liczyłem to około 450 złotych miesięcznie, nawet nie osławione 500 plus. W skali całego kraju może z 1 tysiąc kuratorów czeka od lat na awans. W skali budżetu kraju - marne pieniądze. Płakać mi się chce, jak odwiedzam moich nadzorowanych, uśmiechniętych z powodu bonusu finansowego od Państwa, a od kilkunastu lat mojej pracy jedyną podwyżką było 150 złotych - pożarte przez wzrastające koszta paliwa i ubezpieczenia samochodu....
Pracuję ciężko, jestem chwalony, mam sukcesy.... Zastanawiam się czym zasłużyłem sobie by być poniewierany tak marnymi zarobkami. Zatrudniając mnie obiecywano awanse, podwyżki, bym się starał, pracował lepiej, szkolił sie..... wierzyłem.
To nie jest tak że mogę rzucić pracę i znaleźć inną. Tu gdzie mieszkam praca jest - za 1600 złotych plus premię. Odpowiedzialnośc za siebie i los swoich bliskich nie pozwala mi ryzykować i od nowa stawiać na jedną kartę. Musze godzić pracę w sądzie, z szukaniem innych źródeł zarobkowania.
450 złotych - tak niewiele, a tak dużo by potraktowac kogoś godnie. Kogos kto nie chce podwyżki za nic, ale liczył na to że w końcu otrzyma wyczekiwany od tylu lat awans.
Wstyd.
Zapraszam do artykułu
Sąd a czynnik ludzki
lub:
http://mydrea.ms/sad-a-czynnik-ludzki/
poniedziałek, 13 lutego 2017
Informacja o VI Międzynarodowym Seminarium
Zostałem poproszony o zareklamowanie Seminarium. Jak nie patrzeć moja branża, może ktos z czytających kuratorów skorzysta :)
Centrum Szkolenia Kuratorów
Sądowych, Fundacja Większe Mniejsze i Polish-American Development
Council mają zaszczyt zaprosić Państwa na VI Międzynarodowe Seminarium
"Probacja w Polsce i Ameryce Północnej – kurator sądowy we współpracy z
samorządem lokalnym i innymi instytucjami", które odbędzie się w
Kołobrzegu w dniach 24-26 maja 2017 roku, jako kontynuacja
dotychczasowych Seminariów, zakończonych sukcesem merytorycznym i
organizacyjnym, a mianowicie:
I Międzynarodowego Seminarium – „Probacja w Polsce i USA – stan, współpraca, perspektywy” – Bytów, maj 2012.
II Międzynarodowego Seminarium – „Probacja w Polsce i USA – nowoczesne zarządzanie w probacji” – Toruń, maj 2013.
III Międzynarodowego Seminarium – „Probacja w Polsce i USA – systemy zwalniania skazanych z zakładów karnych” – Wrocław, czerwiec 2014.
IV Międzynarodowego Seminarium - "Probacja w Polsce i USA - system zwolnieniowy i praca jako element społecznej readaptacji osób skazanych" - Gniezno, maj 2015.
V Międzynarodowego Seminarium - "Probacja w Polsce i USA - bezpieczeństwo publiczne a działania służby kuratorskiej" - Kazimierz Dolny, maj 2016.
Wzorem ubiegłych seminariów Centrum Szkolenia Kuratorów Sądowych chce kontynuować organizowanie forów wymiany poglądów w ujęciu międzynarodowym i dlatego postanowiliśmy o organizacji kolejnego Seminarium. Do organizacji szóstej edycji naszego Seminarium włączyła się Fundacja Większe Mniejsze i Polish-American Development Council, z którymi ściśle współpracujemy w wymiarze wspierania rozwoju polskiej probacji.
Liczymy, że wśród Uczestników VI Międzynarodowego Seminarium w Kołobrzegu, tak jak podczas ubiegłych seminariów, znajdą się Prezesi Sądów Okręgowych, Przewodniczący Wydziałów Penitencjarnych, Kuratorzy Okręgowi i Zastępcy Kuratorów Okręgowych, Kierownicy ZKSS, Kuratorzy zawodowi i społeczni, a także Profesorowie i Doktorzy wyższych uczelni. Oczywiście nie zabraknie również przedstawicieli Centrum Szkolenia Kuratorów Sądowych (CSKS) i National Association of Probation Executives (NAPE) z Przewodniczącym Komitetu Międzynarodowego NAPE Panem Danem Richardem Beto na czele, a także inni przedstawiciele świata nauki i praktyki. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych problematyką probacji.
Seminarium, które odbędzie się w dniach od 24 do 26 maja 2017 roku w Kołobrzegu, będzie dotyczyć probacji w odniesieniu do współpracy kuratorów sądowych z samorządami lokalnymi i innymi instytucjami. Seminarium będzie doskonałą płaszczyzną wymiany doświadczeń o poruszanej materii po obu stronach Atlantyku. Poświęcimy również czas rozwojowi współpracy i wymianie kadry wymiaru sprawiedliwości w ramach zawartej międzynarodowej umowy o współpracy między CSKS i NAPE, którą publikujemy na naszej stronie internetowej.
Chcielibyśmy, by udział w Seminarium wiązał się dla Państwa nie tylko z uczestnictwem w przedsięwzięciu o wysokiej wartości merytorycznej, ale również niósł ze sobą odrobinę wytchnienia od wielu codziennych obowiązków w zacnym gronie. Oddamy do Państwa dyspozycji również ciekawe propozycje w czasie poseminaryjnym, tak byście mogli Państwo skorzystać z uroków pięknego, nadmorskiego miasta, jakim jest Kołobrzeg.
W ramach pobytu oddamy do Państwa dyspozycji:
- Profesjonalną obsługę translatorską
- 3 dni/2 noclegi (z 24/25 i z 25/26 maja).
- 1 kolację (24 maja)
- 2 śniadania w formie bufetu szwedzkiego (25 i 26 maja)
- 1 obiad (25 maja)
- 1 uroczystą kolację (25 maja)
- Inne atrakcje i niespodzianki
Jeśli jesteście Państwo zainteresowani, serdecznie zapraszamy do kontaktu z nami - biuro@csks.pl lub 696 425 580. Po zamknięciu procesu przygotowawczego, wyślemy Państwu szczegółową informację dotyczącą VI Międzynarodowego Seminarium.
I Międzynarodowego Seminarium – „Probacja w Polsce i USA – stan, współpraca, perspektywy” – Bytów, maj 2012.
II Międzynarodowego Seminarium – „Probacja w Polsce i USA – nowoczesne zarządzanie w probacji” – Toruń, maj 2013.
III Międzynarodowego Seminarium – „Probacja w Polsce i USA – systemy zwalniania skazanych z zakładów karnych” – Wrocław, czerwiec 2014.
IV Międzynarodowego Seminarium - "Probacja w Polsce i USA - system zwolnieniowy i praca jako element społecznej readaptacji osób skazanych" - Gniezno, maj 2015.
V Międzynarodowego Seminarium - "Probacja w Polsce i USA - bezpieczeństwo publiczne a działania służby kuratorskiej" - Kazimierz Dolny, maj 2016.
Wzorem ubiegłych seminariów Centrum Szkolenia Kuratorów Sądowych chce kontynuować organizowanie forów wymiany poglądów w ujęciu międzynarodowym i dlatego postanowiliśmy o organizacji kolejnego Seminarium. Do organizacji szóstej edycji naszego Seminarium włączyła się Fundacja Większe Mniejsze i Polish-American Development Council, z którymi ściśle współpracujemy w wymiarze wspierania rozwoju polskiej probacji.
Liczymy, że wśród Uczestników VI Międzynarodowego Seminarium w Kołobrzegu, tak jak podczas ubiegłych seminariów, znajdą się Prezesi Sądów Okręgowych, Przewodniczący Wydziałów Penitencjarnych, Kuratorzy Okręgowi i Zastępcy Kuratorów Okręgowych, Kierownicy ZKSS, Kuratorzy zawodowi i społeczni, a także Profesorowie i Doktorzy wyższych uczelni. Oczywiście nie zabraknie również przedstawicieli Centrum Szkolenia Kuratorów Sądowych (CSKS) i National Association of Probation Executives (NAPE) z Przewodniczącym Komitetu Międzynarodowego NAPE Panem Danem Richardem Beto na czele, a także inni przedstawiciele świata nauki i praktyki. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych problematyką probacji.
Seminarium, które odbędzie się w dniach od 24 do 26 maja 2017 roku w Kołobrzegu, będzie dotyczyć probacji w odniesieniu do współpracy kuratorów sądowych z samorządami lokalnymi i innymi instytucjami. Seminarium będzie doskonałą płaszczyzną wymiany doświadczeń o poruszanej materii po obu stronach Atlantyku. Poświęcimy również czas rozwojowi współpracy i wymianie kadry wymiaru sprawiedliwości w ramach zawartej międzynarodowej umowy o współpracy między CSKS i NAPE, którą publikujemy na naszej stronie internetowej.
Chcielibyśmy, by udział w Seminarium wiązał się dla Państwa nie tylko z uczestnictwem w przedsięwzięciu o wysokiej wartości merytorycznej, ale również niósł ze sobą odrobinę wytchnienia od wielu codziennych obowiązków w zacnym gronie. Oddamy do Państwa dyspozycji również ciekawe propozycje w czasie poseminaryjnym, tak byście mogli Państwo skorzystać z uroków pięknego, nadmorskiego miasta, jakim jest Kołobrzeg.
W ramach pobytu oddamy do Państwa dyspozycji:
- Profesjonalną obsługę translatorską
- 3 dni/2 noclegi (z 24/25 i z 25/26 maja).
- 1 kolację (24 maja)
- 2 śniadania w formie bufetu szwedzkiego (25 i 26 maja)
- 1 obiad (25 maja)
- 1 uroczystą kolację (25 maja)
- Inne atrakcje i niespodzianki
Jeśli jesteście Państwo zainteresowani, serdecznie zapraszamy do kontaktu z nami - biuro@csks.pl lub 696 425 580. Po zamknięciu procesu przygotowawczego, wyślemy Państwu szczegółową informację dotyczącą VI Międzynarodowego Seminarium.
niedziela, 12 lutego 2017
MOC UZDRAWIANIA
Witajcie....
Zapraszam do zapoznania się z moim artykułem odnośnie osób nadużywających alkohol..... ale zanim to nastąpi, potrzeba jest wyjaśnienia, dlaczego moja działalność powoli zamiera.
Zamierzam wraz z innym kuratorem prowadzić działalność szkoleniową..... w miarę możliwości czasowych oczywiście. Ponadto wciąż jest otwarty temat książki "Patologicznej sagi rodzinnej", czyli taki "KLAN" w wydaniu bardziej hardkorowym :) Może zgłosi się chętne wydawnictwo które zainteresuje się tematem? :)
No i najważniejsza rzecz. Czas dla siebie. czas dla najbliższych, rozwijanie pasji, zainteresowań szczególnie tych wyzwalających wiele pozytywnej adrenaliny :) Stąd nowe znajomości wśród ludzi z pozytywnymi pasjami, a nie wciąż patole, alkohol i bieda z płaczącymi dziećmi :) zamierzam działać! jednak już troche inaczej :)
A blog istnieje - w wolnym czasie lub będąc wkurzonym na cos wrzucę swoje opowieści :)
a Tymczasem zapraszam do:
MOC UZDRAWIANIA
lub tu: http://mydrea.ms/m/articles/view/Moc-uzdrawiania
Pozdrawiam
Zapraszam do zapoznania się z moim artykułem odnośnie osób nadużywających alkohol..... ale zanim to nastąpi, potrzeba jest wyjaśnienia, dlaczego moja działalność powoli zamiera.
Zamierzam wraz z innym kuratorem prowadzić działalność szkoleniową..... w miarę możliwości czasowych oczywiście. Ponadto wciąż jest otwarty temat książki "Patologicznej sagi rodzinnej", czyli taki "KLAN" w wydaniu bardziej hardkorowym :) Może zgłosi się chętne wydawnictwo które zainteresuje się tematem? :)
No i najważniejsza rzecz. Czas dla siebie. czas dla najbliższych, rozwijanie pasji, zainteresowań szczególnie tych wyzwalających wiele pozytywnej adrenaliny :) Stąd nowe znajomości wśród ludzi z pozytywnymi pasjami, a nie wciąż patole, alkohol i bieda z płaczącymi dziećmi :) zamierzam działać! jednak już troche inaczej :)
A blog istnieje - w wolnym czasie lub będąc wkurzonym na cos wrzucę swoje opowieści :)
a Tymczasem zapraszam do:
MOC UZDRAWIANIA
lub tu: http://mydrea.ms/m/articles/view/Moc-uzdrawiania
Pozdrawiam
poniedziałek, 9 stycznia 2017
Przeciętny zjadacz chleba
Tam wiem. Najlepszego w Nowym Roku. Wzorem najlepszych wypoczywam na Maderze ale popełniłem ten artykuł na zamówienie. Obiecuję, że niedługo tekst kończący historie naszej bohaterki. A tymczasem zapraszam na stronę mojego Internetowego chlebodawcy gdzie tak oto komentuje otaczającą nas rzeczywistość:
Przeciętny zjadacz chleba
a jak nie działa, to tu:
http://mydrea.ms/m/articles/view/Przeci%C4%99tny-zjadacz-chleba
Pozdrawiam i Szczęśliwości :)
Przeciętny zjadacz chleba
a jak nie działa, to tu:
http://mydrea.ms/m/articles/view/Przeci%C4%99tny-zjadacz-chleba
Pozdrawiam i Szczęśliwości :)
środa, 30 listopada 2016
Miłość w światłowodzie part 2
Dłubie
w nosie, patrzę na fejsiunia i przeglądam olx oraz allegro w poszukiwaniu
starych, ale jeszcze sprawnych części które wmontuje do mojego samochodu. Ledwo
trzydzieści minut po rozmowie z mechanikiem, a mnie już kurwica bierze, bo stos
wywiadów piętrzy się na biurku i w chuj telefonów ze szkół. Ogólnie jedna
wielka cieczka z tymi szkołami, bo likwidują gimnazja i każda szkoła ma zrobić
zebranie z rodzicami gdzie o reformie będą informować wielce szanowne
rodzicielstwo. Mam w sumie w dupie reformę, pracy mi nie ubędzie przez to, ale
nagle przed końcem roku każdy sobie przypomina, że ma jakieś tam sprawy
niepowyjaśniane z uczniami. No cóż, taki to już mój los Syzyfa,
zapierdalającego po odmętach ludzkiej bezgranicznej głupoty.
Palec
mój wszedł w głęboko w nozdrze i paznokieć uszkodził chyba jakieś naczynko
krwionośne bo czerwona krew się na nim pokazała. Cholera, jeszcze krwawienie mi
tu potrzebne do szczęścia, jakbym nie miał innego zmartwienia. Patrzę tępym i
wkurwionym wzrokiem w ekran służbowego monitora i szukam najtańszej części
używanej, która wstawię w swój samochód, by przemierzać bezkresy ludzkiej degrengolady
i spisywać na kawałkach służbowego papieru służbowym długopisem tragiczne
dzieje moich chlebodawców.
-
Dzień Dobry! – przywitał mnie upośledzony chłopak, którego tak naprawdę nie
znam imienia, ale który swoją wiecznie uśmiechniętą aparycją poprawił mi na
ułamek sekundy humor. Nie wiem kiedy nawet otworzył drzwi do mojej pakamery
sądowej, schowanej na końcu ciemnego korytarza, za ubikacją i magazynkiem na
szczotki dla sprzątaczek.
-
Dobry – odpowiedziałem i wziąłem głęboki oddech zastanawiając się jednocześnie
czy widział mnie dłubiącego w nosie. Mam nadzieję że nie, a nawet gdyby to i
tak jakoś nie spaliłbym się ze wstydu.
-
Pana, mam pytanie bo… - Tak, „pana”. Nie proszę pana, szanowny panie, tylko „PANA”.
Pana wypowiedziane tak jakbyśmy wypowiadali „mama”. Taki nowy zwrot
grzecznościowy.
-
Pytaj, yyyy, jak ci tam na imię….. – nie wiedziałem, ale też nie chciało mi się
specjalnie wysilać by przypomnieć. Wiedziałem że to synek jednej nadzorowanej,
a raczej byłej już nadzorowanej bo jej niepełnoletnie dzieci całkiem niedawno
zasiliły szeregi placówki opiekuńczo-wychowawczej. Ten już miał 20 lat i rentę
socjalną, więc wątpliwy zaszczyt pobytu w bidulu go ominął. Zresztą, na rencie
wszelkie banki już łapę mają wraz z komornikiem, bo kiedy tylko mógł wziąć dowód
osobisty w rękę i odcinek renty w drugą, wraz z równie upośledzoną mamusią
stali się klientami wszelkiej maści para banków i systemów pożyczkowych.
-
Bo pana, bo pan mnie ubezwłasnowolnił… - z tym swoim szczerym, upośledzonym uśmiechem
stwierdził, czekając zapewne co ja na to powiem i jak się usprawiedliwię przed
jego majestatem.
-
Że jak? Co zrobiłem? – oczy mi się szerzej otworzyły a banan ugościł na mej
twarzy i choć na chwile zapomniałem, że kawałek silnika musze znaleźć w Internecie,
a nie cały silnik bo taka była obawa na początku. Dzięki czemu trochę taniej będzie
i najbliższym może prezent zrobię.
-
No, ubezwłasnowolniony, ja jestem przez sąd bo pan tak powiedział sądowi – z kolei
teraz on próbuje mnie przekonać i przypomnieć że” … przecież wszystko jasne, ja
to zrobiłem żeby więcej pożyczek nie brał, i nawet cos o matce mówił że
przecież u mnie była i rozmawiała i w ogóle on nie wie co teraz bo chce iść
telefon wziąć na abonament i czy może w ogóle, znaczy chciał mnie zapytać”. Tak
to mniej więcej brzmiało w jego słowotoku.
-
Damian, nie jesteś ubezwłasnowolniony – grzecznie mu odpowiedziałem z bardzo
miłym uśmiechem na twarzy – a teraz idź i weź telefon na abonament. A jak Ci w
jednym salonie nie dadzą, to idź do drugiego. Na pewno w jakimś uda ci się podpisać
umowę.
-
Aha, nie jestem – odpowiedział sam do siebie – i ścisnąwszy reklamówkę-dziadówkę
w ręce, która zafajdała koło brudnych i wytartych jeansów na jego wychudzonych nóżkach,
zniknął za drzwiami wypowiadając:
-
dowidzenia pana.
Włożyłem
palec w drugą dziurkę nosa i zacząłem wykopaliska. Znaczy części szukałem do samochodu
wykopując coraz to przeróżniejsze i nowe strony internetowe. Widzę – BINGO!
Szukana część znajduje się na drugim końcu Polski. Dzwonię – z komórki – by sądu
nie naciągać.
-
Dzień Dobry, ja dzwonię w sprawie części do samochodu którą widzę właśnie na
zdjęciu. Proszę mi powiedzieć czy jest część jeszcze dostępna i czemu tak
drogo, hehehe – zarzuciłem tekstem typowego podstarzałego Janusza, choć na
kartce wcześniej zapisałem o co zapytać, gdy padną szczegółowe pytania co
zamierzam z tą rzeczą robić i co mi się zjebało że szukam akurat tak dużej
części a nie pojedynczego pierdolnika.
-
Dostępna, świeżo wymontowana z rozbitego samochodu. Krew też starłem –
odpowiedział około trzydziestoletni głos w słuchawce mojego telefonu na jeden z
najtańszych abonamentów na rynku.
„Dowcipniś,
kurwa”.
-
To ja poproszę za pobraniem. A rabacik będzie jakiś? - zapytałem pełen nadziei, ze może chociaż stówkę,
albo pięć dych, albo może na flaszkę chociaż opuści. Mikołajki zaraz, święta
idą….
-
A może za darmo panu wysłać i dopłacić? – głos zapytał w taki sposób, ze ja
więcej pytań już nie miałem.
-
To ja esemesem dane do przesyłki prześlę – i tak oto zakończyła się rozmowa z uprzejmym
Panem na drugim końcu Polski.
Nie
ma to jak być dziadem. Kurator dziad. „KURATOR DZIAD”. Czyż nie brzmi to
dumnie? Ostatnio robiłem wywiad u Ukraińca, który związał się z moją
nadzorowaną i okazało się że zarabia więcej niż ja, nie znając nawet języka. Żeby
jeszcze był specjalistą czy coś. Zwykły robotnik w fabryce, fakt że ze zmianami
na nocce. Nadzorowana jeszcze też młoda, z jednym dzieckiem więc jeszcze
stosunki, oczywiście międzynarodowe, będą się zacieśniać.
Ale
w sumie to nie o tym miałem pisać, tylko dokończyć miałem pewną opowieść, którą
zacząłem już dawno… tak dawno że dla niektórych Internet zatoczył koło i po
wielu miesiącach weszli na stronę moją. Jeszcze inni pomyśleli że dobra zmiana
mnie zamknęła, ale nie, jestem i trwam na stanowisku i standardowo narzekam na
swój los. Więc zaczynamy:
Miłość
w światłowodzie part 2
Wychowywała
ją matka z ojcem, podobnie jak jeszcze trójkę jej rodzeństwa zrodzonego w
pijackim amoku miłosnych uniesień. Czy były to uniesienia zrodzone z pragnienia
posiadania dziecka nie wiemy, może po prostu nie udało się matce spierdolić gdy
ojciec szczytował w niej. Opowieść mojej słabo-zębej nadzorowanej o domu
rodzinnym to jedna wielka znęta stosowana przez ojca wobec niej, jej rodzeństwa
i oczywiście matki. Zresztą o znętach można napisać wiele a pomysłowość patoli
w jaki sposób uprzykrzyć życie innym nie ma granic. Przytoczę te najciekawsze,
jakie udało mi się usłyszeć podczas tej barwnej opowieści. Oprócz standardowego
profilaktycznego wpierdolu jest jeszcze kilka bardziej wyrafinowanych form z
którymi zostałem zapoznany i które wzbudziły moją niezdrową i patologiczną
ciekawość. Ale zanim z powrotem wrócę do opowieści związanej ze światłowodem, przypomniałem
sobie jak kiedyś
jedna z kobiet z która miałem okazję porozmawiać, powiedziała ze jej facet za
każdym razem jak koło niej przechodzi to coś szepcze pod nosem. Na początku nie
zwracała na to uwagi, bo nie do końca rozumiała co tam bełkocze, tym bardziej
że całe dnie spędzał z piwem w ręku, ale po jakimś czasie zaczęła rozumieć jego
szepty. Jej ukochany szeptał cichutko do siebie „dziwka, szmata, kurwa…” za
każdym razem, gdy ona znajdowała się koło niego sam na sam. Nigdy nie szeptał w
obecności dzieci, w obecności kogoś obcego czy członka rodziny. Po jakimś
czasie kobieta wpadła w taką nerwicę że wylądowała u psychiatry na lekach
uspokajających z opinią że to z nią jest coś nie tak a nie z jej wspaniałym
facetem.
Wróćmy
jednak do opowieści i nie zastanawiajmy się dłużej nad tą malutką dygresyjną. U
naszej bohaterki nie było tak wyrafinowanej przemocy, tylko standardowy
wpierdol bez finezji i większego zastanawiania. Wpierdol kabelkiem, pięścią lub
kopnięcie nogą zależy co w danej chwili było pod ręką tudzież nogą pana i
władcy domu. Ot, takie wychowanie rodzicielskie. Wpierdole z biegiem lat się
nasilały i mamusia mojej nadzorowanej, która przestała wytrzymywać już te
profilaktyczne metody dyscyplinowania do właściwego zachowania, zabrała
wszystkie 3 swoje córeczki ( w tym i naszą bohaterkę opowieści) i wyprowadziła
się od tatusia, wracając w rodzinne strony na prawie drugi koniec województwa.
Niestety,
bajka i sielanka nie trwały zbyt długo, bo nasza bohaterka po około 3 latach
dorastania w nowym środowisku i spotykaniu się wieloma nowo poznanymi kolegami,
choć nie wszystkich poznanych pamiętała, bo i alkoholu dużo, i krzaki jakieś
takie ciemne, z przerażeniem stwierdziła, że coś z okresem jest nie tak bo się
spóźnia i chyba coraz częściej ją mdłości dopadają. Test ciążowy zakupiony w
pobliskiej aptece rozwiał wszelkie wątpliwości! W wieku 16 lat zaszła w swoją
ukochaną i wymarzoną ciążę. Problemem tylko była jedna rzecz. Kim do cholery
był tatuś?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
